Wybory w rękach „karierowiczów i oportunistów”. Gorzkie słowa na temat sytuacji w Krakowie

harenczyk.jpg
fot. PCh24.pl

Tu nikomu nie zależy na tym, żeby Krakowianie odzyskali głos. Chodzi tylko o to, by zająć te stanowiska i ciągnąć frukty​ – przekonuje Adam Hareńczyk, założyciel Stowarzyszenia Małopolski Bunt. W jego ocenie, żaden z potencjalnych „niezależnych” kandydatów na prezydenta Krakowa nie gwarantuje odpartyjnienia instytucji.

Podczas konferencji prasowej przed Urzędem Miasta Krakowa Hareńczyk poinformował, że nie wystartuje w wyborach jako kandydat obywatelski. – W obecnej sytuacji, jaka zaistniała w Krakowie i tego, że moment ogłoszenia wyborów jest odwlekany, uważam mój start w wyborach na Prezydenta Miasta Krakowa za niepotrzebny – oznajmił.

Jak podkreślił, swój gest postrzega jako wyraz sprzeciwu wobec zawłaszczania prawdziwie obywatelskich inicjatyw przez siły polityczne. – Chcemy odkłamać jedną kwestię. Otóż największym powodem odwołania prezydenta Miszalskiego była Strefa Czystego Transportu. Chciałem powiedzieć, że to my, nasze Stowarzyszenie Małopolski Bunt, czerwone kamizelki, jako pierwsze stanęło do walki z tym absurdem – wyjaśnił.

Zróbmy to razem!

​- Nie było wtedy organizacji politycznych. Myśmy pierwsi stanęli jako obywatelski ruch przeciwko tej strefie (...) I dzisiaj nie zgadzamy się absolutnie na to, aby inni wykorzystywali sprzeciw, który był od początku inicjowany przez nas. Na naszych plecach próbują się politykierzy, karierowicze dorwać do władzy – stwierdził Hareńczyk. 

W jego ocenie komitet, który formalnie zainaugurował zbieranie podpisów pod referendum, nie wyrażał ówczesnych decyzji krakowskiego środowiska obywatelskiego. Oddolna inicjatywa mieszkańców miała zostać przejęta przez wyższe czynniki polityczne. – Nie jest tajemnicą, że od samego początku byłem zaangażowany, od ponad roku, w kwestię odwołania tych niekompetentnych władz (...) w momencie, kiedy zaczęliśmy już rozmawiać o konkretach, zaczęły się przepychanki personalne – relacjonował.

​- A w ten sposób nie można było dojść do konsensusu. I nagle pojawia się jakiś samozwańczy komitet osób, które nie brały udziału w tych rozmowach. To żadni inicjatorzy, to uzurpatorzy. I dzisiaj się lansują jako niezależni kandydaci. Tak nie było. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wykorzystano ten odruch sprzeciwu mieszkańców Krakowa, tych, którzy byli niezadowoleni, którzy są niezadowoleni z władz Krakowa – mówił Hareńczyk.

- My oczywiście również dołączyliśmy się do zbiorki podpisów, ale nie jako niebieskie kamizelki, tylko jako czerwone kamizelki. Jako sprzeciw przeciwko powstaniu tego komitetu. Cel był jak najbardziej właściwy, natomiast metoda działania absolutnie inna – wyjaśnił.

​W ocenie Hareńczyka, zaangażowanie środowisk politycznych doprowadziło do klęski referendum, czyli braku odwołania rady miasta. Jak przekonywał, marginalizacja tej kwestii w kampanii referendalnej była działaniem celowym.

- Część radnych, którzy zdawali sobie sprawę, że w nowych wyborach nie dostaną mandatu, zbojkotowały tą część referendum. I referendum okazało się klęską. To mówię tutaj do tych wszystkich w Polsce, którzy chcą organizować referenda i chcą, żeby one były po pierwsze skuteczne, a po drugie były zwycięstwem demokracji – ostrzegał.

W ocenie Hareńczyka, Kraków potrzebuje prawdziwie obywatelskiego kandydata. Jak przekonywał, obecnie wśród zgłoszonych kandydatów nie ma nikogo, kto nie byłby związany z jakimiś strukturami partyjnymi.

​- Nie dajmy się oszukać, że są kandydaci obywatelscy. Bo przecież takim kandydatem nie może być ktoś, kto przez wiele lat był członkiem partii, był nawet posłem, a dzisiaj udaje, że jest kandydatem obywatelskim. Nie może być ten, kto startował w ostatnich wyborach z komitetu jednego z wiceprezydentów miasta Krakowa, ponieważ byłby wtedy za utrzymaniem tej samej władzy – przekonywał.

Na koniec Hareńczyk wytłumaczył powody rezygnacji z ubiegania się o fotel prezydenta Krakowa. ​Odniósł się w ten sposób do pytania o rzekomy konflikt w łonie Konfederacji Korony Polskiej, która wystawiła przedsiębiorcę Michała Klimka.  

- Mój start w wyborach byłby tylko możliwy wtedy, kiedy startowałbym z Obywatelskiego Niezależnego Społecznego Komitetu. I taki był mój warunek – skomentował krótko.

​- Nie wiem, jaka będzie dalszy los Krakowa. Jestem w tym bardzo zaniepokojony. Natomiast na dzień dzisiejszy sytuacja ta nie pozwala mi, abym brał udział w tym cyrku. Bo tak go trzeba nazwać. Jeszcze raz podkreślę. Tu nikomu nie zależy na tym, żeby Krakowianie odzyskali głos. Chodzi tylko o to, żeby zająć te stanowiska i ciągnąć te frukty - konkludował.

not. PR

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: