Mobilizacja rękami Unii? Nowe zasady przyjmowania imigrantów z Ukrainy

Wołodymyr Zełenski wypuścił na Zachód tysiące młodych ukraińskich mężczyzn, by teraz sprowadzić ich do kraju rękami Unii Europejskiej, a następnie zmobilizować? Krzysztof Nieczypor z Ośrodka Studiów Wschodnich ujawnia zaskakujące kulisy polityki Kijowa.
W Unii Europejskiej wchodzi największa zmiana przepisów o tzw. stasusie ochronnym dla uchodźców z Ukrainy od 2022 r. Według informacji „Rzeczpospolitej”, obywatele Ukrainy, by wjechać do Polski oraz innych państw UE i zostać objęci ochroną tymczasową, będą musieli posiadać zaświadczenie, że są wyłączeni z mobilizacji w swoim kraju.
Co ciekawe, o zmiany w tym zakresie apelował sam Zełenski, który prosił o pomoc w sprowadzeniu do kraju obywateli w wieku poborowym. Tymczasem jeszcze rok temu ukraiński prezydent zwolnił z zakazu wyjazdu z kraju mężczyzn w wieku 18-22 lata. Ukrainę opuściło wówczas 121 tys. młodych mężczyzn, większość udała się do Niemiec. W Polsce złożono w tym czasie aż 50 tys. wniosków o przyznanie statusu ochronnego.
– Te dwie decyzje mogą być odbierane jako wzajemnie wykluczające, jednak to jest przemyślana strategia prezydenta Zełenskiego, który od dwóch, trzech lat próbuje w ten sposób przerzucić odpowiedzialność za niski pobór na Ukrainie na Zachód, a sam mieć czyste ręce na użytek polityki wewnętrznej – mówi „Rz” Krzysztof Nieczypor, analityk w Zespole Białorusi, Ukrainy i Mołdawii Ośrodka Studiów Wschodnich.
Wcześniej władze Kijowa chciały by państwa unijne wydawały ukraińskich uciekinierów. - Pobór to temat bardzo trudny i drażliwy społecznie. Władze Kijowa chcą osiągnąć cel, ale niech odium niechęci spadnie na państwa Unii – dodaje Nieczypor.
W Polsce z ochrony tymczasowej korzysta ponad 960 tys. obywateli Ukrainy. Z tego 218 tys. mężczyzn w wieku 18-65 lat.
Źródło: rp.pl
Pr






