Klęska Niemców na Mundialu, czyli jak upada socjalistyczna, liberalna Europa

Klęska niemieckiej drużyny narodowej w mistrzostwach świata w piłce nożnej dobrze pokazuje głębokie kulturowe zmiany liberalnych krajów Europy – i to na kilku poziomach.
Po pierwsze, zmiana etnosu. Niemiecka reprezentacja na pierwszy rzut oka nie wyglądała na niemiecką: tylko kilku zawodników na boisku miało białą skórę. Znaczna część członków kadry to owoc miłości Niemek do Afrykanów. Wielu komentujących w internecie sugerowało, że w związku z tym ta kadra narodowa nie jest wcale narodowa, bo w drużynie powinni grać wyłącznie czystej krwi Müllerowie. W istocie jednak właśnie taki skład niemieckiej reprezentacji był prawdziwie niemiecki. Zgodnie z najnowszymi statystykami, w 2025 roku ponad 43% wszystkich dzieci poniżej 5 roku życia miało w Niemczech pochodzenie migracyjne. Matka Niemka, ojciec z Nigerii albo Syrii – tak właśnie wygląda dziś niemieckie społeczeństwo. W większości ciemnoskóra niemiecka reprezentacja rzeczywiście reprezentuje kraj – a przynajmniej to, jak za chwilę ten kraj będzie wyglądać. Trzeba podkreślić, że Niemcy – inaczej niż na przykład Francuzi czy Holendrzy – nie mają dziedzictwa kolonialnego. Kształt etniczny ich reprezentacji jest pokłosiem wyłącznie świadomej polityki migracyjnej. Jeżeli kształt tej reprezentacji jasno wskazuje na tzw. „wymianę ludności”, to tylko dlatego, że taka wymiana rzeczywiście została dokonana.
Po drugie, nieskuteczność. Niemiecka drużyna grała bardzo źle. W pewnym sensie, trudno to wytłumaczyć. Republika Federalna Niemiec jest najpotężniejszym krajem w całej Europie – zarówno ludnościowo, jak i ekonomicznie. Pod względem gospodarczym, Niemcy są w absolutnej światowej czołówce. Co więcej, mają znakomite tradycje piłkarskie; świetną infrastrukturę; rozwiniętą myśl taktyczną i szkoleniową. Pomimo wszystko, nie są w stanie stworzyć sprawnej drużyny. Na mistrzostwach w latach 2022 i 2018 nie wyszli z grupy, tym razem odpadli w 1/16 finału. Gdyby miały zwyciężać papierowe potencjały, Niemcy powinny wszystkie ostatnie mundiale wygrać albo przynajmniej być w ścisłej czołówce. Fakt, że nie potrafią przełożyć gigantycznych zasobów ludnościowych, finansowych i intelektualnych na skuteczność, jasno obrazuje kryzys. Można powiedzieć, że sytuacja niemieckiej reprezentacji piłkarskiej jest metaforą sytuacji całej Unii Europejskiej. Wielki potencjał, ale żadnego efektu.
Po trzecie, reakcja. Klęska na tak wczesnym etapie mistrzostw powinna wywołać głośną krytykę i reakcję naprawczą. Do pewnego stopnia tak się dzieje – niemieckie media chcą głowy trenera, internauci żądają głębokich zmian. Znamienna jest jednak postawa kanclerza Niemiec, Friedricha Merza. „Nawet jeżeli wypadnięcie z turnieju boli: Co za mecz, narodowa drużyno! Wasze zaangażowanie i duch zespołowy zachwyciło na tych mistrzostwach nasz kraj. Jesteśmy z was dumni” – napisał w serwisie X. Jeden z komentatorów napisał: „Tak jak w polityce, cieszyć się z zaniechania. Merz w swoim żywiole”. Rzeczywiście, reakcja niemieckiego kanclerza na druzgocącą porażkę w piłce jest mniej więcej taka, jak reakcja Angeli Merkel na druzgocącą porażkę w polityce migracyjnej: nic nie działa, ale się uśmiechamy, bo „inaczej się nie dało”.
Rezygnacja z własnej tożsamości, marnotrawienie zasobów, brak jakiejkolwiek refleksji krytycznej – można powiedzieć, Polska Rzeczpospolita Ludowa albo inny demolud. Nie, to nie czasy sowieckie; to współczesne Niemcy. Socjalizm jest jednak zawsze taki sam – nieważne, czy bezczelnie czerwony, czy liberalnie tęczowy; prowokuje te same patologie.
Niemców nie będę żałować; za ich zbrodnie z II światowej jedyną słuszną karą jest pozbawienie państwowości – jeżeli czynią to własnymi rękami, znać w tym Bożą mądrość. Szkoda tylko, że ten sam ideologiczny nowotwór zatruwa również inne europejskie narody, w tym – Polskę.
Paweł Chmielewski






