Katolicki biskup obala protestancką zasadę „sola Scriptura”. Twarde argumenty

Mutsaerts-329u.jpg

Protestancka zasada „sola Scriptura” jest błędna na bardzo fundamentalnym poziomie. „Tylko Pismo” oznacza, że nie można wierzyć w nic, czego w Piśmie nie ma. Problem w tym, że taka zasada… jest nieobecna w samym Piśmie. Wskazuje na to holenderski biskup, Robert Mutsaerts.

Robert Mutsaerts posługuje jako biskup pomocniczy w diecezji s’-Hertogenbosch w Holandii. Na swoim blogu opublikował obszerny wpis poświęcony Wniebowzięciu Matki Bożej. Jak wskazał, jeden z jego znajomych protestantów stwierdził, że to dogmat niebiblijny i jako taki – powinien zostać odrzucony. Hierarcha wyjaśnił, dlaczego zasada „sola Scriptura”, na którą powoływał się ów protestant, jest zasadniczo błędna.

„Mój znajomy ze środowisk protestanckich uważa, że nie jest właściwe, aby katolicy obchodzili święta, których w żaden sposób nie da się wyprowadzić z Biblii. Sądzi więc, że katolicy nie mogą uznawać za prawdę tego, że Maryja została wzięta do nieba z duszą i ciałem. Bo ‘nigdzie w Piśmie o tym nie ma. Wszystko, co jest dodawane [do Pisma] – to, co nazywacie «Tradycją» – sami sobie wymyśliliście’” – napisał holenderski biskup.

Zróbmy to razem!

„Z katolickiego punktu widzenia problem jest głębszy niż tylko pytanie: „Gdzie w Biblii jest dosłownie napisane o Wniebowzięciu Maryi?” Ostatecznie chodzi o bardziej fundamentalną różnicę między katolikami a protestantami: komu Chrystus powierzył objawioną prawdę? Czy wyłącznie księdze – czy też Kościołowi, który zachowuje i wyjaśnia zarówno Pismo Święte, jak i Tradycję?” – zapytał.

„Sama Biblia wyrosła z Tradycji. Już ten fakt stanowi argument przeciwko zasadzie sola Scriptura — „tylko Pismo”. Pierwsza trudność jest nieco paradoksalna: zasada, według której tylko Pismo Święte miałoby być nieomylną normą chrześcijańskiej wiary, nigdzie w Biblii nie występuje w takiej formie. Wręcz przeciwnie. Święty Paweł pisze: „Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu.” (2 Tes 2,15) To bardzo znamienne. Paweł nie przeciwstawia sobie: Pismo = wiarygodne; ustne przekazywanie nauki = podejrzane. Mówi raczej, że chrześcijanie mają trzymać się tego, co zostało im przekazane przez apostołów – zarówno ustnie, jak i na piśmie” – zauważył bp Mutsaerts.

„Również w 1 Kor 11,2 Paweł chwali wiernych za to, że zachowują „tradycję” (przekazane nauki), którą im powierzył. Natomiast w 2 Tm 2,2 mówi Tymoteuszowi, aby to, co usłyszał od Pawła, przekazał zaufanym ludziom, którzy z kolei będą mogli pouczać innych. Widzimy tutaj dokładnie to, co Kościół katolicki rozumie przez Tradycję apostolską: wiara nie jest jedynie spisana, lecz także głoszona, świętowana, przeżywana i przekazywana z pokolenia na pokolenie” – stwierdził dalej.

Jak podkreślił, jest jeszcze jedna kwestia, historyczna. Otóż Kościół jest wcześniejszy od Nowego Testamentu.

„Początkowo Nowy Testament w ogóle nie istniał. Ten historyczny fakt sprawia, że zasada sola Scriptura staje się szczególnie problematyczna. W dniu Pięćdziesiątnicy narodził się Kościół. Ale w dniu Pięćdziesiątnicy nie było jeszcze żadnego Nowego Testamentu. Apostołowie wyruszyli w świat głosząc, świadcząc o Chrystusie, udzielając chrztu, Eucharystii; wyruszyli z modlitwą, praktykami liturgicznymi, nauczaniem moralnym oraz władzą Kościoła. Dopiero później powstały pisma, które dziś nazywamy Nowym Testamentem. Kościół zatem istniał przed Nowym Testamentem” – wskazał pasterz.

„Mówiąc dobitniej, przez pierwsze pokolenia chrześcijaństwa wierni po prostu nie mogli żyć według protestanckiej zasady sola Scriptura, ponieważ kanon Nowego Testamentu nie był jeszcze ustalony” – podkreślił.

Następnie zwrócił uwagę na fundamentalną rolę Kościoła katolickiego w ustaleniu tego, co jest, a co nie jest tekstem natchnionym.

„Kiedy protestant mówi: „Wierzę tylko w to, co jest napisane w Biblii”, katolik może odpowiedzieć: „Ale skąd wiesz, które księgi należą do Biblii?” W samej Biblii nie ma żadnego natchnionego spisu treści. Ani jedna księga biblijna nie mówi: „Oto dokładnie 27 natchnionych ksiąg Nowego Testamentu”. To Kościół musiał to rozstrzygnąć” – zaznaczył biskup.

„W pierwszych wiekach istniały ponadto dyskusje dotyczące niektórych ksiąg. Na przykład List do Hebrajczyków, List Jakuba, Drugi List Piotra, List Judy i Apokalipsa nie wszędzie zostały od razu zaakceptowane. Jednocześnie krążyły różnego rodzaju inne pisma chrześcijańskie. Pytanie brzmiało więc: Które pisma rzeczywiście należą do wiary apostolskiej? Kościół nie „wymyślił” kanonu w sposób arbitralny; pod przewodnictwem Ducha Świętego rozpoznał i ustalił, które księgi otrzymał jako apostolskie i natchnione. W tym miejscu pojawia się logiczny problem dla ścisłej zasady sola Scriptura: aby wiedzieć, które księgi i listy są autorytatywne, najpierw potrzebny jest autorytet pozabiblijny, który wskazuje, które księgi należą do Pisma. Sola Scriptura nie może sama zdefiniować Scriptura” – wyjaśnił.

Wreszcie zajął się kwestią niezmiennej Tradycji, odróżniając ją wyraźnie od zmiennych tradycji.

„Jeśli chodzi o Tradycję: Tradycja nie oznacza ludzkich zwyczajów. Protestanci słusznie wskazują na miejsca, w których Jezus krytykuje ludzkie tradycje. Na przykład wtedy, gdy zarzuca faryzeuszom, że przez ludzkie przekazy unieważniają przykazanie Boże. Nie oznacza to jednak, że Chrystus potępia każdą tradycję. Byłoby to również sprzeczne ze św. Pawłem, który właśnie nakazuje zachowywać przekazy apostolskie. Teologia katolicka dokonuje zatem zasadniczego rozróżnienia między ludzkimi tradycjami a Tradycją apostolską” – napisał.

„Pewne zwyczaje – kolor ornatu, zwyczaj związany z pielgrzymką, lokalna forma pobożności – może się zmieniać. Ale Tradycja apostolska jest czymś zupełnie innym. Jest ona przekazywaniem tego, co apostołowie otrzymali od Chrystusa i co zostało zachowane w życiu Kościoła. Dlatego katolicyzm nie mówi po prostu o „Biblii plus wszelkiego rodzaju starych zwyczajach”, lecz o jednym depositum fidei, jednym skarbcu wiary, który dociera do nas w Piśmie Świętym i Tradycji” – dodał biskup.

„To prowadzi mnie do zagadnienia Wniebowzięcia Maryi. Kościół katolicki nie twierdzi, że gdzieś w Nowym Testamencie można znaleźć zdanie: „Maryja pod koniec swojego ziemskiego życia została wzięta do nieba z ciałem i duszą.” Takiego zdania tam nie ma. To nie rozstrzyga jednak kwestii. Pytanie bowiem nie brzmi tylko: „Czy jest to wyraźnie napisane w Piśmie?”, lecz: „Czy należy to do wiary, którą Kościół otrzymał od apostołów, i czy jest to zgodne z Pismem?” Jest to zasadniczo inny sposób uprawiania teologii” – podkreślił.

Jak przypomniał, cielesne wniebowzięcie nie jest wcale obce Pismu Świętemu. „Sama Biblia zna zjawisko cielesnego wzięcia człowieka do Boga. Henoch zostaje zabrany przez Boga (Rdz 5,24), a Eliasz zostaje wzięty do nieba w ognistym rydwanie (2 Krl 2). Idea, że Bóg w szczególny sposób bierze człowieka do siebie wraz z ciałem, jest więc z całą pewnością obecna w Biblii” – przypomniał.

Wyjaśnił, dlaczego wniebowzięcie jest bardzo właściwe względem Matki Boga.

„Tam, gdzie jest Bóg, nie ma zepsucia. Pomyślmy o Bogu, który ukazuje się Mojżeszowi w płonącym krzewie: krzew się nie spala. Pomyślmy o Jezusie, który dotyka trędowatych; Jezus nie zostaje przez to zarażony, lecz trędowaty zostaje uzdrowiony. Pomyślmy o Jezusie, który zostaje złożony w grobie Józefa z Arymatei: w nowym grobie, w którym nie było jeszcze rozkładu. Rozkład i śmierć są następstwem grzechu. Maryja została poczęta bez grzechu pierworodnego i dlatego nie doświadczyła rozkładu związanego ze śmiercią ciała. Jest stosowne, że właśnie z niej narodził się Jezus. Dzieło odkupienia dokonane przez Jezusa uprzednio wydało w Maryi swój skutek” – czytamy w tekście biskupa.

Zaznaczył też, na czym polega „ustalanie” dogmatów”. „Dogmat nie musi powstać dopiero w dniu jego ogłoszenia. Jest to często błędnie rozumiane. Pius XII zdefiniował Wniebowzięcie Maryi w 1950 roku. Na tej podstawie niekiedy wyciąga się wniosek: „Widzisz? Ta nauka została wymyślona w 1950 roku.” Ale to mniej więcej tak, jakby powiedzieć, że boskość Chrystusa została wymyślona w 325 roku podczas Soboru Nicejskiego. Jest to oczywiście nieprawda. Nicea uroczyście zdefiniowała to, w co Kościół już wierzył, właśnie dlatego, że powstała w tej kwestii dyskusja. To samo dotyczy rozwoju dogmatycznego w ogólności. Prawda może być obecna przez wieki w liturgii, modlitwie, nauczaniu i teologii, zanim Kościół formalnie i precyzyjnie ją zdefiniuje. Prawda się nie zmienia, lecz coraz lepiej się ujawnia” – wskazał biskup.

„Istnieje więcej takich prawd wiary, które protestanci przyjmują, mimo że nie dają się wyprowadzić bezpośrednio z Biblii. Również Trójca Święta ukazuje problem ścisłego biblicyzmu. Słowo „Trójca” nie występuje w Biblii. Podobnie nigdzie nie występuje dosłownie późniejsza formuła, że Bóg jest „jedną istotą w trzech Osobach”. Mimo to niemal wszyscy ortodoksyjni protestanci przyjmują naukę o Trójcy. Dlaczego? Ponieważ Kościół, na podstawie całego Pisma Świętego i otrzymanej wiary, rozwinął pojęcia, za pomocą których mógł precyzyjnie sformułować to, czego Pismo naucza o Ojcu, Synu i Duchu Świętym” – dodał.

Pod koniec zwrócił uwagę na rolę Kościoła. „Najgłębsza myśl katolicka jest następująca: Jezus nie pozostawił księgi, lecz Kościół. Jezus sam nie napisał żadnej księgi. Nie powiedział też apostołom: „Zapiszcie wszystko, sporządźcie kanon, a następnie niech każdy wierzący sam zdecyduje, jaka jest właściwa interpretacja.” Posłał apostołów. Powierzył swoje objawienie apostołom. Apostołowie przekazują je dalej. Część tego objawienia została pod natchnieniem Ducha Świętego spisana. Ten sam apostolski Kościół zachowuje, odczytuje i interpretuje Pismo. Dlatego Kościół katolicki mówi o trzech ściśle ze sobą związanych rzeczywistościach: Pismo Święte – Tradycja – Magisterium Kościoła” – napisał hierarcha.

„Chrześcijaństwo nie zaczęło się od księgi, która spadła z nieba. Zaczęło się od Chrystusa. Chrystus powołał apostołów. Apostołowie założyli Kościół i nauczali go. W obrębie tego Kościoła powstały pisma Nowego Testamentu. I ten sam Kościół ostatecznie rozpoznał, które pisma były Pismem Świętym. Dlatego z katolickiego punktu widzenia nie można oddzielić Pisma od Tradycji, nie podcinając ostatecznie fundamentu samego Pisma. Otrzymaliśmy jedną wiarę apostolską. Jej część stała się Pismem; ta sama wiara była przekazywana w żywej Tradycji Kościoła. I właśnie w ramach tej całości należy rozumieć również dogmat o Wniebowzięciu Maryi” – zakończył biskup Robert Mutaserts.

Źródło: https://vitaminexp.blogspot.com/

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: