Kiedy szkoła odmawia upamiętnienia święta 11 listopada. Przypadek Francji

Rzecz dotyczy Francji i 11 listopada. Tego dnia w 1918 roku w wagonie kolejowym w lesie Compiègne, alianci podpisali z delegacją Niemiec rozejm, który kończył I wojnę światową. Aliantów reprezentowali między innymi marszałek Ferdynand Foch oraz admirał Rosslyn Wemyss.
W Polsce jest to święto odzyskania niepodległości. We Francji dzień ten również jest obchodzony jako oficjalne święto narodowe i rocznica pamięci o poległych za kraj (Armistice de 1918, Rozejm 1918 roku).
Przed pomnikami tych, którzy „oddali życie za Francję”, praktycznie w każdej miejscowości odbywają się patriotyczne uroczystości – z udziałem władz, kombatantów, uczniów lokalnych szkół. Okazuje się, że ten sposób zaszczepiania patriotyzmu francuskiej młodzieży mocno kłuje w oczy w lewicę, a zdominowane przez nią związki nauczycieli podniosły bunt w sprawie obchodów 11 listopada i święta Armistice. To także przyczynek do zrozumienia tego co dzieje się obecnie we Francji i źródeł buntu tamtejszej młodzieży wychowywanej przez takich „pedagogów”.
Obchody 11 listopada związkowcy nazywają „ceremonią indoktrynacji młodzieży”, a lewicowe syndykaty oświaty odmawiają oddania hołdu w szkołach tym, którzy zginęli za Francję. To wszystko dzieje się na tle obecnego kryzysu społecznego. Kilka organizacji nauczycielskich wprost sprzeciwiło się okólnikowi Ministerstwa Edukacji, który ustanowił od tego roku także szkolne ceremonie upamiętniające „wszystkich, którzy zginęli za Francję”.
Kontrowersje wokół rocznicy rozejmu po hekatombie Wielkiej Wojny podkreślają brak „rozejmu” na współczesnym froncie społecznym. Lewicowe syndykaty nauczycieli, które wsparły ostatnie zamieszki i falę buntu uczniów, krytykują rzekomą „militaryzację szkół” i próby wprowadzania patriotycznej pedagogiki. Od kilku tygodni mnożą się wezwania do bojkotu obchodów 11 listopada; a związek zawodowy SNES-FSU złożył już nawet zawiadomienie o proteście.
Okólnik ministerstwa edukacji, opublikowany jeszcze 2 lipca 2026 roku, wprowadził 11 listopada w szkole od tego roku „doroczną ceremonię upamiętniająca wszystkich poległych za Francję”.
Tekst rozporządzenia stanowi, że hołd ma być zorganizowany w każdej szkole, zarówno publicznej, jak i prywatnej i powinni w nim uczestniczyć wszyscy uczniowie od czwartej klasy (CM1) wzwyż. Uroczystość powinna zostać zorganizowana w okolicy maksimum czterech dni od daty 11 listopada, czyli państwowego Narodowego Dnia Pamięci Zwycięstwa i Pokoju i oddawać hołd wszystkim poległym za Francję, zarówno cywilom, jak i wojskowym.
Do dokumentu dołączono „przewodnik” objaśniający szczegółowo założenia tej inicjatywy. Wskazuje, że ceremonia ma odbywać się na terenie szkoły, pod nadzorem dyrektora. Ma być przygotowana i wyjaśniona z wyprzedzeniem przez dodatkowe zajęcia dydaktyczne. W czasie uroczystości uczniowie powinni przyjąć „postawę szacunku i uwagi”, a na miejsce ceremonii powinno się wybrać sale, w których znajdują się „elementy upamiętnienia” lub przynajmniej flaga francuska i popiersie Marianny. Przewidziano „minutę ciszy” w intencji poległych, a na zakończenie uroczystości odśpiewanie „Marsylianki”. „Przewodnik” zachęca do zapraszania do szkół gości ze stowarzyszeń historycznych, organizacji weteranów, lokalnych władz, muzealników, strażników miejsc pamięci, czy partnerskich służb mundurowych.
Właśnie te propozycje stanowią jeden z zarzutów ze strony związków zawodowych. W komunikacie prasowym z 27 września związek SNES-FSU potępił to jako „próbę ingerencji ze strony władz lokalnych i wojska”. Jeszcze dalej poszedł syndykat oświaty SUD Éducation, który krytykował „militaryzację młodzieży” i „oderwaną od rzeczywistości ceremonię narzucaną przez władze”. Według tego związku „cel ceremonii, jakim jest ‘spójność narodowa’, ma posmak niepokojącego patriotyzmu”. Podobnie związek zawodowy FNEC FP-FO, który 15 września przekazał stanowisko zajęte przez szkołę w Seine-Saint-Denis (przy wsparciu lokalnych oddziałów SNES-FSU, SNFOLC i CGT), domagające się wycofania okólnika. FNEC FP-FO wezwał swoich członków do bojkotu takich zgromadzeń w szkołach i instytucjach. „Będziemy wspierać wszystkich pracowników, którzy odmawiają udziału w realizacji tej ceremonii indoktrynacji młodzieży” – można przeczytać w ich oświadczeniu.
Lewicowe związki podają też inne argumenty. Nie podoba im się ceremonia upamiętnienia „wszystkich, którzy zginęli za Francję ”, bo ta kategoria obejmuje nie tylko weteranów I wojny światowej, ale także żołnierzy poległych na misjach zagranicznych, czy tych, którzy polegli w „wojnach kolonialnych”. Ma to zacierać „specyfikę każdego konfliktu”. Tak twierdzi np. Stowarzyszenie Nauczycieli Historii i Geografii (APHG), które „wzywa do czujności”, jednocześnie odrzucając obecność jakichkolwiek polityków. Jednak już związek zawodowy FSU-SNU w Creuse wzywa do zgromadzenia się 11 listopada w Gentioux-Pigerolles na wiecu „antymiliatrystycznym”, na którym spodziewany jest udział lewackiego trybuna Jean-Luca Mélenchona. Międzyzwiązkowa grupa nauczycieli wzywa też do strajku 5 listopada w ramach „ruchu uczniów szkół średnich”.
Jak widać „upolitycznienie” nauczycieli idzie tylko w jedną i to dość konkretną stronę. Strategia lewicy przewiduje od lat opanowanie ideowego wychowania młodzieży i nad Sekwaną zbierane są już tego konkretne owoce. Warto o tym pamiętać, kiedy zauważy się komu zlecono obecnie kierowanie edukacją także w Polsce…
Bogdan Dobosz






