Marine Le Pen: będę walczyć. Nie ukradniecie tych wyborów

Lider Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen zapewniła w czwartek, że będzie walczyć o to, by móc kandydować w wyborach prezydenckich w 2027 roku; ostrzegła też swoich zwolenników przed próbami - jak to określiła - kradzieży tych wyborów.
Le Pen została skazana przez sąd pierwszej instancji za defraudację środków publicznych, co łączy się z zakazem udziału w wyborach. Wyrok wydał sędzia, który do niedawna był politykiem frakcji Emmanuela Macrona. Le Pen w czwartek oświadczyła, że "z energią" będzie prowadzić "walkę o sprawiedliwość".
Dodała, że w walce tej będzie jej towarzyszył Jordan Bardella, obecny przewodniczący jej partii - Zjednoczenia Narodowego (RN). Le Pen nie wspomniała o możliwości wysunięcia przez RN kandydatury Bardelli w razie, gdyby przegrała apelację od wyroku i nie mogła kandydować w 2027 roku.
Przemawiając na tradycyjnym pierwszomajowym wiecu w Narbonie wezwała swoich zwolenników, by reagowali na to, co nazwała próbami "skonfiskowania demokracji". "Na wyborach parlamentarnych w 2024 roku skradziono wam zwycięstwo. Dziś chcą wam ukraść zwycięstwo w 2027 roku" - oświadczyła.
Przypomniała, że "za rok, w 2026 roku, odbędą się wybory lokalne" (w marcu 2026 roku). "To one dadzą wam okazję, by powstać przeciwko zabiegom, aby skonfiskować demokrację" - oświadczyła.
PAP







