Kryzys w Ceucie: efekt błędnych decyzji albo nieudana gra

W środę 2 września, w Dniu Ceuty, tysiące mieszkańców enklawy, a także Hiszpanów w całym kraju, między innymi w Madrycie, Barcelonie, Walencji czy Sewilli wyszły na ulice, skandując hasła takie, jak: „Zjednoczona Ceuta nigdy nie zostanie zdobyta”, „Sánchez do więzienia” i „Najeźdźcy – do domu!”. Protestujący obwiniają socjalistycznego premiera za kryzys, jaki utrzymuje się od czasu spektakularnej, lipcowej „inwazji” ponad 72 tysięcy migrantów marokańskich i innych afrykańskich nacji.
Agencja Associated Press donosiła o dużej frekwencji w demonstracjach przeprowadzonych w całym kraju. Lider opozycyjnej partii Vox, Santiago Abascal, nazwał hiszpańskiego premiera „zdrajcą Hiszpanii, Hiszpanów, mieszkańców Ceuty, a nawet własnej partii, swoich zobowiązań i wyborców”.
Gazeta „El Pais” podała, że w samym Madrycie na ulice wyszło około 50 tysięcy osób. Demonstracja przybrała ostry charakter, a policja użyła gumowych kul i gazu łzawiącego, by rozproszyć tłum.
Obwiniany przez Hiszpanów Sánchez opublikował w mediach społecznościowych post, dziękując mieszkańcom Ceuty za „spokój, solidarność i odpowiedzialność, jakie okazali w tych tygodniach”. „Mobilizujemy wszystkie dostępne nam zasoby – kontynuował – aby wasze miasto mogło jak najszybciej wrócić do pełnej normalności. Jestem przekonany, że w przyszłym roku będziemy świętować ten dzień z silniejszą, zamożniejszą Ceutą, lepiej przygotowaną na przyszłość” – napisał, życząc „Szczęśliwego Dnia Ceuty!”.
W dalszej części postu zapewnił mieszkańców w afrykańskiej enklawie, że nie zostawi ich samych. „Wiem, że przeżywacie bardzo trudne chwile i że większość z was to ludzie tolerancyjni i wspierający. Nie zaprzestaniemy pracy, aż Ceuta nie wyjdzie z tego rozdroża silniejsza, zamożniejsza i bardziej zintegrowana z resztą Hiszpanii oraz Unią Europejską. Nie będzie to łatwe. Ale osiągniemy cel” – konkludował.
Te zapewnienia nie uspokoiły Hiszpanów, którzy maszerowali z wrogimi transparentami w stolicy i ponad 200 miastach oraz miasteczkach. Demonstracje zorganizowała bezpartyjna Hiszpańska Federacja Gmin i Prowincji.
Minister polityki terytorialnej Ángel Víctor Torres uznał jednak, że protesty miały podłoże polityczne i „nie był to wyraz poparcia dla Ceuty ani jej mieszkańców, lecz atak na rząd Hiszpanii”.
„To, co nas spotkało, to nie kryzys migracyjny”, lecz „naruszenie integralności terytorialnej Hiszpanii” – komentował z kolei lider regionu Ceuta, Juan Jesús Vivas.
Premier obiecał ujawnić wszystkie dokumenty związane z „inwazją” nielegalnych imigrantów na Ceutę, aby uspokoić deputowanych, którzy oskarżają za ten „incydent” władze Maroka. – Rząd nie ma nic do ukrycia w tej sprawie i nakazałem publikację dossier ze wszystkimi dokumentami, aby opinia publiczna mogła się z nimi zapoznać: absolutna przejrzystość i publiczny dostęp do wszystkich dokumentów – zadeklarował Sánchez.
Trudna sytuacja mieszkańców Ceuty
Napływ ponad 72 tysięcy nielegalnych migrantów do liczącej zaledwie 84 tys. mieszkańców eksklawy hiszpańskiej w północnej Afryce – zarówno drogą lądową, jak i morską – stanowi ogromne obciążenie dla miejscowej ludności. Władze szacują, że w Ceucie wciąż pozostaje ponad 5 tys. osób, w tym ponad 1 200 nieletnich. Nie mają oni zapewnionych podstawowych potrzeb. Powstały tymczasowe obozy, ale migranci rozproszyli się po całym terytorium, dokonując napaści na tle rabunkowym i seksualnym. Prokuratorzy mówią o około 20 przypadkach molestowania i gwałtów. Mieszkańcy obawiają się wychodzić z domów.
Sytuacja – wraz z przedłużającym się kryzysem – staje się niezwykle napięta. Ludzie żądają, aby natychmiast „przywrócić normalność” w Ceucie, czyli odesłać migrantów lub rozlokować ich w innych częściach Hiszpanii.
Do wrześniowych protestów doszło między innymi z powodu wycieku dokumentu policyjnego z Ceuty. Oskarżono tam rząd marokański o „całkowitą pobłażliwość” na granicy, co ułatwiło napływ migrantów do hiszpańskiej eksklawy pod koniec lipca.
Tymczasem Madryt i Bruksela mają umowę z Marokiem w sprawie regulacji przepływów migracyjnych. Sanchez i w ogóle cały jego rząd konsekwentnie unikał obwinienia władz Rabatu za kryzys migracyjny, kierując uwagę obywateli na „dezinformację” podsycaną przez Rosję i Izrael.
- Mogę zapewnić, że żadna instytucja – ani służba dyplomatyczna, ani Komisja Europejska, ani żaden organ międzynarodowy – nie dostarczyła rządowi hiszpańskiemu solidnych dowodów na to, że Maroko zaplanowało lub przeprowadziło ten incydent – tłumaczył Sanchez 3 września w parlamencie.
Premier zaatakował również krytyków działań rządu w zakresie deportacji. Mówił, że „Hiszpania jest demokracją”, dlatego „nie można złapać człowieka za ramię i wyrzucić go za granicę jak worka z ziemią”. – Są prawa i traktaty, których jesteśmy zobowiązani przestrzegać – podkreślił.
Według doniesień, w Ceucie nadal przebywa od 5 do 10 tysięcy migrantów, a przestępczość gwałtownie wzrosła. Postępuje destabilizacja i nie widać, by sytuacja w najbliższym czasie uległa poprawie.
Kryzys dyplomatyczny i gra mocarstw
Taki stan rzeczy w Ceucie nie ma w istocie tła migracyjnego. Mamy tu do czynienia z kryzysem dyplomatycznym i grą geopolityczną.
Oskarżenia Sancheza kierowane pod adresem Izraela, a nawet Stanów Zjednoczonych czy Rosji nie biorą się znikąd.
Hiszpański premier, tuż po rozpoczęciu 28 lutego br. przez Stany Zjednoczone i Izrael ataku militarnego na Iran, natychmiast potępił „operację”. Mówił: – „Nie” dla wojny. Nie dla rozwiązywania konfliktów za pomocą bomb. Podobnie zareagował minister spraw zagranicznych José Manuel Albares. 1 marca zaznaczył, że wspólnie obsługiwane bazy w Rota i Morón nie zostaną udostępnione Amerykanom, gdyż kampania przeciwko Iranowi wykracza poza dwustronne porozumienie o obronie i Kartę Narodów Zjednoczonych.
Minister obrony Margarita Robles potwierdziła, że nie udzielono „żadnej pomocy, absolutnie żadnej” w związku z inwazją na Teheran. Piętnaście samolotów amerykańskich miało opuścić obie bazy. 30 marca Hiszpania zamknęła przestrzeń powietrzną dla amerykańskich samolotów zaangażowanych w wojnę z Iranem i odrzuciła zaproszenie prezydenta Macrona do udziału w wielonarodowej misji morskiej w Cieśninie Ormuz.
Rozwścieczyło to Trumpa, który odpowiedział groźbami zerwania handlu z Madrytem. Co gorsza, pojawiły się nawet sugestie amerykańskich wpływowych doradców, by zawiesić członkostwo Hiszpanii w NATO. Bazy Rota i Morón są centralnymi węzłami amerykańskiej projekcji siły na Morze Śródziemne, Zatokę Perską i Afrykę. Odmowa ich wykorzystania, zamknięcie przestrzeni powietrznej dla samolotów bojowych sojusznika znajdującego się w trakcie wojny, ograniczyło swobodę operacyjną.
W kwietniu agencja Reutersa donosiła o istnieniu wewnętrznego e-maila Pentagonu, sporządzonego przez doradcę politycznego Elbridge'a Colby'ego. Miał się on domagać ukarania państw NATO, które odmówiły współpracy w związku z wojną w Iranie, uderzając przede wszystkim w Hiszpanię i podnosząc możliwość zawieszenia jej członkostwa w sojuszu.
Madryt pod rządami socjalistów naraził się także Te Awiwowi, uznając państwo palestyńskie w maju 2024. W kolejnym roku wprowadził całkowite embargo na broń dla Izraela, zakazując jej eksportu i importu oraz blokując hiszpańskie porty i przestrzeń powietrzną dla transportu sprzętu przeznaczonego dla izraelskiej armii.
Sánchez nie przebierał w słowach. Wprost wielokrotnie oskarżał rząd Izraela o „dążenie do ludobójstwa w Strefie Gazy”. 11 marca 2026 roku Hiszpania wycofała swojego ambasadora z Izraela.
Na to nakłada się wspólna polityka Waszyngtonu i Tel Awiwu dotycząca zacieśnienia relacji z Marokiem kosztem Algierii i popieranie pretensji Rabatu do Sahary Zachodniej, której autonomii domaga się z kolei Algieria, główny rywal Maroka i sojusznik Rosji.
Dla rządu Sáncheza pożądana jest współpraca zarówno z Marokiem, jak i z Algierią tak ze względu na politykę migracyjną, jak i bezpieczeństwo, a nade wszystko z powodów ekonomicznych.
Stąd 20 lipca 2026 roku, a więc zaledwie dziesięć dni przed rozpoczęciem „inwazji migrantów” na Ceutę, Sánchez udał się z oficjalną wizytą do Algieru, po czteroletniej przerwie. Mówił tam na spotkaniu z prezydentem Abdelmadżidem Tebboune o „stosunkach strategicznych”. Oba kraje uzgodniły, że zorganizują ósme spotkanie na wysokim szczeblu w październiku tego roku. Poruszano kwestie energetyki, migracji, walki z terroryzmem, przemysłu i oczywiście Sahary Zachodniej.
Hiszpański premier potwierdził, że Algieria jest największym dostawcą gazu na Półwysep Iberyjski za pomocą gazociągu Medgaz i te dostawy chce utrzymać.
Jednocześnie Algieria wspiera Front Polisario w Saharze Zachodniej, rywalizując z Marokiem o kontrolę nad regionem afrykańskim bogatym w cenne surowce naturalne, gdzie swoje wpływy rozszerzyli również Rosjanie kosztem Francji.
Warto zapamiętać, że relacje między Madrytem a Algierem zostały zamrożone w 2022 roku po tym, jak europejskie państwo uległo presji migracyjnej ze strony Maroka. Przepuściło ono do Ceuty około 6 tysięcy migrantów, chcąc wymusić zmianę stanowiska Hiszpanii w sprawie statusu Sahary Zachodniej. Rok później Hiszpanie opowiedzieli się za planem autonomii pod kontrolą Rabatu.
Takie rozwiązanie forsował Waszyngton i Tel Awiw od co najmniej 2020 roku, gdy afrykański kraj znormalizował stosunki z Izraelem. W grudniu 2020 roku Maroko i USA podpisały porozumienie, na mocy którego Waszyngton uznał suwerenność Rabatu nad Saharą Zachodnią w zamian za pogłębienie relacji z Izraelem. Tel Awiw potwierdził prawo Maroka do Sahary Zachodniej w 2023 roku.
Maroko od 2004 roku posiada także status głównego sojusznika USA spoza NATO i w 2026 roku podpisało z Waszyngtonem nową dziesięcioletnią umowę „mapę drogową” w dziedzinie obronności. Ustaliło też roczny plan działań wojskowych z Izraelem, obejmujący szkolenia i technologie. Izraelskie firmy dostarczyły Rabatowi drony obserwacyjne i satelity rozpoznawcze. Maroko zwiększyło wydatki na obronę o około 15,7 miliarda dolarów w tegorocznym budżecie.
Algieria i Maroko pozostają w konflikcie od połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wówczas to Hiszpania opuściła terytorium Sahary Zachodniej. Algieria wspierała Front Wyzwolenia Sahary Zachodniej Polisario. Maroko wystąpiło przed ONZ o samostanowienie algierskiego narodu kabylskiego. Napięte stosunki pogorszyły się w maju 2021 roku po zabiciu trzech algierskich cywilów na granicy Sahary Zachodniej z Mauretanią, za co Algieria obwiniła „marokańskie siły okupacyjne”. Podobny incydent miał miejsce rok wcześniej, co doprowadziło Front Polisario do złamania status quo z 1990 roku i wznowienia ataków na cele marokańskie w tym regionie. Nie trzeba dodawać, że spotkało się to z reakcją.
Algieria próbowała odzyskać kontrolę nad Saharą Zachodnią, obawiając się marokańskich ambicji regionalnych. Kraj ten przystąpił ponownie do Unii Afrykańskiej w 2017 roku. Zacieśnił stosunki dyplomatyczne z sąsiadami i Rosją.
W 2021 roku Algieria zerwała stosunki z Marokiem. W styczniu 2022 roku król Mohammed VI podjął decyzję o odwołaniu swojego ambasadora w Algierze, powołując się na brak zainteresowania drugiej strony dla przywrócenia relacji.
Do eskalacji napięcia przyczyniło się zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Marokiem przez Algierię we wrześniu 2021 roku i zamknięcie gazociągu Maghreb-Europa (odnogi, która biegnie z Algierii do Maroka, docierając do Tarify) w październiku tego samego roku. W ten sposób Maroko utraciło 200 milionów euro. Decyzja ta dotknęła również Hiszpanię, która importowała gaz głównie z Algierii.
Aby zrekompensować tę stratę, wynegocjowano zwiększenie ilości gazu dostarczanego bezpośrednio do Hiszpanii przez Medgaz (rurociąg łączący Algierię z Almerią, który ma mniejszą przepustowość, ponieważ może transportować 8 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie w porównaniu z 10 miliardami metrów sześciennych drugiego odgałęzienia).
Jeszcze w 2020 roku ówczesny prezydent USA Donald Trump publicznie i jednoznacznie poparł stanowisko Maroka w sprawie Sahary Zachodniej w zamian za zbliżenie dyplomatyczne między Rabatem a Tel Awiwem.
Zawiłe relacje
Współpracę Maroka z Izraelem w zakresie obronności, Algieria postrzega jako bezpośrednie zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa narodowego. Kraj ten zmotywowało do działania podpisane w listopadzie 2021 roku między szefami resortów obrony Izraela i Maroka memorandum o współpracy wojskowej.
Z tego powodu Algierczycy zwiększyli obecność wojskową w Mali, skąd wycofały się wojska francuskie. Stali się w ten sposób trzecim co do wielkości importerem rosyjskiej broni.
Poparcie USA dla roszczeń marokańskich względem Sahary zmusiło Europejczyków do zmiany polityki mediacyjnej w Afryce Północnej. W miejsce mediacji pojawiła się idea budowania osi współpracy Sahelu, Maghrebu i Europy.
Maroko miałoby być niekwestionowanym liderem afrykańskim. Z tego powodu również Arabia Saudyjska nawiązała ściślejszą współpracę z tym krajem. Fosforany Sahary Zachodniej i tranzyt towarów przez ten obszar miałyby pozwolić w osiągnięciu przewagi ekonomicznej Marokańczyków w Afryce.
Stąd inwestycje w infrastrukturę i rozwój projektu z Nigerią, która popiera status Sahary Marokańskiej w celu dostarczania gazu do całej Europy (kompleks Nador Med Wers położony w pobliżu Melilli i zdolny do konkurowania z Algeciras lub Barceloną).
Wyzwaniem pozostaje zapewnienie nowoczesnej armii, która pozwoli na bezpieczny handel.
Jeszcze kilka lat temu Maroko miało napięte relacje z Hiszpanią z powodu działań minister spraw zagranicznych Aranchy González Layi. Zgodziła się ona na przyjazd lidera Frontu Polisario, Brahima Ghalego do Hiszpanii na leczenie w Logroño. Hiszpania próbowała zaradzić pogorszeniu sytuacji, odwołując minister spraw zagranicznych. Jednak gazeta „The North African Post” skrytykowała rząd za sprzeczne stanowisko, ponieważ wkrótce po jej dymisji, była minister otrzymała „najbardziej prestiżowe odznaczenie cywilne”.
W lipcu 2021 roku jej następca, José Manuel Albares próbował naprawić relacje z Rabatem. W styczniu 2022 roku Maroko skrytykowało Hiszpanię za brak uznania jego roszczeń do Sahary Zachodniej. Próbę zbliżenia dyplomatycznego podjął król Filip VI.
Sprawa jest jednak skomplikowana, tym bardziej, że Maroko uzgodniło z Izraelem utworzenie baz wojskowych w pobliżu Ceuty i Melilli (konkretnie w Tangerze i Nadorze). Hiszpania zaś w lutym 2022 roku oświadczyła, że w przypadku konfliktu z Marokiem o te dwa hiszpańskie terytoria, podejmie „zdecydowane działania”.
Maroko potencjalnie przejmując zwierzchność nad Saharą Zachodnią i miastami Ceuta oraz Melilli zagroziłoby niezależności Wysp Kanaryjskich i mogłoby wszcząć spór o podwodne góry wulkaniczne bogate w złoża mineralne.
Po wybuchu wojny między Rosją a Ukrainą, sytuacja jeszcze bardziej skomplikowała się.
Jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że także Włochy rywalizują o to, aby to ich terytorium stało się hubem, którym popłynie gaz do Europy z Algierii, wówczas bardziej zrozumiałą staje się marokańska polityka presji migracyjnej w Ceucie i ostra reakcja Włochów na działania Sáncheza.
Wydaje się, że w ostatnim czasie premier Hiszpanii, który ogłosił chęć ponownego polepszenia relacji z Algierią, nie godzi się z unijną strategią stawiania na Maroko i ignorowaniem interesów narodowych Hiszpanii.
Niefortunne orzeczenie Sądu Najwyższego
Na tę grę geopolityczną nakładają się inne wydarzenia, w tym orzeczenie hiszpańskiego Sądu Najwyższego z 8 lipca br. (wyrok STS 868/2026), które zabrania natychmiastowego odsyłania nielegalnych migrantów zatrzymanych podczas płynięcia w kierunku Ceuty lub Melilli. Trybunał wskazał, że otwarte wody nie są prawnie równoważne z fizycznym ogrodzeniem granicznym i nie można natychmiast deportować przybyszy, pozbawiając ich rzetelnego procesu oraz ewentualnego rozpatrzenia wniosku o azyl. Wyrok po prostu utrudnił procedurę deportacji nielegalnych przybyszy.
Orzeczenie zostało wykorzystane w mediach społecznościowych do przekonywania, iż granica w Ceucie została szeroko otwarta, co tylko zachęciło migrantów marokańskich do przedostawania się na stronę hiszpańską.
Bezrobocie i trudna sytuacja ekonomiczna młodych
Oprócz tego faktem jest, że sytuacja, zwłaszcza młodych Marokańczyków, jest niezwykle trudna. Bezrobocie wśród nich ma sięgać nawet 37 procent. Z danych wynika, że około jedna czwarta mieszkańców w wieku od 15 do 24 lat nie pracuje, nie studiuje ani nie uczy się. W kraju działają siatki przemytnicze.
Do pogorszenia sytuacji ekonomicznej przyczyniło się zamknięcie przez Rabat w grudniu 2019 roku przejścia granicznego Bab Sebta w pobliżu Ceuty i zakończenie nieformalnego handlu, który utrzymywał tysiące mieszkańców społeczności Fnideq. Marokańskie służby celne oszacowały wartość handlu na 550–750 milionów euro rocznie. Ponad 9 000 osób było od niego zależnych. Miała powstać strefa wolnego handlu, ale do końca 2023 roku zgłosiło się do niej tylko 55 firm.
Problemy wewnętrzne Maroka, gra geopolityczna, jednocześnie próba realizacji przez Sáncheza polityki „strategicznej autonomii” tak, jak ją pojmuje socjalistyczny rząd, to tylko część czynników, które wpływają na utrzymujący się kryzys w Ceucie.
Mieszkańcy eksklawy chcą „powrotu do normalności”, a włoska wiceszefowa partii Forza Italia, Deborah Bergamini uważa, iż może być tylko gorzej. Wskazuje, że istnieje realna groźba powstania odizolowanych enklaw, których nie będzie w stanie kontrolować rząd.
W najnowszym wywiadzie udzielonym włoskiej gazecie „Il Giornale”, Bergamini stwierdziła, że wydarzenia w Ceucie wyraźnie pokazują „gwałtowny upadek ideologii otwartych drzwi”, propagowanej przez włoską lewicę, która przyjęła za wzór politykę hiszpańskiego premiera Pedro Sáncheza.
Ceuta zamienia się w „piekło”: powszechne zamieszki, napaści seksualne oraz powtarzające się ataki migrantów na policję i wojsko, a także oznaki obecności elementów dżihadystycznych. To efekt polityki Madrytu i konsekwencji amnestii dla migrantów – sugeruje włoska polityk.
Bergamini podkreśliła, że mieszkańcy przeżywają prawdziwą tragedię i mają pełne prawo do protestów. Dodała, że decyzja o udzieleniu amnestii ponad połowie miliona migrantów, to „poważny błąd”, niezależnie od faktu, że głównymi beneficjentami są osoby z Ameryki Łacińskiej. To sygnał i „globalna deklaracja”, która otwiera „śluzy”, a także „podsyca nierealistyczne nadzieje, zachęcając do dalszych napływów migracyjnych” do Europy.
Agnieszka Stelmach








