Nieopłacalna „zielona” energia. Ile wszyscy już dopłaciliśmy w tym roku?

Nie każdy wie, że produkowane przez Niemców, a stręczone przez Unię Europejską wiatraki generują nie tylko wysokie koszty produkcji i złomowania, ale także użytkowania i bieżących dopłat z pieniędzy podatników.
Problemem są nadwyżki produkowane i niemagazynowane. Gdy dochodzi do takiej sytuacji, wiatrak musi być zatrzymany, do czego potrzeba energii, by sztucznie utrzymywać go w stanie spoczynku. Ponadto, osoby, które tracą w ten sposób energię, otrzymują... dopłaty z pieniędzy podatników.
Koszt rekompensat, jakie dotychczas władza wypłaciła z naszych pieniędzy producentom energii z wiatru i słońca, przekroczył już 100 mln zł – informuje poniedziałkowy „Dziennik Gazeta Prawna”.
„Tegoroczny rachunek dla Polskich Sieci Elektroenergetycznych to tylko do lipca 57,9 mln zł – ponad dwa razy więcej niż w całym poprzednim roku” – podaje gazeta.
Gazeta podkreśla, że stoją za tym nie ograniczenia techniczne sieci, ale sytuacje, w których produkcja energii jest wyższa niż potrzeby odbiorców. Według dziennika, taka sytuacja z kolei zagraża stabilności systemu.
„Nadprodukcja energii z OZE jest oczywiście wynikiem pogody, niemniej jednak z wymuszeniem przez operatora wstrzymania pracy OZE wiążą się odszkodowania. Wypłacone rekompensaty to z kolei składnik kosztu pracy systemu, który jest finansowany z rachunków za prąd. Największą nadwyżkę energii, której wstępu do sieci odmówił operator, wygenerowała fotowoltaika (ok. 70 proc.)” – czytamy w „DGP”.
Źródło: PAP







