Podlaskie: Uroczystości upamiętniające ofiary komunistycznych zbrodni

olmonty .jpg
Fot. PAP/Artur Reszko

W podbiałostockich Olmontach odbyły się w niedzielę uroczystości upamiętniające ofiary powojennych zbrodni komunistycznych, dokonanych 80 lat temu w pobliskim Lesie Solnickim. Wielu ofiar nie udało się odnaleźć, do dziś zidentyfikowano szczątki tylko trzech osób.

Główne uroczystości z udziałem m.in. rodzin ofiar, władz samorządowych, działaczy „Solidarności”, przedstawicieli IPN, służb mundurowych, harcerzy i duchownych, miały miejsce przy pomniku w Olmontach (gmina Juchnowiec Kościelny). 

Jest tam tablica pamiątkowa, która została odsłonięta w listopadzie 2018 roku – jak głosi napis na niej – „w hołdzie żołnierzom podziemia antykomunistycznego oraz działaczom organizacji niepodległościowych, bestialsko pomordowanym przez funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji w latach 1944-1956, rozstrzelanym i skrycie pogrzebanym w lesie pod Olmontami”. 

Zróbmy to razem!

- 80 lat temu olmontcka ziemia stała się grobem dla młodych żołnierzy podziemia antykomunistycznego, którzy swoje życie bez wahania poświęcili niepodległej ojczyźnie – mówił podczas uroczystości Krzysztof Marcinowicz, wójt gminy Juchnowiec Kościelny.

- Wiemy, że okoliczne lasy wciąż kryją kolejne, bezimienne groby bezwzględnie pomordowanych polskich bohaterów – podkreślał. Zwracał przy tym uwagę, że mieszkańcy Olmont nigdy o trudnej historii nie zapomnieli.

- O leśnych grobach bohaterów tutejsza społeczność pamiętała nawet wtedy, gdy było to surowo zabronione przez komunistyczne władze – mówił wójt.

Przewodniczący podlaskiej „Solidarności” Józef Mozolewski wyraził nadzieję, że uda się zidentyfikować kolejne ofiary zbrodni dokonywanych w pobliskich lasach.

- To jest zadanie dla Instytutu Pamięci Narodowej, ale też zadanie dla nas, byśmy my nie zapomnieli o nich – podkreślił. Apelował do młodzieży, by w przyszłości to ona przejęła to zadanie i do rządzących, by – jak to ujął – „nie zamiatali pod stół spraw, które są sprawami trudnymi”. 

Jak podaje IPN, w 1946 roku teren leśny położony między Białymstokiem, Olmontami i Hryniewiczami był miejscem wykonywania wyroków śmierci, orzeczonych m.in. przez białostocki sąd wojskowy. Dostępne przekazy wskazują również na dokonywane tam zabójstwa (bez wyroków sądowych) w 1945 roku przez NKWD oraz późniejsze – przez UB. Latem i jesienią 1946 roku grzebano tam też zwłoki ofiar z więzienia karno-śledczego w Białymstoku oraz Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w tym mieście.

Informacja o bezimiennej, zbiorowej mogile w lesie k. Olmont pojawiła się w raportach AK. W latach 90. ubiegłego wieku zainteresowali się tym działacze organizacji patriotycznych, którzy założyli społeczny komitet, by doprowadzić do ekshumacji.

Przeprowadzono ją we wrześniu 1996 roku; odnalezione wówczas szczątki ośmiu osób (ze śladami postrzałów w tył głowy) przewieziono i pochowano na cmentarzu wojskowym w Białymstoku (tam też w niedzielę składano kwiaty).

W 2013 roku ze szczątków pochowanych na cmentarzu wojskowym w Białymstoku pobrany został materiał do badań DNA, by można było podjąć próbę ich identyfikacji. Prace zostały przeprowadzone w ramach śledztwa pionu śledczego białostockiego oddziału IPN.

Dotąd udało się zidentyfikować trzy osoby, na których wyroki śmierci wykonano w lesie k. Olmont 10 października 1946 roku. To Czesław Guzieniuk, ps. „Gałąź”, Konstanty Kuźmicki oraz Piotr Tomaszycki, ps. „Gałązka”.

Źródło: PAP

 

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: