Ksiądz dał się skremować i przerobić na... diament. Chodziło o „mistykę”

Włoski ksiądz został po śmierci skremowany i… umieszczony w diamencie. Twierdził, że chodzi o mistykę klejnotów. Diament miałby wskazywać na cud nieśmiertelności.
Włoski ksiądz Lanfranco Casali, który zmarł w wieku 93 lat w listopadzie 2025 roku, jeszcze za życia zdecydował, że po śmierci chce zostać skremowany, a następnie jego prochy należy umieścić w diamencie, podaje portal „La Nuova Bussola Quotidiana”.
Niebieski kamień został przygotowany z jego prochami w ramach specjalistycznego i bardzo drogiego procesu przeprowadzonego przez szwajcarską firmę.
Ksiądz nagrał wcześniej film, w którym tłumaczył, że diament ma symbolizować światło Boga, miłość i duchową przemianę człowieka. Uważał, że jego prochy, podobnie jak „pył gwiazd”, mogą zostać przemienione w coś pięknego, co będzie odbijało „Boże światło”.
Diecezja Fano-Fossombrone-Cagli-Pergola odcięła się od decyzji księdza. Jak wskazała w komunikacie, kapłan nie konsultował jej ani z biskupem, ani z innymi reprezentantami władz diecezjalnych.
Kościół katolicki negatywnie ocenia obyczaj kremowania ciała po śmierci. Pochówek w ziemi ma podwójną rolę. Po pierwsze, wskazuje na godność ludzkiego ciała, które nie jest tylko narzędziem albo „powłoką”, ale Bożym darem. Człowiek powinien traktować ciało z odpowiednią do tego godnością, a nie dowolnie nim manipulować.
Po drugie, Kościół oczekuje zmartwychwstania ciał. Kremowanie zwłok sugeruje tymczasem inne wyobrażenia religijne, bliższe gnozie albo fałszywym pogańskim kultom wschodnim. Dlatego prawidłową formą postępowania z ciałem po śmierci pozostaje pochówek w poświęconej ziemi.
Źródło: lanuovabq.it
Pach







