O. dr Jacek Norkowski OP: Śmierć mózgową wymyślono, żeby pobierać organy od pacjentów

norkowski.jpg
PCh24TV

Tzw. śmierć mózgową wymyślono po to, by móc pobierać organy od żyjących pacjentów. Taką tezę stawia o. dr Jacek Norkowski OP, krytycznie oceniając stanowisko Zespołu ds. Bioetyki KEP w sprawie dawstwa organów.

Gościem PCh24 TV był o. dr Jacek Norkowski OP, specjalista w dziedzinie medycyny i bioetyki. 9 września Zespół ds. Bioetycznych KEP wydał oświadczenie ws. dawstwa organów. Mówi się tam, że stwierdzenie tzw. śmierci mózgowej daje pewność moralną, która pozwala na pozyskanie organów od osoby uznanej za zmarłą. O. dr Jacek Norkowski uważa, że to niewłaściwe podejście.

- Najprostszy argument to jest taki, że mamy całą listę pacjentów, u których stwierdzono na podstawie kryteriów neurologicznych śmierć, a którzy potem się wybudzili i wrócili do aktywnego życia. To jest dowód, można powiedzieć, falsyfikujący tę teorię na podstawie konkretnych przypadków – powiedział.

Zróbmy to razem!

Jak tłumaczył dominikanin, definicja śmierci mózgowej wzięła się z dyrektywy wydanej w 1968 roku w Stanach Zjednoczonych. W jego ocenie nie należy mówić o „śmierci mózgowej” czy nawet o „śmierci pnia mózgu”, ale raczej o „nieodwracalnej śpiączce”. Zdaniem rozmówcy PCh24 TV, nie ma powodu, by pacjenta w takim stanie uznawać za nieżyjącego. – W sprawie dawstwa narządów podtrzymuje się fikcję, że dawcy nie żyją, że są to osoby zmarłe i od takich pobieramy narządy – wskazał.

W dokumencie KEP cytuje się jednak Jana Pawła II, który uznał, że prawidłowe stwierdzenie śmierci mózgowej daje „pewność moralną” pracownikom służby zdrowia. Jak powiedział o. dr Norkowski, autorytet Jana Pawła II jest wprawdzie duży, ale inny jest autorytet władzy, a inny autorytet epistemiczny, odnoszący się do nauki. – Żadna władza nie może zastąpić autorytetu naukowego, bo nauka zajmuje się badaniem stanu rzeczy, tym, co jest – wskazał. W sprawie tzw. „śmierci mózgowej” w jego ocenie brakuje tymczasem podejścia naukowego, bo „uznaje się nieodwracalną śpiączkę za śmierć człowieka”. Podkreślił jeszcze raz, że wielu chorym postawiono diagnozę śmierci mózgowej, a jednak wrócili do życia, zatem sfalsyfikowali tezę. Dominikanin zwrócił też uwagę, że w 2005 roku Jan Paweł II wysłał list do uczestników konferencji Papieskiej Akademii Nauk w Rzymie, gdzie pochwalił badania dotyczące dociekania prawdy na temat kryteriów stwierdzania śmierci. Rozpoczął zatem dyskusję na nowo.

- Uważam, że jeżeli mamy przed sobą żywy ludzki organizm, to jest tam duszka ludzka – rozumna dusza, która zapewnia mu życie, nawet jeżeli mózg jest uszkodzony – zaznaczył. Jak stwierdził, człowiek jako zarodek też nie ma mózgu; możemy też mieć kiedyś uszkodzony mózg, ale to wszystko nie znaczy, że człowiek przestaje być człowiekiem. – Śmierć następuje wtedy, kiedy przestaje istnieć cały ludzki żywy organizm. To stwierdzamy pewien czas po ustaniu krążenia – wskazał.

Zwrócił uwagę na to, że również w Polsce mieliśmy przypadki ludzi, którzy doznali uszkodzenia mózgu i twierdzono, jakoby można było pobrać od nich narządy. Takimi osobami zajmował się prof. Jan Talar, nierzadko przywracając je do zdrowia. – Wysiłek powinien iść w kierunku leczenia i rehabilitacji chorych z urazem mózgu – wskazał, dodając, że tego się jednak w Polsce nie robi.

Według o. dr. Norkowskiego, wielu lekarzy nie zgadza się z definicją tzw. „śmierci mózgowej”, ale nie chcą o tym głośno mówić, obawiając się represji. – Znam prywatnie lekarzy, którzy mówią mi, że nie wierzą w żadną śmierć mózgową. Kiedy pytam ich, czy powiedzą to publicznie, odpowiadają, że nie chce. Chcą spokojnie pracować. Gdyby powiedzieli publicznie to, co ja teraz mówię, to zostaliby wezwani przez Izbę Lekarską, a rzecznik odpowiedzialności zawodowej postawiłby im zarzuty, że mówią coś, co jest niezgodne ze współczesną wiedzą medyczną. Takie zarzuty usłyszał profesor Talar i miał rok zakazu wykonywania zawodu – podkreślił gość PCh24 TV.

Jak stwierdził, w Kościele katolickim jest pewna świadomość problemu, ale nie jest duża. Dominikanin powiedział, że razem z prof. Janem Talarem rozmawiał kiedyś o tej sprawie z abp. Stanisławem Gądeckim; swego czasu wstęp do książki krytycznie oceniającej tzw. „śmierć mózgową” napisał też abp Józef Michalik. – To była chyba jedyna reakcja ze strony polskich biskupów – stwierdził.

Kapłan podkreślił, że zwolennicy pobierania organów od pacjentów w stanie tzw. „śmierci mózgowej” wskazują, że szereg osób ma z tego korzyść. Nie można jednak argumentować w utylitarny sposób – to sprzeczne z moralnością. – Teologia moralna mówi, że dobry uczynek musi być przedmiotowo dobry, musi być dobra intencja, muszą być stosowne do tego okoliczności działania. Zabicie niewinnej osoby ludzkiej nigdy nie będzie przedmiotowo dobre, niezależnie od intencji i okoliczności – zaznaczył. – Dlatego wymyślono teorię śmierci pnia mózgu czy śmierci mózgowej, żeby uzasadnić pobieranie narządów od pacjenta – dodał.

Cała rozmowa w PCh24 TV.

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: