Kazimierz Braun: Dla kogo Polska? Sprawozdanie z lektury książki Tomasza A. Żaka „Polska nie dla idiotów”

Zak-ksiazka-Kazimierz-Braun_02.jpg
Oprac. PCh24.pl

Przyciąga okładka tej książki. Jest na niej Stańczyk – mędrzec. Zatrzymuje i narzuca powagę. Tu będzie się mówiło o sprawach, o których myślał i mówił Stańczyk, a mówił rzeczy ważne na temat stanu państwa, wypowiadał opinie niepopularne, często na pewno wręcz obraźliwe dla słuchaczy. Jakich słuchaczy? Króla. Jego dworu…

Ponad Stańczykiem w czerwonym kostiumie, białymi, ostrymi literami czytam: TOMASZ ANTONI ŻAK. Acha, to ŻAK jest współczesnym (bo książka wydana jest w 2026 roku) Stańczykiem. To on będzie mówił – króla już nie ma, więc do prezydenta, premiera i innych rządzących. Dwór, a nawet liczne dwory są jak najbardziej realne – to dzisiaj różne środowiska polityczne, społeczne i rodzinne, a także współczesny Kościół. Będzie i do nich mówił, jak Stańczyk. A przede wszystkim do nas wszystkich, Polaków.

Jak Stańczyk, Żak włożył na siebie kostium, bo jest człowiekiem teatru i teatralny kostium mu przystoi. Jego kostiumem, od dziesiątków lat, są tworzone przez niego przedstawienia.  

Zróbmy to razem!

Ach, gdy wpatrzyć się w postać Stańczyka, zobaczy się jeszcze, że z dwóch stron, ukazują się nad nim czyjeś palce, trzymające sznureczki – w teatrze lalkowym takie sznureczki służą do operowania marionetkami. Ale te sznurki nie są przywiązane do samego Stańczyka. On siedzi pogrążony w myślach – może się sam poruszać, może wstać, kiedy zechce. Te sznurki zadają się łączyć wynurzające się mroku palce z jego fotelem. Czyżby chodziło o to, że jakiś manipulator może z tego fotela Stańczyka zrzucić? Może mu ten fotel zabrać? Nie jestem pewien sensu tego elementu całego obrazu scenicznego, w którym zakodowana jest jakaś dramatyczna akcja, albo, w każdym razie, potencja akcji. Bo całość tego, co widzimy – na to wskazują wyraźnie dwa bryty sfałdowanej, rozsuniętej kurtyny – usytuowana jest na scenie teatralnej. No, tak, to jeszcze jedno przypomnienie, że domem autora tej książki jest teatr.

Poniżej Stańczyka, na okładce jest tytuł książki – brutalny, ostry, obraźliwy, tak, tak – obraźliwy, choć autor takie jego rozumienie odrzuca. Czytamy tam wyraźnie: POLSKA bardzo dużymi literami, a dalej: NIE DLA IDIOTÓW, już mniejszym drukiem, bo jednak POLSKA jest na pewno większa od każdego idioty, a także od każdego mędrca. By postawić kropkę nad „i”, autor, na rewersie tej samej okładki, pisze dobitnie: „Polska nie jest dla tego, kto nie widzi, nie słyszy, nie czuje – kto jej pojąć nie potrafi.”

*  *  *

Ta książka jest o tym, jak Tomasz Antoni Żak pojmuje Polskę i dla kogo, według niego, jest Polska. I będzie o tym mówił jasno, wyraźnie, nie tylko odrzucając, ale po prostu wyśmiewając jakąkolwiek „poprawność polityczną”, nie zważając na środowiskowe układy, szukając prawdy o Polsce. Często cytuje Norwida – więc i ja przypomnę, jak Omegitt, bohater Norwidowskiego „Za kulisami” dialoguje z tłumem balowych idiotów (aby ich scharakteryzować językiem Żaka).

Głównym tematem tych dialogów jest Prawda. Mówi Omegitt do maski zwanej Felieton:  

„Patrząc na przedmiot, nie widzimy bynajmniej powierzchni jednej, ale przez tajemnicze a mistrzowskie poczucie-ogółu widzimy prawie-że współcześnie wszystkie inne przedmiotu bryłowatości i przecięcia. Im zaś przedmiot widzenia zupełniej jest rozumny w swej całości, tym zupełniej obejmujemy go jednym oka rzutem ze wszech miar. Podobnie jest, i zwłaszcza, z Prawdą! Ona, przede wszystkim będąc całą, od najpierwszej chwili, w której dała się postrzec – udzieliła się ludziom niejako w zupełności.” 

Następnie odzywa się postać nosząca maskę Diogenesa:

„A wyświstany Tyrtej gdyby po tysiącach lat znalazł się tu, cóż oglądałby i zagaił na maskaradzie żywota?”

Omegitt: „Mówiłby zapewne Prawdę, wierząc w moc jej: czego zaiste że nie postrzegam, aby ktokolwiek czynił.”

Domino-Szpieg: „Zaś moc prawdy skąd idzie?”

Omegitt: „Pochodzi z jej Całości... a przeto stąd, że Prawda jest Ideą powodującą nieustannie równe sobie świadectwo...”

Takiej całościowej Prawdy szuka od przeszło czterdziestu już lat przedstawieniami w swym Teatrze Nie Teraz Tomasz Antoni Żak. Taką Prawdę o Polsce głosi w swej książce.

Książka ma jasną i wyrazistą strukturę, której fundamentem jest, znana wszystkim Polakom, wyryta, jak blizny pocisków, które zraniły mur, wpisana w narodową świadomość wielkimi czynami, wielką literaturą, jak również i krwią, triada: „Bóg, honor i ojczyzna”. Z tym, że Żak mądrze mówi najpierw o ojczyźnie, bo ona musi być najpierw bytem, musi się stać i musi być, a gdy już jest, to jednym z atrybutów tego bytu może i powinien być honor, a byt ten, w swej Całości (jak by powiedział Norwid) winien zmierzać ku Bogu. Takie są więc trzy podstawowe części tego dzieła: OJCZYZNA, HONOR, BÓG.

Całość ma obszerny Podwójny prolog autorski, w którym szczególną uwagę zwraca rozdział o „Łże-kulturze”. A ponieważ rzecz cała wyszła z pod pióra człowieka teatru, to są w tej książce i „Antrakty teatralne” – dialogi Żaka z Mirosławem Poświatowskim, który, jak z nich wynika, uważnie towarzyszył Żakowi od lat, oglądał i rozumiał, a także i współtworzył widowiska Teatru Nie Teraz. Rozmawiają oni o kilku widowiskach, które były kamieniami milowymi tej długiej drogi, jaką przebył i wciąż po niej kroczy Teatr Nie Teraz: „Europa po deszczu” i „Europolis”, „Wyklęci”, „Ballada o Wołyniu”(to przedstawienie, szczęściarz, widziałem i zrobiło na mnie ogromne wrażenie), a dalej jeszcze „Liczba Aniołów” i „Pokonać piekło”. Szkoda, że tylko o nich. Od razu tutaj włączę refleksję: potrzebna jest osobna, teatrologiczna, dokumentacyjna monografia o tym teatrze. Dodam jeszcze, że omawiana książka daje czytelnikowi unikalną możliwość zobaczenia teatru Żaka, a to dzięki kodom QR umieszczonym przy każdym z „Antraktów”, a które to kody otwierają możliwość obejrzenia filmowych spotów omawianych przedstawień.     

Nim powstanie monografia Teatru Nie Teraz, na razie trzeba się ukontentować tym co odnajdziemy w książce, czyli również bardzo użyteczną notą, zatytułowaną: „Teatr Nie Teraz istnieje od 1980 roku. Konsekwentnie polski i konsekwentnie niepodległy”. Czytamy w niej, że: „TNT jest obecnie najdłużej działającym w Polsce niezależnym, profesjonalnym zespołem teatralnym”. A dalej wytłuszczenia druku oprowadzają po tym obszernym domu, który Tomasz Antoni Żak budował w trudzie latami i podpowiadają to, co najważniejsze w historii TNT: „…współpracował z najważniejszymi ośrodkami teatru poszukującego” – wymienione są tu m.in. Instytut Grotowskiego, Gardzienice Staniewskiego oraz także ośrodki zagraniczne. Potem nota przypomina, że TNT „Uczestniczył w najważniejszych festiwalach teatru poszukującego” i sam był organizatorem tego typu festiwali. Czytamy dalej: „Twórcy TNT w roku 2000, jako pierwsi w Polsce, stworzyli spektakl o Armii Wyklętej – „Na etapie”. Do tej tematyki teatr wrócił przedstawieniem „Wyklęci” (2012). Równie prekursorski jest spektakl „Ballady o Wołyniu” (2011). (…) W 2017 [TNT] stworzył przedstawienie „Koniec świata” odwołujące się do objawień fatimskich. (…) Rok 2022 to premiera przedstawienia „Pokonać piekło”, którego bohaterami są dwaj polscy męczennicy – św. o. Andrzej Bobola i bł. ks. Jerzy Popiełuszko. W roku 45-lecia swej działalności TNT stworzył „Dwie Siostry”, pierwsze w polskim teatrze przedstawienie o powołaniu zakonnym kobiet, oraz spektakl „Wyklęci. Korona i zdrada”, w którym bohaterowie antykomunistycznej insurekcji przeniesieni są w czasy nam współczesne”.

Jest i druga nota – o autorze książki: „TOMASZ ANTONI ŻAK. Reżyser teatralny, scenarzysta, pisarz i publicysta. Twórca Teatru Nie Teraz, jednej z najstarszych w Polsce niezależnych scen teatralnych (istnieje od 1980 r.). Ma w swoim dorobku dziesiątki premier scenicznych, spektakli ulicznych oraz dużych artystycznych projektów, w tym międzynarodowych.” Tu można dodać, że zarówno o TNT, jak i o jego twórcy, istnieje całkiem solidna dokumentacja internetowa.

OJCZYZNA

Tak jak przyciąga okładka, tak i treść. Najpierw autor wprowadza nas do tego wielkiego i przestronnego domu, jakim jest OJCZYZNA. To polski dom. Rodzinny. Gniazdo. „W domach przychodziliśmy na świat”, „w domach umierały i żyły obok siebie kolejne pokolenia. Obok starców małe dzieci. Następowała naturalna życiowa edukacja.” „Podstawą tej edukacji była praca, często wspólna.” „Rytm życia był ściśle spleciony z rokiem liturgicznym, a więc z wiarą chrześcijańską, katolicką.” W tym polskim domu mieszkają mężczyźni, którzy są mężczyznami i kobiety, które są kobietami. „Być męskim, być mężnym. Męstwo. To pojęcia, za którymi idzie projekcja jednoznacznie zdefiniowanych cech ludzkiej natury.” „Być kobietą , to przez całe wieki znaczyło być matką.” Mężczyznę kojarzymy, jak pisze Żak, z rodziną, z pracą, z bronią, z obroną kraju i rodziny właśnie. „Kiedy mowa jest o kobiecie, to jej odpowiedzialność definiowana jest od razu przez dom, przez dzieci.” Przy okazji Żak rozprawia się z szaleństwem feminizacji nazewnictwa. „Szacunek budzi: kobieta prawnik, kobieta reżyser, kobieta stolarz, kobieta polityk itp. Śmieszy: prawniczka, reżyserka, stolarka, polityczka itp.” Zaś sama Ojczyzna definiowana jest przez „patriotyzm” jednoznaczny z „miłością Ojczyzny” oraz przez wiarę.

Ojczyźnie polskiej przeciwstawia Żak „tzw. Zachód”, gdzie mamy „legalny przemysł aborcyjny i mamy prawnie sankcjonowaną eutanazję”, a „cynizm i merkantylizm zachodniego systemu liberalnego są niewyobrażalne”.

Mówiąc o Ojczyźnie, Żak najpierw wprowadził nas do wnętrza polskiego domu, a potem jakby wyprowadził na taras i pokazał piękno otaczającej ten dom ziemi. Skierował nasz wzrok na Beskid Wyspowy, zaprowadził do Limanowej, zatrzymał przy wiejskich kapliczkach i zanucił „Chwalcie łąki umajone…” Piękna jest nasza Ojczyzna.

HONOR

Mówiąc o HONORZE Żak nie pomaga czytelnikowi przypomnieniem czym jest w istocie „Honor”, jakby pozostawiając jemu samemu trud uświadomienia sobie czy jest człowiekiem honorowym, czy postępuje honorowo, czy, odwrotnie, stoczył się w brudne odmęty hańby. Warto zatem przypomnieć, że „Honor” jest wartością, należy do sfery etyki. Jest „Honor” postawą moralną, określa więc czyny, postępowanie, zachowanie, wypowiadanie się człowieka, a także całych grup, społeczności, narodów. „Honor” jest pojęciem ezoterycznym, a jego istnienie, czy posiadanie przez kogoś, jest sprawdzalne tylko w praktyce: są czyny i zachowania honorowe i są czyny hańbiące. Honorowe jest dotrzymania słowa. Hańbą jest jego złamanie. Honorowe jest dopomożenie słabszemu. Hańbi „kopanie leżącego”. Warto także zwrócić uwagę, że „Honor” z poziomu górnolotnego pojęcia – tak, górnolotnego, bo odbieramy samo to słowo, jako szybujące gdzieś w górze – sprowadzają na poziom życia i weryfikują zazwyczaj działania ekstremalne, sytuacje szczególne, okoliczności wyjątkowe – konfliktu, podejmowania decyzji, walki, wojny. „Bóg mi powierzył honor Polaków, Bogu go tylko oddam” miał zawołać Książę Józef Poniatowski wybierając śmierć ponad niewolę, w bitwie pod Lipskim w 1813 r., co ugruntowało w polskiej kulturze łączenie pojęć „Honoru” i „Polskości”. Natomiast wypowiedziane przez Józefa Becka w 1939 r. roku słowa: „Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor” – nie były obroną polskiego honoru, ale, zbrodniczym wręcz, kabotyństwem. 

Żak odsyła czytelnika w te wysokie rejony, prowadząc go do izby „Wesela” Wyspiańskiego, który koło tematu „Honoru”, „Honoru polskiego”, uparcie krąży. Przypomina czytelnikowi jak świętowano, przekłamywano i zapominano różne rocznice wydarzeń ważnych w historii Polski – na przykład rocznicę odzyskania niepodległości w 1918 roku i jak podejmowano symboliczne próby upamiętniania takich wydarzeń poprzez pomniki – te nie zbudowane i te zbudowane, a niektóre z nich – właśnie – kłamliwe.

Kończy zaś ten rozdział, zdecydowanym, ostrym – jak cała ta książka –  akapitem:

„Gdybyśmy wychowywali nasze dzieci w duchu jedynej prawdziwej wiary, w duchu kultury chrześcijańskiej, nie musielibyśmy obawiać się wiodącej do zbydlęcenia indoktrynacji wedle protestanckiego luterańskiego kultu człowieka czy wedle dziesiątków innych sekciarskich wierzeń, z marksizmem na czele. A wiara prawdziwa wymaga ortodoksji, a ta rządzi się prawdą, wedle ewangelicznego „tak – tak, nie – nie”. I wtedy wszystko jest proste.”

BÓG

Trzeci, podstawowy człon książki, to BÓG. Abyśmy mieli jasność, kto do nas mówi, rozmówca Żaka, Mirosław Poświatowski, w dialogu o przedstawieniu „Pokonać piekło” mówi: „…warto, żaby Państwo mieli świadomość, że zarówno Tomasz Antoni Żak, jak i ja, jesteśmy katolikami Tradycji.” Dodaje do tego ważne wyjaśnienie sam Żak: „…na pewno zmieniła się moja sztuka od momentu, w którym ja powróciłem do Tradycji katolickiej, do Mszy trydenckiej i na nowo odkryłem to z czego nas okradziono.”

Żak nie jest teologiem, jednak mówiąc o sprawach religii, wiary, a w konsekwencji ich obecności lub nieobecności w kulturze i sztuce, a także ustawodawstwie, sam daje świadectwo, jak też demonstruje, znakomite oczytanie w paru językach, popierając swe wywody obszernymi, przekonującymi cytatami.

Ta część książki zawiera najpierw rozdział „Którędy do nieba, czyli po co żyjemy” w którym Żak, sam taternik, relacjonuje „odpiłowywanie” „wiary Polaków w Boga” – i nie tylko Polaków. To „odpiłowywanie” manifestuje się m.in. usuwaniem krzyży ze szczytów gór, z instytucji publicznych; krzyży ma nie być „w teatrach, galeriach sztuki, bibliotekach, domach kultury i w tych wszystkich nowomodnych „centrach dialogu”. Żak zauważa smutno: „Kiedyś kultura miała czynić nas lepszymi, prowadzić do Boga.” – „Dzisiaj kultura również formuje, ale kolejne pokolenia marksistów i nihilistów.” I dalej: „Jeśli mamy do czynienia z kulturą napędzaną nienawiścią do Boga i Ojczyzny, to konsekwencje w skali narodowej są oczywiste, a finalnych skutków nie będzie miał kto nawet opłakiwać”. Wydobywa się jednak z tego smutku, stwierdzając, że „Wciąż jednak możemy tworzyć fakty kulturowe dla Bożej chwały, dla zbawienia oraz dla miłości Ojczyzny”. A takimi faktami kulturowymi są – co podkreślam - kolejne spektakle Teatru Nie Teraz.

W kolejnym rozdziale tej części książki Żak analizuje kulturę, z której wyrzuca się Boga z masowych środkach przekazu, a nawet z sanktuarium Lourdes w czasie - teraz już możemy jasno powiedzieć - zbrodniczej „pandemii”. Ale i tam, Żak znalazł znak, a raczej szlak, nadziei – Drogę Krzyżową, prowadzącą człowieka zarówno w modlitwie, jak dającej mu podnoszące go duchowo przeżycie estetyczne – jak zawsze czyni to wielka sztuka.

Żak niejako spina to wszystko rozważaniami o Fatimie zestawionymi z tym, co odczytuje z wiadomości ze współczesnej Rosji, a co – wedle niego – powinno rzutować na stosunki pomiędzy Polską a Rosją.

Przygląda się także z troską temu, co dzieje się na Zachodzie, a co zachłannie wchłaniają polskie „łże-elity”. Pisze przenikliwie:

„...sacrum jest tym co łączy fizykę z metafizyką, świat materii ze światem ducha. (…) Sacrum to takie okno, przez które możemy zobaczyć niebo. Sztuka jest takim oknem. To nic innego niż człowieczy most do Pana Boga”. „Współczesna sztuka ograniczyła swą przestrzeń twórczą do ilustrowania zła i brzydoty (…) Ludzie żyjący w takiej kulturze „chorują na śmierć”. Nic więc dziwnego, że ten świat, w którym żyjemy zwie się „cywilizacją śmierci” (…) „Tymczasem piękno zawsze przenosi nas w sferę sacrum, czyli bliżej Boga. Odrzucanie Boga jest w konsekwencji odrzucaniem piękna”.

Mamy także w tej części książki pokorny, pełen szacunku hołd złożony Arcybiskupowi Lefebre oraz jego uczniom i następcom, którzy – jak ks. Karol Stehlin, którego Żak cytuje – działają w Kościele „z powodu stanu konieczności. Stan konieczności upoważnia człowieka do bardzo wyjątkowych czynności”.

*  *  *

Otóż Tomasz Antoni Żak napisał i złożył tę książkę z różnych budulców – refleksje, wspomnienia, dialogi, cytaty, postulaty – odczytując jako „stan konieczności” to, co dzieje się z polską kulturą, a w tym – to jego dziedzina – z polskim teatrem, ale także bardziej ogólnie, to, co dzieje się z Polską.

Książkę prezentuje i zaleca „Wstęp, Czyli „każda wieża Babel runie” pióra historyka, dr Jarosława Szarka, byłego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, a obecnie dyrektora Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, który swój celny wywód kończy słowami: „Tomasz Antoni Żak, pozostając wiernym mistrzom przeszłości, ocala duchowe piękno. Chciejmy tylko z tego skorzystać. Gorąco zachęcam.”

Po lekturze książki, z której złożyłem sprawozdanie, powtórzę za autorem tego „Wstępu”: Gorąco zachęcam.

 

Kazimierz Braun

 

Tomasz Antoni Żak, Polska nie dla idiotów. Warszawa 2026. Wydawnictwo Capitalbook

TAZ

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: