„NIE” dla aut spalinowych – Francja wychodzi przed szereg i atakuje Niemcy

19263221631_fa902e0375_c-e1679146679758.jpg
fot. Flickr / Climate Group

Zawrzało w relacjach pomiędzy Paryżem i Berlinem, kiedy francuski minister finansów uderzył w Niemcy, krytykując ich aktualny sprzeciw wobec zakazu sprzedaży aut spalinowych, który ma wejść w roku 2035.

Francja zareagowała na głos rozsądku, jaki wyszedł z nieformalnej koalicji państw – m. in. Niemiec, Włoch i Polski – które sprzeciwiły się szaleństwu „zielonej” agendy w kwestii zakazu sprzedaży aut emitujących dwutlenek węgla.

Z zapałem godnym lepszej sprawy jako adwokat zakazu wystąpił minister finansów Francji Bruno Le Maire. - Jesteśmy gotowi na ostateczną rozgrywkę w tej sprawie, ponieważ jest to błąd polityki środowiskowej. Uważam też, że to błąd ekonomiczny. Pod względem pojazdów elektrycznych jesteśmy od 5 do 10 lat za Chinami, więc musimy podwoić nasze wysiłki – przekonywał polityk, deklarując przy tym, iż jest gotowy do „siłowania się na rękę” z Berlinem.

Zróbmy to razem!

Z powodów znanych chyba tylko sobie francuski minister uznał, że radykalna polityka zakazu jest jedyną drogą korzystną dla... gospodarki. - Mówienie, że pójdziemy w kierunku elektryczności, ale pozostaniemy trochę przy spalaniu, jest ekonomicznie niespójne i niebezpieczne dla przemysłu. To nie leży w naszym interesie narodowym, nie leży w interesie producentów samochodów ani w interesie planety – mówił.

Na te rewelacje członka rządu Emanuela Macrona odpowiedział jego odpowiednik we władzach niemieckich, Christian Lindner. - To godne ubolewania, że francuski rząd ogłasza ostateczną rozgrywkę w celu zakazania silnika spalinowego. Mój przyjaciel Bruno Le Maire doskonale wie, że dla wielu ciężko pracujących ludzi mobilność samochodem może być coraz bardziej kosztowna. Musimy poważnie potraktować te obawy – podkreślił niemiecki minister finansów.

- Powinniśmy walczyć o technologie przyjazne dla klimatu, ale unikać wszystkiego, co czyni życie droższym, a wcale nie zwiększa ochrony środowiska. Bardzo uważnie słuchaliśmy słów np. Stellantisa, który sceptycznie odnosił się do zakazu stosowania silników spalinowych. W interesie miejsc pracy powinniśmy uważnie słuchać – dodał, zaznaczając, iż ceny aut elektrycznych są obecnie dużo wyższe niż normalnych, które kupuje większość użytkowników.

Krytycznie wypowiedział się także prezes koncernu BMW, który zwrócił uwagę, iż realizacja „zielonej” agendy sprawi, że z rynku znikną auta przystępne cenowo. - Gdy nagle stajesz się właścicielem auta tylko dla bogatych, to super niebezpieczna rzecz. Odbierając samochody na mocy prawa, na miejscu polityków byłbym bardzo ostrożny – powiedział Oliver Zipse.

Źródło: auto.dziennik.pl

FO

zielony-komunizm_Morawer.jpg
Oprac. GS/PCh24.pl

Bój to jest nasz już naprawdę ostatni i nie może nas w nim zabraknąć. Co zrobi premier Morawiecki?

Gdy komunizm wywracał spory kawałek świata pod hasłami wyzwolenia proletariatu, ten ostatni mógł chociaż zaprotestować, co skwapliwie zresztą od czasu do czasu czynił. Nowi komuniści ratują Ziemię i klimat, bo te będą siedzieć cicho, przynajmniej do czasu. W rolę Związku Sowieckiego coraz bardziej wciela się i wczuwa Unia Europejska, za którą do końca – własnego lub jej – podążać będą nasi przywód...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: