Kraków: muzułmańskie modlitwy na Dworskiej trwają w najlepsze. Wraca sprawa „nielegalnego meczetu"

W Krakowie kontrowersje wywołuje sprawa obiektu prowadzonego przez Fundację Al-Fadżr przy ulicy Dworskiej. Zamiary uruchomienia na Osiedlu Podwawelskim islamskiego centrum modlitewno-integracyjnego wzbudzały niepokój już od dłuższego czasu. Mieszkańcy obawiali się, że w ich sąsiedztwie stałym widokiem staną się muzułmańskie modlitwy, co wpłynie na bezpieczeństwo, komfort mieszkania oraz wartość nieruchomości. Stojąca za inwestycją organizacja uspokajała, wskazując, że modlitwa to tylko jedno z wielu przeznaczeń lokalu, który ma charakter otwartego centrum edukacyjnego i kulturalnego. I tak, choć formalnie na Dworskiej ośrodka kultu nie ma, to mieszkańcy dowodzą, że modlitwy trwają tam w najlepsze.
Zdaniem Justyny Sak, mieszkanki Osiedla Podwawelskiego, Urząd Miasta Krakowa, zarządca budynku przy ulicy Dworskiej oraz właściciel wynajmowanego Fundacji Al- Fadżr lokalu powinni zainterweniować w sprawie korzystania z nieruchomości.
Choć nie przewidują tego dokumenty, obiekt ma mieć w istocie charakter centrum kultu religijnego.
Wobec niechęci części mieszkańców do powstania w tym miejscu islamskiego miejsca kultu Fundacja Al-Fadżr przekonywała, że lokal będzie wykorzystywany jako przestrzeń spotkań i różnorodnych inicjatyw, a nie specyficzne miejsce ceremonii religijnych.
Niezależnie od zapewnień najemcy, zdaniem mieszkańców, muzułmanie regularnie zbierają się tam na modlitwę i uczestniczą w obrzędach.
„Jeżeli miejsce przy ul. Dworskiej jest jedynie przestrzenią integracji, edukacji i kultury, dlaczego odbywają się tam regularne modlitwy z udziałem wielu osób? Jeżeli natomiast działa tam regularne miejsce modlitw meczet, dlaczego mieszkańcy nie otrzymali jasnej, oficjalnej i możliwej do zweryfikowania informacji? Nie kwestionujemy prawa do wolności religijnej. Pytamy jednak o transparentność, zgodność sposobu użytkowania lokalu z jego przeznaczeniem, bezpieczeństwo, uciążliwości dla sąsiadów i prawo mieszkańców do wiedzy o tym, co faktycznie funkcjonuje w ich bezpośrednim sąsiedztwie”, komentowała zaniepokojona Justyna Sak.
O działalności „nielegalnego” miejsca islamskiego kultu informował w mediach społecznościowych również Michał Kostrzyński, lokalny działacz Ruchu Narodowego. „Choć przekonywano nas, iż jest to centrum kultury i że zawsze można tam wejść, okazało się, że to nieprawda”, stwierdził polityk.
Działacz RN-u opatrzył wpis nagraniem, w którym widać jak wielu uczestników modlitwy tłumnie wypełnia przestrzeń „kulturalnego” obiektu. Konfrontacyjnie nastawieni obcokrajowcy próbowali przeszkodzić mu w nagrywaniu modlitwy oraz potwierdzili, że miejsce służy im do modlitwy.
W nadesłanych do PCh24.pl materiałach z wizyty w islamskim centrum aktywista udokumentował szereg wskazówek, poświadczających w dużym stopniu obrzędowy charakter lokalu.












