System kaucyjny okrada samorządy. Gminy narażone na potężne kary

Wprowadzony na początku roku system kaucyjny pozbawił samorządy cennego surowca, niezbędnego do wypełnienia ustawowych poziomów recyklingu. Za każdy brakujący procent, gmina może zapłacić nawet 700 tys. złotych kary.
Jak się okazuje, nowe pomysły Ministerstwa Klimatu i Środowiska odbijają się nie tylko na naszym czasie i portfelach, ale narażają wiele samorządów na potężne kary finansowe. Po wprowadzeniu systemu kaucyjnego, większość plastikowych butelek i puszek trafia dziś do tzw. butelkomatów w sklepach wielkopowierzchniowych, a nie żółtych pojemników na odpady, z których surowiec czerpali poszczególni operatorzy.
Mimo obniżenia wymaganych poziomów recyklingu do 55 proc. w 2025 r., wiele gmin ma poważne problemy ze spełnieniem tych warunków. Najgorsza sytuacja panuje w województwie lubuskim. Aż 59 z 82 tamtejszych samorządów nie osiągnęło ustawowego minimum recyklingu. Średni poziom odzyskiwania surowca utrzymuje się tam na poziomie nieco powyżej 45 proc.
Odebranie surowca niezbędnego do recyklingu zaburza również płynność finansową całego procesu, powodując wzrost kosztów gospodarowania odpadami. Różnicę pokryją mieszkańcy w cenach wywozu śmieci.
Organizacje zrzeszające jednostki samorządowe (np. ŚZGiP) bezskutecznie postulują, aby wyniki osiągane przez operatorów kaucji były proporcjonalnie wliczane do gminnych poziomów recyklingu. System kaucyjny pogłębia już wcześniejsze problemy wielu samorządów wynikające z różnic w ilości wytwarzanego surowca oraz organizacji całego systemu.
Szacuje się, że każdy punkt procentowy może kosztować samorząd nawet 700 tys. zł. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Zielonej Górze uspokaja, że okres rozliczeniowy jeszcze się nie rozpoczął, a samorządy mogą wnosić o korektę, co w praktyce odracza płatności nawet o kilka lat.
Źródło: dorzeczy.pl / portalsamorzadowy.pl / własne PCh24.pl
PR








