Koniec wyjątków dla aut z Ukrainy i Białorusi? Rząd zapowiada obowiązkowe badania techniczne

Pojazdy zza wschodniej granicy poruszające się po drogach w Polsce aktualnie nie muszą posiadać ważnych polskich badań technicznych. Ministerstwo infrastruktury szacuje, że takich aut może być w kraju nawet kilkadziesiąt tysięcy. Minister Dariusz Klimczak poinformował, że rząd pracuje nad ustawą, która wprowadziłaby obowiązkowe badania techniczne dla pojazdów na zagranicznych tablicach rejestracyjnych.
W przeciwieństwie do samochodów zarejestrowanych w Polsce, pojazdy zza wschodniej granicy - głównie z Ukrainy i Białorusi - nie muszą być poddawane obowiązkowym badaniom technicznym w naszym kraju. Oznacza to, że nawet pomimo fatalnego stanu technicznego mogą one bezkarnie jeździć po polskich drogach. Przywilej ten - jak twierdzi minister infrastruktury Dariusz Klimczak - wynika z przepisów Konwencji Wiedeńskiej.
Resort infrastruktury zapowiada jednak zmiany w przepisach, które zakończą okres preferencyjnego traktowania wschodnich aut. Rząd pracuje nad ustawą, zgodnie z którą samochody na zagranicznych tablicach rejestracyjnych mogłyby poruszać się po Polsce maksymalnie przez rok. Po tym czasie właściciel musiałby zarejestrować pojazd w Polsce, uzyskać polskie tablice oraz wykupić krajowe ubezpieczenie. W konsekwencji auto podlegałoby tym samym obowiązkom co pojazdy należące do polskich kierowców.
Minister zaznaczył jednak, że planowane przepisy wymagają jeszcze analizy pod kątem zgodności z prawem międzynarodowym.
We wrześniu 2025 r. do sprawy odniósł się również Rafał Jaśkowski z Biura Komunikacji Ministerstwa Infrastruktury. W rozmowie z Polsat News wyjaśnił, że według planowanych regulacji pojazdy należące do obcokrajowców mieszkających w Polsce na stałe nie będą już traktowane jako uczestniczące w ruchu międzynarodowym. W efekcie zostaną objęte obowiązkiem rejestracji w Polsce. Za niedopełnienie tego wymogu policja mogłaby zatrzymać zagraniczny dowód rejestracyjny oraz odholować pojazd. Dodatkowo cudzoziemiec, który uzyska stałe miejsce zamieszkania w Polsce, miałby 30 dni na zarejestrowanie samochodu.
Policja twierdzi jednak, że już teraz posiada odpowiednie narzędzia do działania wobec zagranicznych pojazdów. - Zdarzają się pojazdy po kolizjach, gdzie zatrzymujemy te dowody, nie wysyłamy ich do naszego urzędu tylko do ambasady bądź przedstawicielstwa dyplomatycznego w danym kraju - wyjaśnia komisarz Rafał Gredżuk z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. - Możemy wyeliminować te pojazdy z ruchu drogowego, jeżeli policjant uzna, że jazda tym samochodem powoduje zagrożenie bezpieczeństwa - dodaje mundurowy.
Źródło: motoryzacja.interia.pl
AF






