Niemcy i Norwegowie o przyszłości NATO. Jedno jest pewne: USA wykonają kolejne ruchy

Niemcy "z zadowoleniem" przyjęły decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o planowanym rozmieszczeniu w Polsce 5 tys. żołnierzy amerykańskich. Nie oznacza to jednak, że w Europie zapanował spokój co do przyszłości NATO. Szef norweskiego MSZ przekonuje, że czekają nas ogromne zmiany.
Prezydent Trump napisał w czwartek w swoim serwisie Truth Social, że „w związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparł, oraz relacjami z nim, z przyjemnością ogłasza, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy”.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził w piątek, że teraz należy poczekać na przełożenie decyzji Trumpa na proces planistyczny.
- Dowódcy amerykańscy, armia amerykańska, Pentagon potrzebuje czasu, żeby rozlokować na nowo siły w Europie. Polska na tym rozlokowaniu zyskuje - zapewnił. Szef MON zaznaczył, że decyzje o tym, gdzie są rozmieszczone amerykańskie siły i jakie to będą siły, nie należą do Polski.
Wcześniej Pentagon ogłaszał, że wycofa żołnierzy z Niemiec. Szef niemieckiego MSZ, Johann Wadephul, przyjął najnowszą decyzję Trumpa "z zadowoleniem". Nie oznacza to jednak, że Europejczycy odetchnęli.
Państwa NATO spodziewają się nadejścia informacji, w jaki sposób USA ograniczą swoją obecność w Europie, bo to, że ona nastąpi, jest przesądzone; aby zachować silne NATO, Europa musi się wzmocnić – powiedział w piątkowym wywiadzie dla dziennika „VG” szef norweskiego MSZ Espen Barth Eide.
„Zakładam, że redukcja ze strony USA nie nastąpi jutro, lecz będzie odbywać się sukcesywnie wraz z tym, jak Europejczycy będą budować własne zdolności” – oświadczył Eide.
Minister zaznaczył, że państwa NATO czekają na ostateczną informację z Waszyngtonu, w jaki sposób i w jakim czasie USA ograniczą swoją obecność wojskową w Europie. Oslo spodziewa się komunikatu w tej sprawie przed lipcowym szczytem Sojuszu Północnoatlantyckiego w Ankarze.
Zmiana podejścia USA i rosnąca niepewność wokół bezpośredniego zaangażowania sił amerykańskich w obronę Europy zmuszają – w opinii Eidego – pozostałych sojuszników do wzięcia większej odpowiedzialności za wspólne bezpieczeństwo.
„Jest to konieczne i słuszne. Chcąc mieć silne NATO, musimy mieć silną Europę” – powiedział Eide.
Szef dyplomacji ocenił, że największym problemem, by to osiągnąć, jest fakt, że europejski przemysł zbrojeniowy pozostaje „ogromnie opóźniony”, szczególnie wobec potrzeb wynikających z obecnej sytuacji bezpieczeństwa.
„Wszyscy w jednym momencie poszli na zakupy, ale sklepowe półki nie są pełne, a ceny wysokie. Choć sytuacja jest lepsza niż dwa lata temu, to przed nami konieczność podjęcia wielkich inwestycji we własne zdolności produkcyjne” – powiedział Eide.
W opinii ministra Europa przez lata skupiała się na produkcji i modernizacji klasycznego uzbrojenia, zakładając, że strategiczne zasoby obronne zostaną dostarczone przez USA. Przez to obecnie brakuje tzw. enablers, czyli zdolności do prowadzenia działań na dużą skalę bez wsparcia Amerykanów. W szczególności ma to dotyczyć zdolności wywiadowczych, logistyki, dużych samolotów transportowych czy broni dalekiego zasięgu.
„Państwa NATO w Europie mają bardzo wiele samolotów bojowych, ale tylko garść samolotów tankowania powietrznego, dzięki którym myśliwce mogą długo operować w powietrzu” – zwrócił uwagę.
Eide wskazał również na znaczenie Ukrainy dla bezpieczeństwa Europy. Jak ocenił, Ukraina stała się ważnym „dostawcą bezpieczeństwa” dla kontynentu, ponieważ utrzymuje front przeciwko Rosji i jednocześnie daje państwom NATO praktyczną lekcję prowadzenia współczesnej wojny. Doświadczenia Ukrainy mają też pokazywać, że europejskie bezpieczeństwo zależy dziś nie tylko od wielkości budżetów obronnych, ale także od zdolności do szybkiego uczenia się i produkowania sprzętu na dużą skalę.
Podkreślił jednak, że Europa nadal nie jest w stanie zastąpić amerykańskiego parasola nuklearnego ani całkowicie przejąć roli USA w odstraszaniu. Z tego powodu celem sojuszników musi być utrzymanie amerykańskich gwarancji nuklearnych i atlantyckiego systemu odstraszania.
Źródło: PAP






