Ks. Adam Świeżyński i LGBT. Jak długo jeszcze?

ekum.jpg
Źródło: Facebook/Parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie

Ks. Adam Świeżyński – profesor zwyczajny z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego – nie przestaje szokować wiernych. Władze kościelne milczą. Kiedy to się skończy?

Z czego znany jest ks. Świeżyński?

W maju 2024 roku portal PCh24.pl informował o zaskakującej aktywności katolickiego księdza, profesora filozofii z warszawskiej uczelni UKSW, Adam Świeżyńskiego, inkardynowanego do archidiecezji gdańskiej. Kapłan wziął wtedy udział w tęczowym nabożeństwie ekumenicznym w kalwińskim zborze. Pobłogosławił zgromadzonych „gejów” i „lesbijki”, starając się na swój sposób wdrożyć w życie deklarację „Fiducia supplicans”. Pytaliśmy wtedy, czy będzie jakakolwiek reakcja ze strony władz kościelnych.

Publicznie żadnej reakcji nie było. Dlatego nie dziwi, że dwa lata później eksces został powtórzony (nota bene, w międzyczasie kapłan był też na gdańskim tzw. Marszu Równości, a swoje doświadczenia, w samych superlatywach, opisywał na łamach „Tygodnika Powszechnego”).

Zróbmy to razem!

15 maja tego roku w tym samym kalwińskim zborze w Warszawie znowu odbyło się ekumeniczne tęczowe nabożeństwo. Byli duchowni i duchowne wspólnot kalwińskich, luterańskich i metodystycznych. Był też ks. prof. Adam Świeżyński – i to w roli głównej, bo to właśnie on razem z kalwinem oraz luteranką przewodniczył całej ceremonii. Obecna była też katolicka zakonnica, s. Katarzyna Kowalska NDS. Już „tradycyjnie” w zborze umieszczono stół ołtarzowy okryty wielobarwną flagą, która odwołuje się do ruchu LGBTQ+. Na fladze ustawiono Pismo Święte. Tym razem nie błogosławiono wprost – zebrani sami modlili się o błogosławieństwo dla swoich relacji „opartych na miłości”.

Pojawiło się za to ciekawe novum. Tym razem w zborze były też osoby, które wygłosiły „świadectwo”. W tym pan Jakub Cupriak, który posługuje się nazwiskiem „Cupriak-Trojan”. Drugi człon zawdzięcza swojemu partnerowi, Mateuszowi Trojanowi. Mężczyźni zawarli legalny związek w Berlinie, który Niemcy nazywają małżeństwem. 14 maja Rafał Trzaskowski przeprowadził transkrypcję ich niemieckiego aktu „małżeństwa”. Jakub Cupriak opowiadał o tym w kalwińskim zborze, namawiając do tego, by planować realizację swoich „marzeń”.

Stworzeni „w ten sposób”

Ks. prof. Adam Świeżyński postanowił całą rzecz opisać i skomentować na portalu „Więź”. Uczynił to w tekście pt. „«Przyprowadzić wszystkich». Jak to zrobić?”. Wezwał tam zupełnie wprost do zmiany nauczania Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu czy innych skłonności ze spektrum LGBTQ+.

Ks. Świeżyński zaczął jednak od relacji z całego przedsięwzięcia. Napisał, że podczas nabożeństwa został „przywołany fragment Księgi Izajasza, w którym prorok proklamował pragnienie samego Boga: „Przyprowadź Moich synów z daleka i Moje córki z krańców ziemi, wszystkich nazwanych Moim imieniem, których stworzyłem dla swej chwały, których ukształtowałem i uczyniłem” (Iz 47,7)”. „Uderzająca i dająca do myślenia jest zawarta w nich powszechność oraz bezwyjątkowość wezwania Boga, Jego gotowość i otwartość na spotkanie się z każdym i ze wszystkimi, której podstawą nie jest określona przynależność narodowa, kulturowa czy religijna, lecz fakt uczynienia i ukształtowania każdego z nas przez Niego” – skomentował.

Ustawia to całość w jasnej pozycji: wszyscy są stworzeni przez Boga, także adherenci ruchu LGBTQ+! Pewnie, że są stworzeni. Nie oznacza to jednak, że wszystko, co czynią, jest Bogu miłe. Kościół katolicki uczy o tym jasno i to od dobrych dwóch tysięcy lat, bez żadnej zmiany. Narracja, która podkreśla „stworzoność” homoseksualistów wraz z ich skłonnościami, jest bardzo popularna w środowiskach rewolucyjnych. To w istocie powtórzenie świeckiego hasła „born this way”, czyli „taki się urodziłem”, które powtarza się na tęczowych paradach. Można byłoby to przekuć w bardziej kościelne „created this way”, czyli „tak zostałem stworzony” – z domniemaniem, że skoro Bóg stworzył mnie homoseksualistą, to przecież nie wymaga ode mnie życia w czystości…

Reformatorski „idealizm”

Nasz autor opisuje też wspomniane świadectwa. To w gruncie rzeczy kontynuacja tej samej idei. Zgodnie z treścią świadectw, Pan Bóg miałby oczekiwać od homoseksualistów całkowitej akceptacji ich skłonności. Doszły jednak i inne elementy. Ksiądz zacytował na przykład niejakiego Tomasza Pułę, który miał powiedzieć: „Dziś wiem, że Bóg nie mieszka w świątyniach wybudowanych ręką ludzką, wzniesionych z dogmatów i ludzkich wyobrażeń. Mieszka w swoim stworzeniu, we mnie i w tobie (…), w mojej i twojej historii”.

Brzmi, można rzecz, jak fragment odezwy ruchu katarów, wiklefistów, husytów albo innych joachimitów, którzy toczą walkę z Kościołem rozumianym jako systemowo-strukturalna narośl na ciele pierwotnej Ewangelii. Byłoby to może szokujące, gdyby nie było tak oklepane. Zresztą sam ks. Świeżyński, nawiązując do wystąpienia jednego z pastorów, dość charakterystycznie opisał też początki Kościoła katolickiego – czas, w którym minął już pierwszy apostolski entuzjazm i zaczęło się tworzenie bardziej regularnych struktur. Napisał dosłownie: „naśladowcy Chrystusa stawali się coraz bardziej twórcami i uczestnikami powstającego systemu religijnego, który przeradzał się w system zamknięty, segregujący i wykluczający, a przez to dający wielu wierzącym poczucie bezpieczeństwa”. Prawda, że znana melodia? Rzekłbyś, klasyczna retoryka reformatorska, która towarzyszyła na przestrzeni wieku wszelkim możliwym samozwańczym reformatorom Kościoła. Luter mógłby się podpisać – gdyby nie fakt, że on też stworzył przecież „w system zamknięty, segregujący i wykluczający”… Może tym razem się jednak uda…

Pragnienia miarą sukcesu?

Wracam jeszcze do świadectw. Ks. Świeżyński zacytował panią Joanną Ptasiewicz, która mówiła o odkrywaniu swoich pragnień. Kapłan napisał: „Ich [pragnień – red.] uświadomienie i zaakceptowanie pozwoliło jej uzmysłowić sobie, że Bóg chce, aby była sobą, oraz że kocha ją właśnie taką, jaką jest, jako przez Niego stworzoną”. Dalej poucza, że kluczowe w jej doświadczeniu stało się pytanie „czego chcesz? i szczera odpowiedź, która brzmiała: „Miejsce, w którym teraz jestem, mogłabym podsumować fragmentem tekstu biblijnego: «Ku wolności wyswobodził nas Chrystus». Zostałam uwolniona do tego, aby po prostu żyć, być szczęśliwą i realizować to, do czego, jak wierzę, zostałam przez Boga powołana”. Przyznam, że to nawet mnie nieco zaskoczyło. Tak prostolinijne i otwarte branie własnych pragnień za dobrą monetę to rzecz jednak, można rzec, wzbudzająca pewne zakłopotanie. Ks. Świeżyńskiego najwyraźniej jednak to nie kłopocze. Cytuje całe to „świadectwo” tak, jakby sam był przekonany, że pragnienia pani Ptasiewicz są godne zaakceptowania.

Ta idea miała jakby swoją kontynuację w modlitwie, którą według ks. Świeżyńskiego wygłoszono podczas nabożeństwa: „Boże bliskości, powierzamy Ci nasze rodziny, te, z których pochodzimy i te, które tworzymy. (…) Prosimy, błogosław relacjom opartym na miłości i trosce oraz prowadź nas, abyśmy odnajdywali Ciebie w miłości, którą darzymy się nawzajem”. Czymże jest „miłość”, chciałoby się zapytać; w tej modlitwie niewątpliwie nie jest tym, za co uważa ją Kościół katolicki. W rewolucyjnej agendzie za „miłość” bierze się jednak wszystko, co ma posmak romantycznych uczuć – niezależnie od tego, czy są ukierunkowane na przedstawiciela płci odrębnej czy tej samej.

Teza: zmienić nauczanie Kościoła!

To wszystko jednak tylko przygotowanie. Do sedna ks. Świeżyński przechodzi na koniec, kiedy od opisu przechodzi do formułowania postulatów. Otóż według profesora z UKSW należy dziś „przemyśleć na nowo to, co tylko pozornie jest już wiadome, rozstrzygnięte i utrwalone raz na zawsze, a co wydaje się dziś krzywdzące i niszczące dobro międzyludzkich relacji i tworzących je osób. Oraz aby dążyć do urzeczywistnienia wynikającej z tego przemyślenia nowej perspektywy”. Niech Czytelnik zwróci uwagę na dynamiczną relację użytych fraz. Z jednej strony to, co pozornie ustalone i rozstrzygnięte, a z drugiej ludzka krzywda i niszczenie dobra relacji. Skostniała dogmatyczna pewność siebie przeciwstawiona wrażliwości i pragnieniu akceptacji jednostek… Jak nie stanąć po stronie uciśnionych?

Dalej kapłan przekonuje, że Arystoteles i św. Tomasz z Akwinu, kiedy potępiali czyny seksualne contra naturam, działali w duchu swoich czasów, uwarunkowani przez historię. „Ich stanowisko nie oznacza, że dziś w świetle przełomowych ustaleń nauk szczegółowych, nowych rezultatów badań biblijnych, ponownych przemyśleń filozoficznych i teologicznych nie można dojść do odmiennych rozstrzygnięć niż tamte. Wręcz przeciwnie, istnieje głęboka potrzeba ponownego przemyślenia i modyfikacji już nie tylko praktyki duszpasterskiej, ale teologicznego rozumienia świata relacji osób LGBTQ+” - orzekł ksiądz. Znowu ta dynamika frazy, proszę tylko się wsłuchać: przełomowe ustalenia, nowe rezultaty, ponowne przemyślenia, odmienne rozstrzygnięcia!... Doprawdy, jakaś epoka nowości; epoka inkluzji i włączenia, mądrości i zrozumienia człowieka, przeciwstawiona ograniczeniom odległych wieków, czasów Arystotelesa i Tomasza…

Konkluduje ks. Świeżyński: „Aby marzenie «przyprowadzenia wszystkich» przerodziło się w konkretny plan, który osiągnie etap realizacji, należy zacząć inaczej myśleć oraz inaczej wartościować doświadczenia osób LGBTQ+, nie tylko w sferze społeczno-kulturowej, ale także religijnej. A w konsekwencji przedstawić zmienioną wykładnię teologiczną na ten temat”.

Innymi słowy, potrzebna jest nowa nauka, ogłasza. Nowe nauczanie Kościoła, które odrzuci to, co – jak słyszeliśmy – tylko pozornie ustalone. Prawda jest bowiem inna, odkryta przez nasze czasy. Dopiero Zeitgeist XXI wieku ukazał Kościołowi, czym jest homoseksualizm. To nie sodomia, to nie grzech przeciwko naturze; nie! To miłość, po prostu miłość; jeden z wielu Bożych sposobów na to, by być z człowiekiem…

Dlaczego dobry Bóg przez tysiące lat (sic) trzymał to w tajemnicy, tego nie wiem. Dlaczego Kościół w Bożym imieniu przez tysiące lat uczył, że akty homoseksualne są grzechem, też nie wiem. Być może wie to jednak ks. Świeżyński, a w każdym razie wie, że wszystko to trzeba wyrzucić teraz za burtę, najdalej jak tylko się da, przyjmując Nową Naukę.

Kościelna surowość albo jej brak

Znamienna koincydencja. Na samym początku maja upomniany został przez władzę kościelną inny kapłan, ks. Beniamin Sęktas z diecezji drohiczyńskiej. Ksiądz Sęktas opublikował kilka tekstów również w PCh24.pl, między innymi krytycznie oceniając zaangażowanie ks. Świeżyńskiego na rzecz ruchu LGBT. W ostatnim czasie kapłan zamieścił też tekst na portalu, którym kieruje były ksiądz Jacek Międlar, określający się jako nacjonalista. W tekście ostro skrytykował kardynała Grzegorza Rysia w kontekście judaizmu. Tekst i miejsce publikacji można oceniać różnie, ale zwracam uwagę na fakt samej reakcji. Władze diecezji uznały, że kapłan narusza normy kanoniczne i wezwały go do abstynencji medialnej. Co więcej, zalecono mu naprawienie „wyrządzonych krzywd i wywołanego zamętu”. Dlaczego analogicznych kroków nie podejmuje się wobec ks. Adam Świeżyńskiego? Jako żywo, nie brakuje tu przecież „wywołanego zamętu”… Być może wobec ks. Świeżyńskiego nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności. Niby to kapłan archidiecezji gdańskiej, ale przecież wykłada na państwowym UKSW; w dodatku – ma tytuł profesora zwyczajnego, a tacy robią, co chcą… Zamęt jest jednak faktem – a dotyczy przestrzeni kościelnej, a nie uniwersyteckiej. Reakcja jest więc obowiązkiem, tym więcej, że nominalny przełożony księdza, abp Tadeusz Wojda, jest zarazem przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski.

Cóż, ludzkie pragnienia bywają wielkie. Bywają też głęboko złudne. Jest dobrym uczynkiem wyprowadzać z błędu tych, którzy się łudzą. Skoro kuria drohiczyńska próbuje wyprowadzić z błędu ks. Beniamina Sęktasa, to chciałbym, by uprawniona władza kościelna rozwiała również złudzenia ks. Świeżyńskiego. To się jakoś nie dzieje.

Dlaczego?

Paweł Chmielewski

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: