„Mamy do czynienia ze sporem wewnątrz państwa ukraińskiego”. Łukasz Warzecha o zatrzymaniu go na granicy Ukrainy

Ewidentnie mamy do czynienia ze sporem wewnątrz państwa ukraińskiego – mówi publicysta Łukasz Warzecha, komentując zatrzymanie go przez ukraińską straż graniczną i trzyletni zakaz wjazdu na teren Ukrainy. Jak podkreśla, na Ukrainie ścierają się dwie frakcje – jedna dąży do poprawy wizerunku państwa i utrzymywania dobrych relacji z Polską, natomiast druga utrudnia porozumienie między oboma krajami i podejmuje działania wymierzone w osoby, które opowiadają się za łagodzeniem wzajemnych stosunków.
2 listopada Łukasz Warzecha, publicysta m.in. pch24.pl oraz gość programu Prawy Prosty Plus na PCh24TV został zatrzymany przez ukraińską straż graniczną, kiedy próbował przekroczyć granicę w drodze do Kijowa, o czym pisaliśmy tutaj. Otrzymał również 3-letni zakaz wjazdu na teren Ukrainy.
Publicysta miał wziąć udział w spotkaniu dziennikarzy i polityków organizowanym w Kijowie. - Ludzie z Centrum Mieroszewskiego i z Instytutu Ukraińskiego oraz ludzie w ukraińskim MSZ, jak rozumiem, doszli do wniosku, że dobrze byłoby może zacząć przyjmować na Ukrainie nie tylko dziennikarzy, którzy z zasady mainstreamowo piszą o Ukrainie dobrze albo bardzo dobrze, (...) ale też dziennikarzy, którzy są bardziej sceptyczni, którzy podkreślają elementy konfliktowe pomiędzy Polską a Ukrainą, którzy zajmowali się kwestią ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, (...) po to, żeby otworzyć pewne pole dyskusji, żeby pokazać, że się nie boją tej dyskusji, że możliwe jest też być może dojście do jakichś wspólnych stanowisk – zauważa Łukasz Warzecha.
W sprawie umożliwienia mu wjazdu na teren Ukrainy interweniowały osoby na „wysokim szczeblu” zarówno po stronie polskiej jak i ukraińskiej, w tym polska ambasada oraz resorty spraw zagranicznych obydwu państw. Kto zatem i dlaczego wydał decyzję odmowną?
- No SBU. Bo tę decyzję wydała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. O czym to świadczy? A no to świadczy o tym, że na Ukrainie walczą ze sobą różne frakcje – komentuje Warzecha. Jego zdaniem jedna z tych frakcji dąży do poprawy wizerunku państwa i utrzymywania dobrych relacji z Polską, natomiast druga utrudnia porozumienie między oboma krajami i podejmuje działania wymierzone w osoby, które opowiadają się za łagodzeniem wzajemnych stosunków.
- Ewidentnie mamy do czynienia z tym sporem wewnątrz ukraińskiego państwa i z tą frakcją, która nie chce żadnego porozumienia. Która chce zaostrzenia stosunków i ja wskazuję tutaj jednoznacznie na Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, wymieniając ją z nazwy, bo nie mam żadnych wątpliwości, że to jest właśnie to środowisko, ta grupa, która chce również pokazywać, że to ona tutaj będzie decydowała, że nikt sobie nie będzie żadnego tam Warzechy zapraszał bez zgody SBU, a SBU jak chce to może nawet pokazać język ministrowi spraw zagranicznych Ukrainy. No i do tego dokładnie się ta sytuacja sprowadziła – wyjaśnia publicysta.
Sytuacja ta pokazuje, że Ukraina nie jest państwem spójnym. - Gdyby była państwem spójnym, to raczej nie dopuściłaby do sytuacji, w której jedne instytucje uznają, że ktoś może na terytorium państwa ukraińskiego wjechać, a inna instytucja uznaje, że nie może – podkreśla dziennikarz.
Warzecha przyznaje, że Ukraina miała pełne prawo zakazać mu wjazdu ze względu na jego krytyczne teksty na jej temat i na temat stosunków polsko-ukraińskich. Niemniej jednak stawia to pytanie, czy kraj ten jest rzeczywiście gotowy na dołączenie do wspólnoty europejskiej. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której np. Niemcy odmawiają mi wjazdu na swoje terytorium (...) dlatego, że ja jestem krytyczny wobec Niemców. (...) Cechą bowiem państw cywilizacji zachodniej jest to, że wolność słowa jest w tych państwach istotnym czynnikiem. A wolność słowa polega również na tym, że nie ograniczamy komuś prawa również do wjazdu na terytorium danego kraju z powodu opinii, jakie ten ktoś głosi. No Ukraina, jak powiedziałem, postępuje tutaj inaczej, ale też trzeba mieć świadomość, że ona ogranicza przecież wolność słowa i wolność osobistą w bardzo mocnym stopniu na własnym terytorium – zauważa dziennikarz.
Co powinna zrobić Polska w takiej sytuacji? Zdaniem Łukasza Warzechy „jeżeli chcemy być partnerem, którego Ukraina szanuje, a nie którego leje po pysku nieustannie, jak to niestety często wygląda”, to należy zastosować podobne kryterium zakazu wjazdu wobec większej liczby Ukraińców niż obecnie. - Nie tylko chodzi o osoby, które popełniają przestępstwo, ale chodzi również o osoby, które regularnie kolportują opinie, które uderzają nie tylko w polskie dobre imię, ale które uderzają w dobre relacje polsko-ukraińskie. Które je podważają poprzez atakowanie nieustanne Polski - sugeruje publicysta.
- Jeżeli tak zachowuje się Ukraina, to wydaje mi się, że na zasadzie wzajemności w podobny sposób powinna zacząć bardzo konsekwentnie zachowywać się Polska – podkreśla Łukasz Warzecha.
Proszę państwa, oto miś. Miś jest bardzo grzeczny dziś. https://t.co/aVEUnkGhM7
— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) November 3, 2026
Źródło: YouTube, x.com
AF







