Miszalski dziękuje za udział w referendum. Wcześniej zniechęcał do głosowania

Aleksander Miszalski, przed ogłoszeniem oficjalnych wyników referendum w Krakowie, podziękował mieszkańcom za udział w referendum i podkreślił, że ich decyzję przyjmuje z szacunkiem. Nie przeszkodziło to byłemu już włodarzowi Krakowa prowadzić kampanię znięchęcania do udziału w głosowaniu.
Jak podała Miejska Komisja ds. Referendum, Miszalski został odwołany z urzędu przy frekwencji 29,99 proc. Zdecydowana większość głosujących chciała odwołania prezydenta. Nie udało się jednak odwołać Rady Miasta Krakowa. Tu frekwencja wyniosła 29,97 proc. W przypadku odwołania prezydenta prób frekwencyjny wynosił 26,98 proc (158 555 oddanych głosów)., a RMK 30,59 proc. (179 792).
- Pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością - podkreślił samorządowiec z KO.
We wpisie w mediach społecznościowych, jeszcze przed ogłoszeniem wyników, Miszalski podziękował za udział w referendum - zarówno tym, którzy go wspierali, jak i tym, którzy byli wobec niego krytyczni.
„Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ważną lekcją. Pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem” - oświadczył.
W licznych komantarzach internauci wskazywali hipokryzję polityka, który oparł swój przekaz na zniechęcaniu do udziału w głosowaniu, licząc na niewystarczającą frekwencję.
- Myśląc o takim Krakowie mam błysk w oku i właśnie dla realizacji tego marzenia chciałbym dalej pełnić funkcję prezydenta miasta. Chcę dokończyć kadencję i rozliczyć się z wami z mojej pracy po pełnej kadencji. I dlatego proszę Was – nie idźcie na referendum – apelował jeszcze w czwartek Miszalski.
Źródło: PAP / Facebook.com / krknews.pl
PR







