Łukasz Warzecha: Jak szkoła z Przasnysza zrobiła z uczniów śmieciarzy

Warzecha_1024x1024.jpg
Autor:
Łukasz Warzecha
Warzecha-uczniowie-smieciarze-kaucja_02.jpg

Czy pamiętają państwo, jak zmanipulowane zostało wiele już lat temu pojęcie tolerancji? Ja doskonale przypominam sobie swoje zmagania z wykoślawionym jego rozumienie, które na rympał wprowadzała przede wszystkim wówczas wszechmocna „Gazeta Wyborcza” (dzisiaj szczęśliwie będąca już tylko cieniem dawnej siebie), a działo się to w latach 90. Właściwe rozumienie słowa „tolerować” – zaledwie godzić się z istnieniem kogoś lub czegoś, znosić – było zastępowane rozumieniem tego słowa jako „afirmować”, „chwalić”, „wspierać”.

Ta manipulacja jednym z podstawowych dla porządku społecznego pojęć nie powinna być zaskoczeniem dla nikogo, kto znał i rozumiał metody stosowane przez światową lewicę, która od zarania komunizmu jako ideologii realnie kształtującej rzeczywistość kładła ogromny nacisk właśnie na język i manipulację pojęciami. Wszak „język kształtuje świadomość” – jak głosi hipoteza Sapira-Whorfa, stworzona w 1929 roku przez dwóch amerykańskich językoznawców żydowskiego pochodzenia: Edwarda Sapira (urodzonego zresztą w Lęborku) i Benjamina Lee Whorfa.

Walka o absurdalne poszerzenie pojęcia tolerancji była o tyle interesującym fenomenem, że odbywała się w latach bezpośrednio po upadku komuny. Teoretycznie zatem można by założyć, że Polacy będą uodpornieni na manipulacje tego typu, a jednak stało się inaczej, przynajmniej w przypadku części odbiorców. Nietrudno pojąć, dlaczego. Wszak manipulacje autorstwa partyjnej PZPR-owskiej propagandy były odgórne, prymitywne i budziły politowanie nawet samych autorów, podczas gdy w przypadku bitwy „o tolerancję” wychodziły z kręgów dawnej opozycji, a opierały się na graniu schematem postępu i „europejskości”. Dzisiaj mamy już pokolenia, które Peerelu nie mają szansy pamiętać. Nie mają zatem nawet tej naturalnej szczepionki na fałszowanie pojęć.

Przypomniałem sobie tamte zmagania, gdy ktoś na X podrzucił mi materiał z „Teleexpressu”, z którego dowiadujemy się, jak uczniowie szkoły podstawowej nr 3 w Przasnyszu uczą się „przedsiębiorczości” (to słowa dyrektora szkoły, pana Grzegorza Grabowskiego). Krótki materiał w radosnym tonie opowiada o tym, jak to uczniowie – a jest ich w szkole 800 – dostali zadanie zebrania po 80 butelek (kaucyjnych), a pieniądze, na które „sami zapracowali” (to znów słowa dyrektora szkoły) będą mogli wydać na wybrany cel (w sytuacji idealnej – całe 32 tys. zł!).

Zróbmy to razem!

Spójrzmy na praktyczną stronę przedsięwzięcia. Uczniowie mają zebrać w sumie 64 tys. butelek. Przypominam, że nie mogą one być zgniecione. Ciekaw jestem, gdzie szkoła zamierza te butelki zmagazynować. Czy może opróżni na ten cel pokój nauczycielski? A może i gabinet pana dyrektora się nada?

A co, jeśli uczeń nie zechce brać w tej farsie udziału? Co, jeśli jego rodzice sprzeciwią się stanowczo robieniu z własnego dziecka śmieciarza pod dyktando władzy? Czy będą konsekwencje w postaci na przykład obniżenia oceny z zachowania?

Pan Grabowski, dyrektor szkoły, w 2023 r. bez sukcesu kandydował do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej, a wcześniej próbował również zostać burmistrzem Przasnysza. Jego zaangażowanie w promocję robienia z Polaków śmieciarzy pod dyktando obecnej koalicji nie dziwi. Pan dyrektor urodził się w 1968 r., zatem doskonale powinien pamiętać, jak to działało w Peerelu i można założyć, że swoją akcję na tamtych czasach wzoruje, przypomina ona bowiem do złudzenia „czyny społeczne”, zarządzane przez partię w Polsce Ludowej.

Największe szkody wyrządzane są jednak na poziomie języka i – w tym konkretnym przypadku – indoktrynacji młodych ludzi. Stąd moje skojarzenie z „walką o tolerancję” na początku III RP. Pan dyrektor Grabowski używa pojęcia „przedsiębiorczość”, angażując uczniów – być może przymusowo, nie wiemy – w działalność, która z przedsiębiorczością jako żywo nic wspólnego nie ma, za to wykoślawia to pojęcie potężnie. Przedsiębiorczość to znalezienie zapotrzebowania klientów i odpowiedzenie na nie w taki sposób, żeby na tym zarobić. Przedsiębiorczością wykazała się na przykład 16-letnia Marysia z Lubna, która w lecie 2023 r. postanowiła sprzedawać wiśnie z sadu swojego dziadka, a którą szybko dojechały policja i Sanepid. Nie będzie tu jakaś smarkula zarabiać własnych pieniędzy, wykonując pracę, na którą jest zapotrzebowanie!

Wyręczanie państwa, któremu i tak płacimy krocie za wywóz odpadów, w wykonywaniu tej pracy nie ma natomiast nic wspólnego z przedsiębiorczością. Nie ma tu mowy o jakimkolwiek zarobku. Kaucja nie jest zarobkiem. Oddający butelkę nie wytwarza żadnego dobra ani nie oferuje żadnej potrzebnej usługi. To jedynie odzyskanie kary, która została pobrana z góry od kupującego napój przez państwo (a tak naprawdę – przez umocowanych przez państwo operatorów systemu). Nie ma to zgoła nic wspólnego z mechanizmami rynkowymi zaspokajania popytu na cokolwiek.

Mało tego, przecież te butelki uczniowie będą przynosić głównie z własnych domów. A więc nie tylko nie ma tu zarobku, ale jest jeszcze gorzej: w ten sposób możliwości odzyskania zapłaconej a priori kary nie będą mieli rodzice, fundujący napoje w butelkach kaucyjnych. Prościej mówiąc: szkoła podstawowa nr 3 w Przasnyszu postanowiła wyciągnąć 32 tys. zł rodzicom swoich uczniów z kieszeni.

Co więcej, młodych ludzi przyzwyczaja się w ten sposób do wykonywania pracy, która w ogóle nie powinna być ich zadaniem i która do nich nie należy. To tak bardzo peerelowskie w swojej istocie, że zdziwić się można jakie koło zatoczyła rzeczywistość. Pamiętają państwo, jak u Barei w genialnym serialu „Alternatywy 4” gospodarz domu Stanisław Anioł zagonił mieszkańców do kopania trawnika (skończyło się na tym, że kopał jeden lokator, Murzyn Abraham Lincoln)? To dokładnie ten sposób działania.

Akcja szkoły w Przasnyszu, podjęta zresztą, zdaje się, w ramach jakiegoś chorego ogólnokrajowego współzawodnictwa, wyrządza niepowetowane szkody. Wpaja młodym ludziom, że przedsiębiorczość to coś całkowicie innego niż faktycznie.

Łukasz Warzecha

Warzecha_1024x1024.jpg
Autor:
Łukasz Warzecha
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: