Kraków: Za tydzień referendum w sprawie odwołania z urzędu prezydenta i rady miasta

miszalski eu tęcza.jpg
Kraków, 09. 05. 2026. Aleksander Miszalski, prezydent miasta podczas obchodów Dnia Europy Fot. Klaudia Radecka / Forum

Zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny, polityka transportowa, w tym sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele – to główne zarzuty inicjatorów referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa. Głosowanie już za tydzień.

 

Aby wyniki były ważne, do urn musi pójść około 27 procent wyborców. W niedzielę 24 maja Krakowianie będą mogli głosować w godzinach od 7:00 do 21:00 w ponad 450 lokalach. Wyborcy otrzymają dwie karty. Jedna dotyczyć będzie odwołania Aleksandra Miszalskiego, a druga – rady miasta. Oddanie ważnego głosu nastąpi przez postawienie znaku „X” w kratce obok odpowiedzi „TAK” lub „NIE”.

Zróbmy to razem!

Aby referendum było ważne, w głosowaniu musi uczestniczyć co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. W przypadku rady miasta minimalna wymagana liczba głosujących wynosi 179 792.

Skuteczność referendum w Krakowie na pewno byłaby czymś niezwykłym w historii miasta, ale już samo doprowadzenie do tego referendum jest wydarzeniem – powiedział PAP politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, zauważając, że referendum wymusiło na prezydencie „wyraźną aktywność”.

Miszalski zachęca mieszkańców do pozostania w domach 24 maja, jeżeli uważają oni, że polityka miejska idzie w dobrym kierunku. – Jestem przekonany, że referendum nie będzie ważne (…) – mówił pod koniec kwietnia PAP prezydent i dodał: – Robimy wszystko, by przekonać mieszkańców, którzy wątpili, że kierunki w mieście idą w dobrą stronę; że błędy, które popełniliśmy – skorygowaliśmy; i że nie ma powodu przedwczesnego ukończenia kadencji.

Z kolei inicjatorzy referendum liczą na frekwencję wystarczającą do odwołania Miszalskiego. – Co do prezydenta, to jestem dość dobrej myśli, dlatego że emocje są bardzo duże, skoncentrowane na jednej osobie i zarzutach wobec prowadzonej przez nią polityki. Natomiast jeśli chodzi o radę miasta, to do jej odwołania potrzebna jest większa frekwencja i tutaj, myślę, zdecyduje pogoda – powiedział pełnomocnik grupy obywateli ds. referendum, radca prawny Rafał Zontek.

Do udziału w referendum mają zachęcać mieszkańców m.in. plakaty, które już się pojawiły na przystankach autobusowych. Z kolei magistrat pracuje podobnie jak dotychczas i promuje sukcesy miasta.

Niecałe dwa tygodnie przed referendum jeden z jego inicjatorów, a zarazem przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman wezwał Miszalskiego do debaty. W imieniu inicjatorów tłumaczył, że mieszkańcy „mają prawo usłyszeć jasne odpowiedzi w sprawach najważniejszych dla miasta: strefy czystego transportu, kosztów decyzji podejmowanych przez magistrat, polityki kadrowej, sposobu zarządzania urzędem oraz stanu prac nad Planem Ogólnym Miasta Krakowa”.

Prezydent odmówił udziału w debacie, oceniając, że jest to próba wciągnięcia go do „politycznego piekiełka”. Jak wyjaśnił, dla niego debatą są spotkania z mieszkańcami – na ławkach dialogu, przed magistratem podczas protestów, spotkania online. Zapowiedział, że w dalszym ciągu będzie „rozmawiał z mieszkańcami Krakowa – prawdziwymi inicjatorami referendum” i nie skorzysta „z zaproszenia ani Pana Jana Hoffmana, ani Łukasza Gibały, Barbary Nowak, Konrada Berkowicza, Mateusza Jaśko czy kogokolwiek innego spośród twarzy kampanii referendalnej, jeśli takie zaproszenia by się pojawiły w przyszłości”.

Inicjatorzy referendum określają się grupą obywateli niezwiązanych z polityką. Ich pomysł poparli jednak przeciwnicy polityczni Koalicji Obywatelskiej, m.in. PiS i Konfederacja, a także środowisko radnego, byłego posła PO Łukasza Gibały, głównego rywala Miszalskiego w wyborach na prezydenta miasta w 2024 r.

Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu: m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podoba się im również polityka transportowa, w tym sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele.

Miszalski w ostatnich tygodniach przekonywał dziennikarzy, że zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów. Zgłaszał też kolejne korekty w polityce miasta. Wśród nich były np. likwidacja premii dla członków zarządów spółek miejskich i obniżenie wynagrodzenie dla członków rad nadzorczych tych spółek. Prezydent twierdził również, że to nie on, a poprzednia władza odpowiada za wysokości tych premii i wynagrodzeń. Zapowiedział także m.in. zmianę zasad SCT.

Źródło: PAP

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: