Podkarpacie: Ostatnie pożegnanie kapłana zamordowanego przez Ukraińca. Odczytano list od prezydenta Nawrockiego

W rodzinnej parafii pw. Podwyższenia Krzyża Św. w Grzęsce odbył się dziś pogrzeb ks. Stanisława Zbojnowicza, zabitego w jarosławskim Opactwie 24 września. Mszy św. przewodniczył przemyski biskup pomocniczy Stanisław Jamrozek, a homilię wygłosił dziekan dekanatu Jarosław I i proboszcz jarosławskiej Kolegiaty ks. Marian Bocho. List do uczestników pogrzebu skierował również prezydent Karol Nawrocki.
Kaznodzieja określił zamordowanego kapłana męczennikiem za wiarę, ponieważ zginął po wyjściu z konfesjonału. – To była jego codzienna służba w konfesjonale. Wiele osób korzystało z jego posługi i bardzo ją cenili. Ksiądz Stanisław rzucał światło Ewangelii na ludzkie sprawy i serca, które szukały nie tylko rozgrzeszenia, ale także dobrego słowa, krzepiącego, czasem pociechy, wskazówek, jak postępować w dalszym życiu. I ksiądz Stanisław miał ten charyzmat. Odpowiadał na potrzeby ludzkich serc. Dlatego przychodzili do niego z całej okolicy, wiedząc, że go zastaną w konfesjonale, że on na nich czeka – mówił ks. Bocho.
Odniósł się również do faktu, że na miejscu zbrodni znaleziono klucz do tabernakulum. – Ksiądz Stanisław musiał mieć ten klucz w swoim ręku w chwili, gdy został zaatakowany, ugodzony. To także bardzo poruszający i wymowny obraz. Ksiądz Stanisław do końca swojego życia okazał się strażnikiem serca kościoła, jakim jest tabernakulum. Przez 16 lat tam, na sławnym wzgórzu opactwa benedyktyńskiego, otwierał tabernakulum, aby podawać Chrystusa Eucharystycznego wszystkim, którzy odpowiadali na Jezusowe wezwanie: bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje – powiedział.
Ks. Bocho stwierdził, że zmarły kapłan miał „dar głoszenia Dobrej Nowiny z przekonaniem”. – A jego ciepły głos dodawał głoszonym słowom mocy i siły. Ksiądz Stanisław miał klucz do ludzkich serc i otwierał je dla Boga, na jego łaskę i miłość. Czuło się, że słowo głoszone przez niego było przemodlone i wypływało z jego wierzącego kapłańskiego serca. Czuło się, że on tym, co głosi, żyje i dobrocią serca potwierdza – mówił.
Kaznodzieja zauważył, że po śmierci ks. Stanisława ktoś umieścił jego zdjęcie przy pomniku księdza Jerzego Popiełuszki. Powtórzył apel o modlitwę za napastnika, a także „o podejmowanie roztropnych decyzji przez nasze władze, jeśli chodzi o współpracę między narodami”.
O modlitwę za to, żeby Bóg nas "uwalniał od nienawiści" prosił na zakończenie Mszy św. również bp Jamrozek. – Jeśli będziemy błogosławić, to zwyciężymy zło, które wokół nas panuje – stwierdził. – Bo taka powinna być postawa chrześcijanina. I też ufamy, że ksiądz Stanisław będzie się za nas modlił. I też będzie się modlił za tego napastnika, o jego nawrócenie, jego przemianę – dodał.
Bp Jamrozek przypomniał, że jednym z głównych zadań kapłana jest posługa jednania człowieka z Bogiem. – Ksiądz Stanisław szczególnie w ostatnich 16 latach był tym, który jednał ludzi z Panem Bogiem. Za to mu chcę też podziękować, za jego posługę, za wytrwałość do końca – powiedział biskup, odnosząc się do posługi spowiednika, którą zmarły pełnił w kościele rektoralnym św. Mikołaja i św. Stanisława w Jarosławiu.
List do uczestników pogrzebu skierował również prezydent Karol Nawrocki. Odczytał go minister Wojciech Kolarski.
„Tragiczne okoliczności śmierci księdza Stanisława napełniają bólem. Nie powinien jednak przesłonić tego, co najważniejsze. Pamięci o całym jego życiu i czterech dekadach kapłańskiej służby, o dobru czynionym bez rozgłosu, o sprawowanych sakramentach, rozmowach, słowach pocieszenia i zwyczajnej ludzkiej życzliwości, które pozostają w pamięci tych, których spotkał na swojej drodze” – napisał Karol Nawrocki.
Podobnie jak kaznodzieja i inni mówcy, również prezydent w swoim liście odniósł się do homilii ks. Adriana Mantykiewicza, który również ucierpiał w wyniku ataku i jego deklaracji o wybaczeniu sprawcy. „W tych słowach odnajduję szczególnie przejmującą odpowiedź wspólnoty jarosławskiego Opactwa na dramat, który ją dotknął. Odpowiedź wyrastającą z Ewangelii i z wierności temu, czego przez całe swoje kapłańskie życie nauczał także ksiądz Stanisław: że ostatnie słowo nie należy do zła i przemocy” – napisał.
Nawrocki zaznaczył przy tym, że „przebaczenie nie oznacza jednak zgody na zło ani rezygnacji ze sprawiedliwości”. „Przemoc musi zostać stanowczo potępiona, a sprawca zbrodni – zgodnie z prawem – ponieść odpowiedzialność. Nikt nie ma prawa odbierać drugiemu człowiekowi życia. Obowiązkiem państwa jest zaś stanowczo reagować na przemoc i zapewniać obywatelom bezpieczeństwo” – podkreślił.
Ciało ks. Stanisława Zbojnowicza złożono na cmentarzu w rodzinnej Grzęsce.
Ks. Stanisław Zbojnowicz urodził się 13 października 1958 r. Pochodził z Grzęski k. Przeworska. Święcenie kapłańskie przyjął w 1986 roku. Następnie pełnił posługę kapłańską w Woli Zarczyckiej, Rogach, Domostawie, Rzeszowie – parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, Przeworsku Farze i Wojewódzkim Szpitalu w Krośnie. Ostatnie lata posługiwał jako spowiednik w rektoracie pw. św. Mikołaja Biskupa i Opactwie w Jarosławiu.
W czwartek 24 września ok. 9.30 31-letni Ukrainiec zaatakował nożem 5 osób: trzech księży i dwie osoby świeckie. Do zdarzenia doszło w kościele rektoralnym pw. św. Mikołaja w Ośrodku Kultury i Formacji Chrześcijańskiej im. Służebnicy Bożej Anny Jenke w Jarosławiu, nazywanym ze względów historycznych Opactwem.
Wskutek odniesionych ks. Stanisław Zbojnowicz zmarł. Dyrektor ośrodka ks. Marek Pieńkowski w stanie ciężkim, ale stabilnym przebywa w szpitalu w Jarosławiu. Ks. Adrian po opatrzeniu ran powrócił do Opactwa. Poszkodowane zostały również dwie inne osoby - uczestnicy nabożeństwa: pani Ewa i pan Krzysztof, który również znajduje się w stanie ciężkim.
Decyzją sądu Ihor M. został aresztowany na trzy miesiące, jednak ze względu na stan zdrowia mężczyzny, areszt ma być wykonywany w warunkach szpitalnych.
KAI






