Nowy premier Wielkiej Brytanii jest jak Joe Biden – to katolik bezobjawowy

burnham .jpg
Fot. Jack Taylor / Reuters / Forum

„Nie jest heterodoksyjnym katolikiem zmagającym się z doktryną. To człowiek, który rozstrzygnął kwestię wiary jako nastolatek i od tamtej pory nie pomyślał, żeby do niej wrócić – tak Edward Barrett-Shortt, redaktor naczelny „The Catholic Herald”, skomentował pojawiające się w mediach stwierdzenia określające nowego brytyjskiego szefa rządu jako katolika.

 

Publicysta podzielił brytyjskich nominalnie katolickich polityków według trzech typów. Niektórzy  w swojej publicznej praktyce kierują się katechizmem, lecz „rzadko wychodzą z tylnych ław”. Innymi słowy, nie są liderami ani nie nadają tonu swoim ugrupowaniom.  

Zróbmy to razem!

Druga odmiana to ludzie potrafiący zachować ortodoksję w niektórych kwestiach, lecz mocno rozczarowują swoich katolickich wyborców przez swoją postawę wobec innych istotnych spraw.

„I jest trzeci rodzaj: tacy, którzy zachowują etykietę i wyrzucają zawartość, jak człowiek, który trzyma pustą butelkę po winie na półce, mając nadzieję, że kiedyś zrobi na kimś wrażenie” – obrazowo opisał Barrett-Shortt.

W jego ocenie nowy szef brytyjskiego rządu najbardziej pasuje właśnie do trzeciego typu.

Andy Burnham nie ukrywa bowiem swojego związku z Kościołem. Był ministrantem wychowywanym przez irlandzką matkę, jednak pod względem religijnym – bardzo powierzchownie.

Trzy lata temu udał się do Rzymu, by podczas spotkania z papieżem Franciszkiem wręczyć mu koszulkę piłkarskiego klubu Manchester United.

„Zapytaj Andy'ego Burnhama, w co tak naprawdę wierzy, a odpowiedź stanie się niejasna, tak jak to teraz jest w modzie. W 2015 roku powiedział w wywiadzie, że nie jest teraz szczególnie religijny, co trafnie opisuje człowieka, który popiera aborcję, małżeństwa osób tej samej płci, opowiada się za wspomaganym samobójstwem, wspiera ruch transpłciowy i chce zakazu terapii konwersyjnej – lista postulatów legislacyjnych, która w niemal każdym możliwym punkcie koliduje z nauką Kościoła katolickiego. To wystarczy, by Belzebub się zarumienił” – wyliczał autor.

W perspektywie publicysty, Burnham „nie jest heterodoksyjnym katolikiem zmagającym się z doktryną. Jest człowiekiem, który rozstrzygnął kwestię wiary jako nastolatek i od tamtej pory nie pomyślał, żeby do niej wrócić”.

Chociaż więc nie wypiera się katolicyzmu, to zamiast wygłaszania głębszych deklaracji woli twierdzić, że katolicyzm „leży u podstaw” jego poglądów politycznych. Barrett-Shortt przyznaje mu zresztą tutaj rację – w tym sensie, że „fundamenty podtrzymują dom: są absolutnie niezbędne, całkowicie niewidoczne i nigdy nie są kontrolowane przez nikogo, kto mieszka na piętrze”.

A jednak, ku zdziwieniu publicysty, szereg komentatorów traktuje nominalny katolicyzm szefa rządu jako fakt o znaczeniu politycznym – tak jakby miał mieć jakiś wpływ na decyzje premiera, co w tamtejszej praktyce sprawowania rządów byłoby absolutnym przełomem.

„Nostalgia Andy'ego Burnhama za katolickim wychowaniem nie jest niczym niezwykłym i nikt nie powinien drwić z dziedzictwa, które rzekomo go ukształtowało. Ale gdy następnym razem nagłówek w prasie nazwie go pierwszym w historii katolickim premierem Wielkiej Brytanii, warto zapytać, co właściwie jest celebrowane: wiara mężczyzny, czy tylko jego strój” – podsumował autor.

Źródło: The Catholic Herald

RoM

 

mid-epa13123504-2.jpg
Premier Andy Burnham, fot. EPA/ANDY RAIN Dostawca: PAP/EPA.

Wielka Brytania ma nowego socjalistycznego premiera. Burnham chce walczyć z bezdomnością

Andy Burnham został nowym premierem Wielkiej Brytanii. Na tym stanowisku zastąpił odchodzącego – byłego już szefa Partii Pracy – Keira Starmera. Burnham zapowiedział stworzenia dziesięcioletniego planu odbudowy brytyjskiej gospodarki. Zanim to jednak nastąpi, chce zająć się problemem bezdomności w UK. Wielka Brytania ma czwartego premiera w ciągu pięciu lat. Natomiast od 2016 roku to już siódmy sz...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: