Kto przejmie stery po Trumpie - i kto go zatopił? Kacper Kita wyjaśnia

Dlaczego Republikanie w Stanach Zjednoczonych tak dobitnie przegrali wybory do Kongresu? Złożone przyczyny ich klęski wyjaśniał w PCh24 TV Kacper Kita z Nowego Ładu.
Kacper Kita, autor książki „Epoka chaosu. Dlaczego świat skręca w prawo?” wskazywał, że klęska Republikanów jest sama w sobie zupełnie normalna. Polaryzacja społeczeństwa w Ameryce jest na tyle duża, że już od dłuższego czasu obowiązuje pewien schemat: jeżeli rządzi prezydent Republikanów, to tak zwane „połówkowe” wybory do Kongresu wygrywają Demokraci; jeżeli rządzi prezydent Demokratów, to wygrywają je Republikanie.
Tym razem było tak samo, zwycięstwo Demokratów wpisuje się zatem w pewną cykliczność amerykańskiej polityki. Wyjątkowy jest jednak wymiar tego zwycięstwa – Demokraci zyskali więcej miejsc w Senacie, a zwłaszcza w Izbie Reprezentantów, niż wynikałoby to tylko z tego schematu cykliczności. Poza tym równoległe odbywały się wybory na władze stanowe – i Republikanie stracili kilka ważnych dla siebie stanów, przede wszystkim Teksas, którego gubernatorem został członek Partii Demokratycznej.
Dlatego w klęsce Republikanów jest coś więcej. Przyczyn ich złego wyniku należy według redaktora „Nowego Ładu” szukać przede wszystkim w wojnie z Iranem. Amerykańscy wyborcy Donalda Trumpa są w części rozczarowani jego polityką: „America First” nie miała polegać na wszczynaniu wojen, które będą obciążać ich kieszeń. Kacper Kita przytoczył dane statystyczne, które wskazują, że wyborcy w Ameryce zwykle oceniają własny status ekonomiczny dobrze, jeżeli rządzi „ich” prezydent, a źle, jeżeli rządzi prezydent z drugiego obozu. Tym razem zostało to zaburzone: atak USA na Iran był jest tak jednoznacznie powiązany ze wzrostem cen surowców, że również wyborcy Republikanów doszli do wniosku, że ekonomicznie na tym tracą.
Co będzie teraz z Partią Republikańską, tego jeszcze nie wiadomo. Według Kacpra Kity jest zbyt szybko, by przekreślać możliwość jej zwycięstwa w kolejnych wyborach prezydenckich, do których dojdzie w 2028 roku. Redaktor „Nowego Ładu” przypomniał, że od kilkunastu lat prezydenci Republikanów i Demokratów przeplatają się; ale Republikanie nie są jeszcze na z góry straconej pozycji.
W jego ocenie po schedę o Trumpie mogą ubiegać się przede wszystkim trzej politycy, nota bene, wszyscy będący katolikami: wiceprezydent JD Vance, były gubernator Florydy Ron DeSantis oraz sekretarz stanu Marco Rubo. W ocenie Kity wszystko wskazuje jednak na to, że do wyścigu o prezydenturę wystąpi JD Vance. Jako wiceprezydent, po prostu powinien to zrobić. Problem tylko w tym, że może być przez wyborców zbyt silnie kojarzony z prezydenturą Donalda Trumpa, obciążoną szeregiem błędów, przede wszystkim katastrofalną w skutkach wojną z Iranem. To odbiera mu część wiarygodności, choć niekoniecznie czyni innego kandydata lepszym.
Ron DeSantis może chwalić się, że nie tylko dwukrotnie zwyciężył w wyborach na Florydzie, ale skuteczną polityką zapewnił też wiktorię kolejnemu republikańskiemu gubernatorowi. Problem w tym, że DeSantis ubiegał się już raz o prezydenturę, ale przegrał z Donaldem Trumpem w łonie samej Partii Republikańskiej. Z kolei Marcio Rubio, jako sekretarz stanu, jest obciążony tą samą „trumpowską” skazą co JD Vance, a w dodatku bywa oskarżany o brak charyzmy koniecznej do pełnienia najwyższego urzędu w państwie. Według Kity prawdopodobnie to JD Vance będzie zatem kandydatem Partii Republikańskiej, a Marco Rubio może ewentualnie przygotować się na urząd wiceprezydenta w jego administracji lub też na kontynuację kierownictwa resortem spraw zagranicznych.
Gość PCh24 TV był też pytany o wpływy polityków katolickich na współczesną amerykańską prawicę. Jak podkreślił, te wpływy są bez wątpienia znaczące, o czym świadczy choćby trzech wymienionych, ale także tożsamość Kevina Robertsa, szefa The Heritage Foundation, niezwykle ważnego think-tanku współpracującego z administracją USA. Niemniej jednak nie można zapominać o wciąż bardzo silnej reprezentacji protestantów w Partii Republikańskiej; dość powiedzieć, że Pentagonem kieruje Pete Hegseth, który prezentuje jednoznacznie „wojowniczą” ewangelikalną postawę.
Co więcej, powiedział, „jedna głupia decyzja w rodzaju ataku na Iran może zaprzepaścić dziesiątki mniej widowiskowych, a bardzo ważnych spraw, które starali się pchać naprzód, jeśli chodzi o politykę migracyjną czy edukacyjną albo usuwanie lewicowej indoktrynacji ideologicznej i antyrodzinnej z instytucji publicznych”.
Według Kity jest jednak możliwe, że dzięki roli Vance’a, Rubia czy DeSantisa oddziaływanie katolicyzmu na amerykańską prawicę pozostanie znaczące.
Całość w rozmowie z PCh24 TV






