Mija szósta rocznica wyroku TK w sprawie tzw. przesłanki eugenicznej. Co się wówczas zmieniło?

22 października 2020 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność z Konstytucją tzw. przesłanki eugenicznej, która pozwalała na zabicie dziecka nienarodzonego zaledwie podejrzewanego o „ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu”. W konsekwencji przesłanka ta przestała być podstawą do legalnego pozbawienia dziecka życia. Pozostały jednak dwie inne przesłanki aborcyjne: zagrożenie życia lub zdrowia kobiety oraz uzasadnione podejrzenie, że dziecko zostało poczęte w wyniku czynu zabronionego.
Łatwo zorientować się z medialnych relacji oraz filmów zamieszczanych w mediach społecznościowych, iż wiele osób spośród zabierających głos w sprawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego – często w radykalny sposób – niekoniecznie orientuje się, czego dotyczyło rozstrzygnięcie.
Otóż na wniosek grupy posłów TK badał, czy zgodny z ustawą zasadniczą jest fragment ustawy z 1993 roku „o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”. Zapis dotyczył tzw. przesłanki eugenicznej. Odbierał gwarancję prawa do życia dzieciom nienarodzonym zaledwie podejrzewanym o „ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu”.
Zatem pozostałe po orzeczeniu w obiegu prawnym dwie inne przesłanki aborcyjne muszą dopiero czekać na likwidację. Na razie zatem nie mogą wciąż czuć się bezpiecznie dzieci poczęte w wyniku czynu zabronionego, co w praktyce oznacza głównie gwałt bądź efekt współżycia osób poniżej 15. roku życia. Z kolei ostatni tzw. wyjątek aborcyjny jest w prawie niepotrzebny. W przypadku bowiem zagrożenia życia lekarze i tak zobowiązani są do ratowania matek. Te mogą oczywiście poświęcić się dla swych dzieci, lecz nie są do tego zmuszane.
Sytuację skomplikowała w 2024 r. tzw. „przesłanka psychiatryczna”, opatentowana na polskim gruncie przez ministra Adama Niedzielskiego. Nie stanowi ona odrębnej przesłanki zapisanej w ustawie, lecz mieści się pod kategorią zagrożenia życia lub zdrowia kobiety ciężarnej. I tak np. w szpitalu w Oleśnicy „taśmowo” dopuszczano do krwawych zabiegów kobiety wyłącznie na podstawie świstka od dowolnego specjalisty, potwierdzającego rzekome zagrożenie psychiczne kobiety. Nie było przy tym jakiejkolwiek weryfikacji.
Wyrok trybunału z 2020 r. nie dotyczył więc, na przykład, kwestii karalności kobiet, które decydują się na zabicie swojego dziecka. W polskim prawie – osobna rzecz czy słusznie – odpowiedzialność za ten czyn spoczywa głównie na podżegających i bezpośrednich wykonawcach, czyli w praktyce na personelu aborcyjnym przebranym w lekarskie i pielęgniarskie kitle. Matki nie były zatem z zasady karane ani przed ani po opublikowaniu wyroku TK.
Strona kwestionująca powszechność prawa do życia nieustanne podnosi jako argument aspekt skrajnie poważnych wad i upośledzeń. Jak przypomniał poseł Bartłomiej Wróblewski, który przed trybunałem prezentował racje inicjatorów wniosku, w 2019 roku aż 40 procent spośród 1 074 tzw. aborcji dokonanych na podstawie przesłanki eugenicznej, dotyczyło dzieci z zespołem Downa. Często ofiarami padały dzieci dotknięte lekkimi upośledzeniami, umożliwiającymi dłuższe życie. Niekiedy na świat przychodzą noworodki, które są zdolne do przetrwania tylko krótkiego czasu. Zamiast umierać w męczarniach spowodowanych tzw. aborcją chemiczną bądź chirurgiczną, mogą więc odejść w bliskości kochających rodziców nie obciążających sumień decyzją o uśmierceniu dziecka.
Poza tym, pozostawienie przy życiu nawet ciężko upośledzonej osoby nie musi zawsze oznaczać nawet konieczności opiekowania się nim. „Przyjmiemy każde życie” – zadeklarowały siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszewicach. Takich inicjatyw jest więcej (Fundacja Gajusz i inne).
Wreszcie niejednokrotnie zdarza się, że diagnozy, na podstawie których zapada decyzja o sztucznym przerwaniu poczętego życia, są mylne, a poddawane zabiciu dzieci okazują się pozbawione wad i chorób. To kolejny powód, dla którego przesłanka eugeniczna odeszła w niebyt całkowicie słusznie.
Werdykt trybunału nie oznaczał także zakazu badań prenatalnych. Prawdziwym sensem tych badań jest bowiem wczesne diagnozowanie i leczenie chorób i wad. Lekarze, nie eugenicy, mogą wykonywać operacje ratujące zdrowie i życie jeszcze na etapie płodowym dziecka.
Źródło: PCh24.pl / Roman Motoła
opr. AF






