Nowy absurd przeciwko kierowcom. Unia chce automatycznie ograniczać prędkość samochodów

Po wprowadzeniu obowiązku instalacji systemów śledzenia kierowcy w nowo rejestrowanych samochodach Unia Europejskie nie zamierza się zatrzymywać. Teraz zastanawia się nad obligatoryjnym mechanizmem umożliwiającym automatyczne ograniczanie prędkości na podstawie danych satelitarnych i lokalizacyjnych. Nowy rygor miałby on wejść w życie od 2030 roku.
„(…) Według założeń, pojazd wyposażony w taki system automatycznie zwalniałby po wjechaniu na teren z niższym limitem prędkości. Producenci samochodów mieliby obowiązek montowania urządzeń ograniczających moc silnika, które mogłyby być kontrolowane zdalnie” – podaje internetowy serwis radia RMF.
System funkcjonowałby dzięki użyciu lokalizacji GPS, sieci telekomunikacyjnej 5G oraz kamer identyfikujących drogowe znaki ograniczenia prędkości.
Portal „The Telegraph”, który poinformował o tych przymiarkach eurokratów, spytał o opinie ekspertów z Wysp. – To absurd. To może powodować wypadki, a nie im zapobiegać. Ludzie wciąż nie będą patrzeć i nie zauważą, a kolizje i tak będą się zdarzać – ocenił Brian Gregory z Porozumienia Brytyjskich Kierowców.
Deputowany Richard Holden na wieść o planach Brukseli miał dosyć jednoznaczne skojarzenia. – To przepis na Wielkiego Brata. Czy to nie kolejny sposób, by zagraniczni aktorzy uzbrojeni w coraz potężniejsze AI włamali się do naszego codziennego życia i wywołali chaos? – wskazał.
Rząd w Londynie wprawdzie dystansuje się od pomysłu, jednak jeśli Unia Europejska zrealizuje swój szalony pomysł, koncerny motoryzacyjne raczej nie zdecydują się na produkcję samochodów specjalnie na tamten rynek.
Źródło: RMF24/The Telegraph






