Prezydencka debata w TVP. Prawie wszyscy kandydaci obiecują bronić statusu małżeństwa

75846.jpg
Fot. TVP Info

Podczas pierwszej wspólnej debaty telewizyjnej ogromna większość kandydatów do fotela prezydenckiego obiecała Polakom, że sprzeciwi się ewentualnej legalizacji homoseksualnych niby-małżeństw. Formuła programu nie pozwoliła na rzetelny, merytoryczny spór.

 

 

Zróbmy to razem!

Kategoryczne „nie” dla pseudo-małżeństw jednopłciowych oraz adopcji przez homozwiązki dzieci wypowiedzieli: prezydent Andrzej Duda, Marek Jakubiak, Mirosław Piotrowski, Krzysztof Bosak (wypomniał prezydentowi nominowanie na p.o. Prezesa Sądu Najwyższego zwolennika zrównania praw jednopłciowych związków z małżeństwami), Władysław Kosiniak-Kamysz.

 

Szymon Hołownia zadeklarował odesłanie takiej ustawy do ponownego rozpatrzenia przez Sejm.

Nie odpowiedziała na to pytanie Małgorzata Kidawa-Błońska. Robert Biedroń stwierdził krótko: „jak równość to równość”.

 

Telewizja narzuciła kandydatom surowe warunki rywalizacji. Pretendenci mieli tylko minutę na odpowiedź w każdej z pięciu rund, dedykowanych różnym obszarom tematycznym. Nie mogli zadawać sobie nawzajem pytań. W finałowej części mogli jeszcze wygłosić minutowe oświadczenia.

 

Większość debaty przypominała festiwal frazesów. Kandydaci nie przywiązywali się do zadanych przez prowadzącego kwestii. Często wygłaszali oświadczenia niezwiązane z tematem. Niektórzy skupiali się praktycznie wyłącznie na krytyce adwersarzy uznanych za najgroźniejszych rywali spośród stawki.

 

Pretendenci zaczęli od polityki zagranicznej. Najpierw musieli określić, do której stolicy wybiorą się z pierwszą oficjalną wizytą po ewentualnym wyborze. Robert Biedroń wymienił Niemcy i Francję, Szymon Hołownia – Kijów, Berlin i Paryż, Krzysztof Bosak – Budapeszt. Urzędujący obecnie prezydent wskazał na Rzym, Mirosław Piotrowski – Waszyngton (by spytać Donalda Trumpa o ustawę 447), Władysław Kosiniak-Kamysz uchylił się od konkretnej odpowiedzi.

 

Kandydaci prezentowali swoje pomysły na rozwój gospodarczy. Wskazywali na potrzebę redukcji biurokracji i obniżkę podatków. Mirosław Piotrowski zauważył, że na tarczach antykryzysowych najbardziej zyskują banki. Krzysztof Bosak wytknął prezydentowi Dudzie niezrealizowane obietnice – podniesienie kwoty wolnej od podatku i obniżenie stawki ZUS dla przedsiębiorców.

 

Wśród elementów programu dotyczącego bezpieczeństwa kraju Andrzej Duda podkreślił inwestycje energetyczne. Kosiniak-Kamysz i Kidawa-Błońska nie zdążyli zawrzeć w swych wypowiedziach merytorycznych konkretów. Krzysztof Bosak mówił o modernizacji polskiego wojska i wytknął PiS drogie zakupy militarne oraz klientelizm zamiast suwerennej polityki.

 

Robert Biedroń jako jedyny uderzył w nuty skrajnie lewicowe, mówiąc o świeckim państwie i „piekle kobiet” zgotowanym przez „tych wszystkich konserwatystów”.

 

W końcowym oświadczeniu Kidawa-Błońska obiecywała dialog i zasypywanie podziałów,  Biedroń obiecał, że „nie będzie klękał przed biskupami”, za to powalczy o „prawa kobiet”. Stanisław Żółtek wezwał do likwidacji podatków (PiT, CiT), i biurokracji, Szymon Hołownia – do udziału w wyborach. Kandydat Konfederacji deklarował obronę interesów Polski w relacjach z USA, Izraelem, UE, Rosją, Ukrainą. Szef PSL obiecał wyborcom normalność i równość.  

 

 

Źródło: TVP1

RoM

 

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: