Posłowie „zrezygnowali” z członkostwa w PiS. Padły osobliwe słowa z ust Kaczyńskiego

Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, wystąpił w piątek na zapowiadanym oświadczeniu poświęconym konfliktowi z Mateuszem Morawieckim. Na mównicę wszedł piętnaście minut spóźniony, po czym mówił około dwie minuty... ani razu nie wymieniając nazwiska Morawieckiego.
Kaczyński rozpoczął od stwierdzenia, że trzydziestu kilku (nie podał dokładnej liczby) posłów „zrezygnowało” z członkostwa w PiS. Poinformował, że odbędzie się następnie posiedzenie komitetu politycznego, który przyjmie ten „fakt” do wiadomości.
W taki sposób szef partii odniósł się do niepodpisania przez stronników Morawieckiego dokumentu, w którym mieli zadeklarować się, iż nie będą należeli do żadnego stowarzyszenia prowadzącego działalności polityczną i tym samym zobowiążą się do wyłącznej lojalności wobec Kaczyńskiego i jego partii. W rzeczywistości zatem żaden z tych polityków nie zrezygnował z członkostwa, co nie przeszkodziło użyć Kaczyńskiemu takiej właśnie retoryki.
- Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i wiedzieli, jakie są skutki niepodpisania – powiedział Kaczyński, dodając, że „tak się po prostu ułożyło”.
Mówiąc o domniemanej propozycji Mateusza Morawieckiego, by „podzielić partię”, Kaczyński użył określenia „osoba wiarygodna, bardzo istotna w naszej partii”.
- Fakty są oczywiste. To, co robiło stowarzyszenie, mogło być robione w ramach partii – uznał Kaczyński, twierdząc przy tym, że taka propozycja nie została przyjęta przez stronnictwo Mateusza Morawieckiego, którego nazwiska znów nie wymienił. Nie padło ono przez całe krótkie przemówienie prezesa PiS.
Źródło: Polsat / PCh24
FO







