O. prof. Jan Strumiłowski: Msza święta to prawdziwa ofiara. To dogmat wiary

O.-Strumilowski-e1721391981856.jpg
fot. prtscr/youtube/Archiopactwo Cysterskie w Jędrzejowie

Podczas Mszy Świętej prawdziwie uobecnia się Ofiara Chrystusa Pana na Krzyżu. To dogmat wiary, o którym nie można zapomnieć, podkreślił w swoim felietonie o. dr hab. Jan Strumiłowski OCist. Dziś modnie jest mówić o innych aspektach Mszy Świętej i skupiać się na tych, które pobudzają zadowolenie i pozytywne samopoczucie. Czy są one jednak naprawdę najwłaściwszą reakcją na misterium, w jakim uczestniczymy podczas Mszy? Niekoniecznie

Artykuł, opublikowany na łamach portalu opoka.org.pl, duchowny rozpoczął od wskazania na częste wśród wiernych i duchownych przekonanie, że ludzie przeżywają Mszę świętą w nie dość radosny sposób.  

„Kilka lat temu na jednej z Mszy wysłuchałem kazania, na których kaznodzieja z wielkim taktem, ale i stanowczością pouczał wiernych, że gdyby rozumieli, czym jest Msza, i prawdziwie w tę prawdę wierzyli, to z Mszy wychodziliby śpiewając i tańcząc w radosnych pląsach. Po Mszy, w zakrystii, powiedziałem temu kapłanowi, że gdyby wierni zdawali sobie sprawę z tego, czym jest Msza, to wyszliby z niej raczej głęboko wstrząśnięci i pełni nabożnej zadumy i miłosnej wdzięczności względem Boga”. 

Zróbmy to razem!

Zdaniem O. Strumiłowskiego nastawienie to wynika z przeniesienia uwagi z uobecnienia Ofiary Krzyżowej podczas mszalnej celebracji na radość Zmartwychwstania. „Owo przeświadczenie o eksplozji radości, która winna towarzyszyć uczestnikom Mszy, wynika z przeświadczenia, że Msza jest nie tylko uobecnieniem Ofiary Chrystusa, ale właściwie uobecnieniem całego Misterium Chrystusa, a więc także Jego Zmartwychwstania”, pisał teolog. 

„Taki pogląd, oczywiście prawdziwy, jest stosunkowo często przedstawiany przez wielu wiernych. Szczególnie często chętnie powołują się na niego entuzjastyczni reformatorzy Mszy, którzy chcieliby w jej obręb wprowadzić więcej radości, tańca, może i humoru. Przecież, jeżeli przeżywam na Mszy Zmartwychwstanie, to żadna radość nie może być zbyt duża i przesadzona”, zaznaczył duchowny. 

W opinii cystersa nawet ci katolicy, którzy z pobożnością podchodzą do przepisów liturgicznych, wobec prawdy o ofiarniczym charakterze Mszy czują potrzebę zaznaczenia, że „uobecnia” ona również powstanie Chrystusa z martwych. 

Tymczasem, jak podkreślił duchowny, prawdą jest, że we Mszy świętej uobecnia się „całe misterium Chrystusa”, z Jego wcieleniem, nauczaniem, męką i śmiercią oraz zmartwychwstaniem i wstąpieniem na niebiosa... A jednak - nie są one obecne w czasie Mszy Świętej w ten sam sposób, co Ofiara Krzyża. 

Prawda o ofiarniczym charakterze Mszy jest dogmatem wiary, przypomniał cysters. „Msza jest prawdziwą ofiarą - dokładnie tą samą Ofiarą, która dokonała się dwa tysiące lat temu w historii. Nie jest Msza powtórzeniem lub jakby zwielokrotnieniem tej jedynej Ofiary, ale jest jej uobecnieniem. (...) podczas Mszy Chrystus nie umiera jeszcze raz, ale uobecnia się dokładnie ta sama Jego śmierć (...), która dwa tysiące lat temu dokonała się raz na zawsze”, wyjaśnił.  

Kładąc nacisk na tę prawdę wiary, teolog wskazał, że w sensie sakramentalnym Msza święta uobecnia dokładnie Ofiarę Syna Bożego. „Mówiąc bardziej ściśle, podczas Mszy uobecnia się jedno wydarzenie, które rozpoczęło się, kiedy Pan Jezus zasiadł ze swoimi uczniami, aby z nimi spożywać Paschę. Chrystus podczas ostatniej wieczerzy celebrował Paschę, nadając jej jednak nowy i ostateczny sens; ustanowił Eucharystię jako sakramentalne uobecnienie swojej Paschy, której Ofiara dokonała się na Krzyżu (...) dokładnie w momencie, w którym Chrystus wypowiada słowa: Wykonało się i oddaje ducha. I dokładnie ta sama rzeczywistość, ten sam akt, uobecnia się sakramentalnie podczas Mszy”.

Choć cysters wskazał, że rzeczywiście „szerzej rozumiane Misterium Chrystusa” jak najbardziej uobecnia się w trakcie Mszy, o tyle na zgoła inny sposób. Żadne z innych misteriów związanych ze Zbawicielem nie stanowi sakramentalnego sedna tego, czym jest Msza, wyjaśniał duchowny. Nawet te z obrzędów eucharystycznych, które przypominają nam na przykład o powstaniu Zbawiciela z martwych, nie uobecniają tego wydarzenia w sensie ścisłym. 

„Moment, w którym kapłan wpuszcza do kielicha z Krwią cząstkę Ciała Pańskiego, często odczytywany był jako wyraz tajemnicy Zmartwychwstania. Jednak o ile podwójna konsekracja jest aktem sakramentalnym, to znaczy aktem, który rzeczywiście jest momentem uobecnienia ofiarniczej śmierci Chrystusa, o tyle połączenie Ciała i Krwi w kielichu jest aktem symbolicznym – obrzędem, który wyraża pewną prawdę, lecz jej nie uobecnia w tak istotowy sposób”, zaznaczył O. Jan Strumiłowski. 

„Zatem o ile prawidłowo można twierdzić, że zarówno tajemnica Męki i śmierci, jak i tajemnica Zmartwychwstania są obecne we Mszy, o tyle nie można powiedzieć, że Msza realnie i sakramentalnie uobecnia wydarzenie Zmartwychwstania tak samo, jak uobecnia wydarzenie Jego Ofiary. We Mszy jest realnie obecne Wcielone Słowo Boże, ale nie uobecnia się akt wcielania. Natomiast akt Ofiary Chrystusa realnie zostaje uobecniony”, podsumował cysters.

Wyjaśniwszy to zagadnienie, O. Strumiłowski odniósł się raz jeszcze do postawy, która powinna cechować katolika uczestniczącego we Mszy Świętej. Skoro w sensie sakramentalnym jest ona uobecnieniem odkupieńczej śmierci Chrystusa, to najbardziej przystoi poświęcić temu misterium pełną czci zadumę.

„Nie zalecałbym przeżywania Mszy w tańcach, pląsach i śmiechem na ustach. (...)”, podsumował teolog. Oczywiście, świadomość obcowania z Odkupicielem musi budzić wdzięczność i radość z dobra, jakie Chrystus nam wyświadczył. Mowa tu jednak raczej o głębokiej radości duchowej - a nie płytkim uczuciu zadowolenia, czy uczestnictwie w Najświętszej Ofiarze, jak gdyby ta była wesołą zabawą. 

źródło: opoka.org.pl 

FA

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: