Nauka strzelania z broni długiej i reakcji na drony. Powstaje program Edukacji dla Bezpieczeństwa

Amunicja.jpg
Fot. Pixabay

Strzelanie z długiej broni palnej, reagowanie na zagrożenia związane z dronami, przygotowanie zestawu przetrwania na 72 godziny i ćwiczenia na wypadek kryzysu lub wojny. Tak może wyglądać po reformie edukacja dla bezpieczeństwa (EdB) w szkołach ponadpodstawowych – pisze w poniedziałek „Dziennik Gazeta Prawna”.

Projekt nowej podstawy programowej dla EdB mocno przesuwa akcent z teorii na praktykę. Propozycja ekspertów Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE) zakłada, że uczniowie podczas zajęć mają nie tylko dowiedzieć się, jak zachować się w sytuacji zagrożenia, ale i przećwiczyć m.in. ewakuację, pierwszą pomoc czy działania obronne – informuje „DGP”.

Młodzi będą m.in. uczyć się, co powinien zawierać zestaw przetrwania na co najmniej 72 godziny, reagować na zagrożenia związane z dronami czy bronią masowego rażenia. Lekcje mają być prowadzone m.in. w pracowniach i na strzelnicach, z wykorzystaniem realnego sprzętu (w tym m.in. broni strzeleckiej, repliki broni ASG, dronów, masek przeciwgazowych, noszy, fantomów, defibrylatorów AED czy map i przyrządów orientacji terenowej) i symulacji - wskazuje gazeta.

Problemem może być jednak przełożenie tych założeń na szkolną praktykę. Według Sławomira Wittkowicza, przewodniczącego WZZ „Forum-Oświata”, nauczyciele zdecydowanie nie są obecnie przygotowani do prowadzenia m.in. szkoleń strzeleckich oraz ćwiczeń militarnych. - Musieliby przejść profesjonalne przeszkolenie strzeleckie i zdobyć odpowiednie licencje. To wymaga czasu i pieniędzy oraz dużej liczby szkolących profesjonalistów obeznanych z bronią i technikami antyterrorystycznymi – zaznacza rozmówca DGP.

Wątpliwości zgłaszają również samorządowcy. Marek Wójcik, zastępca dyrektora biura Związku Miast Polskich, przyznaje, że samorządy nie są dziś przygotowane do powszechnej realizacji takich zajęć, a ich wdrożenie będzie wymagało dodatkowego finansowania i współpracy m.in. z wojskiem lub policją.

Źródło: PAP

f16.jpg
F16. Fot. Wikimedia Commons

Polska kupuje F-16, ale... nie ma kto nimi latać?

W Wojsku Polskim mamy zaledwie ok. 40 pilotów samolotów F-16. Powinno ich być prawie dwa razy więcej. Szybko ich nie znajdziemy, bo szkolenie jednego trwa około dwóch lat – pisze poniedziałkowa „Rzeczpospolita”. Siły Powietrzne dysponują 47 samolotami F-16, dlatego powinny mieć co najmniej 70 wyszkolonych pilotów. Tymczasem jak ustaliła „Rzeczpospolita”, jest ich zaledwie ok. 40. Nawet biorąc pod ...Czytaj dalej
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: