Kolejne "nie strasz, nie strasz..."? Minister Sikorski wzywa by nie bać się Rosji i nie rezygnować z oporu

Szef MSZ Radosław Sikorski przekonuje Zachód, aby nie dać się zastraszyć Moskwie, która grozi użyciem broni atomowej. Wypowiedź polityka przytaczają portugalskie media przed wizytą Wołodymyra Zełenskiego w Lizbonie.
Komentatorzy portugalskiej stacji SIC Noticias odnotowali wypowiedź ministra Sikorskiego, omawiając wtorkową wizytę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Lizbonie. Tego dnia zawarta została 10-letnia umowa o współpracy portugalsko-ukraińskiej, w tym w dziedzinie wojskowości.
W ocenie portugalskiej telewizji deklaracje szefa polskiej dyplomacji służą uświadomieniu członkom NATO, że Rosja nie może w nieskończoność stawiać innym warunków, grożąc bronią atomową, a jednocześnie "sama przekraczać wszelkie czerwone linie". Przypomniano, że Sikorski podkreślił, że użycie arsenału jądrowego byłoby szkodliwe również dla Moskwy.
"Opinia ministra Sikorskiego jest bardziej realnym stanowiskiem niż stale powtarzana mantra o tym, aby nie drażnić Rosji i unikać eskalacji konfliktu" - podsumował SIC Noticias.
W opublikowanym we wtorek wywiadzie dla dzienników "El Pais", "La Repubblica" i "Gazeta Wyborcza" Radosław Sikorski przypomniał, że Rosja od wielu lat posługuje się szantażem, grożąc użyciem broni nuklearnej.
"Rosjanie grozili, że nas unicestwią bronią jądrową już w czasach, gdy negocjowałem z USA budowę elementów tarczy antyrakietowej w Polsce. Robili to tak często, że musiałem zaapelować do rosyjskich generałów, by nie grozili nam bronią jądrową częściej niż raz na kwartał. Wtedy na chwilę przestali" – powiedział Sikorski.
Szef polskiej dyplomacji zaznaczył, że "broń jądrowa to ostatnia karta, jaką Putin ma w ręce". Ocenił też, że rosyjska armia nie posiada wystarczających zdolności technologicznych, by walczyć na terenie skażonym radioaktywnie.
W 2022 r. prezydent Andrzej Duda zaskoczył podczas konferencji prasowej, odpowiadają w nietypowy sposób na groźby użycia broni jądrowej przez Moskwę. - Może to nie będzie bardzo polityczna wypowiedź, ale mamy takie powiedzenie w Polsce, brzydkie, "nie strasz, nie strasz"... - powiedział podczas szczytu NATO.
- Jesteśmy narodem, który chce żyć w pokoju, który nikogo nie atakował, zwłaszcza w przeciągu ostatniego stulecia (...) wyrwaliśmy się zza żelaznej kurtyny, odzyskaliśmy niepodległość, suwerenność, również gospodarczą, po to żeby żyć w miarę wygodnie, rozwijać się, bogacić, zwiedzać świat, być obywatelami świata. I tak chcemy żeby było dalej. To jest nasze dążenie jako społeczeństwa i narodu. Jesteśmy nieagresywni, nikogo nie chcemy atakować, ale jeżeli ktoś będzie chciał nas zaatakować (...) musi liczyć się z tym, że staniemy do obrony naszej ojczyzny. A zapewniam, że jest wystarczająco rozległa, by wszystkich napastników pochować - dodał.
PAP / oprac. PR






