Kolejna fala brutalnych protestów we Francji. Na ulice miast wyszło nawet 1,6 mln osób

Ponad 400 osób zatrzymano, a 53 funkcjonariuszy policji zostało rannych podczas czwartkowych protestów we Francji. Demonstracje, których uczestnicy domagali się podwyżek wynagrodzeń i sprzeciwiali się polityce oszczędnościowej rządu, zgromadziły według związkowców nawet 1,6 mln osób.
Według danych francuskiego MSW podczas manifestacji w całym kraju zatrzymano 448 osób. Policja odnotowała również 53 rannych funkcjonariuszy oraz 86 interwencji związanych z podpaleniami mienia. Ministerstwo poinformowało ponadto o aktach przemocy w pobliżu szkół średnich m.in. w Rennes, Tuluzie, Bordeaux, Strasburgu i Paryżu. Dochodziło tam do podpaleń, blokowania dróg, ostrzału z moździerzy oraz rzucania przedmiotami w kierunku policjantów.
Skala protestów pozostaje przedmiotem sporu. Główny francuski związek zawodowy CGT szacuje, że w demonstracjach uczestniczyło 1,6 mln osób, podczas gdy według skorygowanych danych MSW na ulice miast wyszło 575 tys. osób. Szczególnie duże rozbieżności dotyczą Paryża: związkowcy mówią o 350 tys. manifestantów, a resort spraw wewnętrznych wskazuje na „zaledwie” 60 tys. uczestników antyrządowych protestów.
Manifestujący domagali się przede wszystkim wyższych płac i poprawy warunków życia. Protesty były również wyrazem solidarności z uczniami szkół średnich, którzy współorganizowali poprzednie manifestacje we Francji, które w większości przypadków przeradzały się w zamieszki. Przedstawiciele związków zawodowych wskazywali także na pogarszający się stan usług publicznych i sprzeciwiali się ograniczaniu wydatków społecznych.
Sekretarz krajowa związku zawodowego Solidaires Gaëlle Martinez przekonywała, że protest nie dotyczy wyłącznie wynagrodzeń czy kosztów utrzymania. – Ludzie po prostu chcą żyć, a nie tylko przetrwać – powiedziała. Opowiedziała się za przygotowaniem nowego budżetu, który nie będzie opierał się na cięciach, oraz za zwiększeniem obciążeń podatkowych największych przedsiębiorstw.
Do napięć doszło również podczas paryskiego marszu z udziałem lewicowego polityka Raphaëla Glucksmanna, kandydata na prezydenta w przyszłorocznych wyborach. Polityk został powitany gwizdami i okrzykami sprzeciwu. Część demonstrantów uniemożliwiała mu dołączenie do manifestacji przez około 45 minut, w związku z czym ostatecznie opuścił zgromadzenie.
W odpowiedzi na protesty premier Sébastien Lecornu zapowiedział zorganizowanie w poniedziałek konferencji społecznej z udziałem przedstawicieli związków zawodowych i organizacji pracodawców.
Źródło: france24.com
WMa
#5Novembre | Tirs de mortiers, incendies, entraves à la circulation, jets de projectiles contre les forces de l’ordre : depuis ce matin, des actes de violences sont constatés aux abords de lycées dans plusieurs villes, comme à Rennes, Toulouse, Bordeaux, Strasbourg et Paris. Manifester est un droit, mais la mise en danger d’autrui et la dégradation de biens ne peuvent être tolérés. ❌ Respectez les consignes des forces de sécurité intérieure et désolidarisez-vous des groupes violents. ✅
— Ministère de l'Intérieur (@Interieur_Gouv) November 5, 2026






