Skandal w Holandii. Parafia odmówiła sakramentu, bo chłopiec skrytykował LGBT

W Holandii odmówiono chłopcu bierzmowania. Powód? Nie wyraził aprobaty dla obwieszenia kościoła tęczowymi flagami. Sakramentu udzielił mu dopiero tydzień później konserwatywny biskup.
Sprawę opisał na swoim blogu Rob Mutsaerts, biskup pomocniczy diecezji 's-Hertogenbosch w Holandii. Hierarcha krytycznie ocenia liberalizm w Kościele; publikuje liczne artykuły, w których odrzuca błędy głoszone przez synodalizm czy niemiecki progresizm. W Holandii taka postawa nie zawsze jest prosta - o czym przekonał się młody katolik tuż przed zaplanowanym przyjęciem sakramentu bierzmowania.
W Holandii obchodzi się coś takiego jak „fioletowy piątek” - odpowiednik „tęczowego piątku” w Polsce. W kampanię włączają się również niektóre katolickie parafie. Właśnie w jednej z nich bierzmowania miał udzielić bp Rob Mutsaerts.
Jak napisał na swoim blogu, przed wejściem do świątyni powiewała tęczowa flaga. Biskup zapytał jednego z konfirmantów, co o tym sądzi. Ten odparł, że nie jest tym zachwycony i uważa to za „nonsens”. Jak się okazało, takie stanowisko miało swoje konsekwencje. „Chłopiec został wyraźnie poproszony o to, by się wycofał i nie brał udziału w przygotowaniach do bierzmowania” - napisał biskup. Wyjaśnił, że udzielił mu sakramentu tydzień później, w innym miejscu. „To chłopak z własnym zdaniem i charakterem. Najwyraźniej to nie pasuje do tej parafii - tolerancyjnej, niewykluczającej, inkluzywnej, szerokiej, otwartej, dostępnej, gościnnej, hojnej, wyrozumiałej i mającej szerokie horyzonty” - podsumował zgryźliwie.
Jak wskazał biskup, po Mszy świętej przy władze parafii wyjaśniały, że są „kościołem LGBTQ” i „kościołem tęczowym”. Jak się okazuje, zwrócił uwagę, rzekomy inkluzywizm „tęczowego kościoła” okazał się być w praktyce ekskluzywizmem. Innymi słowy, inkluzja stała się „nową formą ortodoksji” - „każdy, kto jej nie przyjmuje, jest uważany za heretyka i zostaje wykluczony”. Biskup sam miał tego doświadczyć. Przy stoliku próbował „zaangażować się w dyskusję” o tym, czym jest ludzka natura i co to znaczy być mężczyzną lub kobietą. Nie chciano z nim jednak rozmawiać. „Okazuje się, że inkluzja to nie są otwarte drzwi, ale starannie strzeżona brama”.
Źródło: Paarse Peppers - blog bp. Mutsaertsa
Pach






