Prezydent zawetował ustawę legalizującą związki jednopłciowe

Karol Nawrocki YT.jpg
Prezydent Karol Nawrocki. Fot. Kancelaria Prezydenta RP / You Tube

Prezydent Karol Nawrocki zawetował w piątek rządową ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. 

Ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu zakładała, że dwie osoby pełnoletnie mogłyby zawrzeć przed notariuszem rejestrowaną w urzędzie stanu cywilnego umowę, regulującą między nimi takie sprawy jak m.in. wspólność majątkowa, obowiązek alimentacyjny, prawo do mieszkania, dostęp do informacji medycznej oraz kwestie pochówku.

Do umowy można byłoby także załączyć aneks zawierający testamenty obu stron.

Zróbmy to razem!

Rządowa propozycja pozwalała na formalizację związków partnerskich, w tym jednopłciowych. Jako pierwsza tego rodzaju w historii Polski została przyjęta przez obie izby parlamentu.

Prezydent szeroko uzasadnił powody, dla których zdecydował się na weto.

Zwrócił uwagę, że sama zmiana nazwy ustawy nie wpływa na modyfikację jej prawnego charakteru. Istotą są przyjęte rozwiązania.

Ustawa godziła w instytucję małżeństwa

- W mojej ocenie i poglądach w omawianym temacie nic się nie zmieniło. Mówiłem w czasie kampanii wyborczej, że jestem gotowy do rozmowy o ustawie regulującej status osoby najbliższej. Jednak zawsze podkreślałem, że nic co jest quasi-małżeństwem nie może liczyć na moje wsparcie – podkreślił Karol Nawrocki. – Podobnie jest w przypadku adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Podkreślałem za każdym razem, że gdy rozwiązania realnie pomogą osobom w statusie osoby najbliższej na formalne administracyjne funkcjonowanie, a nie będą niosły za sobą ideologicznej presji czy próby podważania wyjątkowego statusu małżeństwa, to taką ustawę podpiszę. Niestety to, co do mnie trafiło, to nie są wyłącznie techniczne sprawy, które pomagają ludziom w dostępie do informacji medycznej, reprezentowaniu bliskiej osoby czy załatwianiu spraw w urzędzie – zauważył.

W ocenie głowy państwa ustawa tworzy nową, sformalizowaną instytucję prawa rodzinnego. Została ona wyposażona przez parlament  wyposażoną w szeroki katalog uprawnień zbliżonych do uprawnień małżeńskich. Prezydent wymienił tu państwową rejestrację związków, ustawowe obowiązki wzajemnego szacunku, lojalności, pomocy i troski, przywileje podatkowe, spadkowe, socjalne i emerytalne. – A więc odtwarzany jest prawny rdzeń małżeństwa, ale pod inną nazwą i bez pełnego katalogu zobowiązań wynikających z małżeństwa. Jako Strażnik Konstytucji nie mogę zaakceptować rozwiązania, które prowadziłoby do utraty szczególnego statusu małżeństwa, określonego w artykule 18. Konstytucji jako „związek kobiety i mężczyzny, znajdujący się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej” – zaznaczył w swoim wystąpieniu Karol Nawrocki.

Podkreślił, że każdy obywatel zasługuje na szacunek, bezpieczeństwo i możliwość rozwiązania praktycznych problemów życiowych. Jednak w tym przypadku spór dotyczy jednak zasadniczej konstrukcji prawnej.

Przywileje bez gwarancji wypełniania obowiązków

Kolejnym powodem prezydenckiego weta jest zasada sprawiedliwości społecznej. Projektowane przepisy przyznawałyby osobom pozostającym w nowych, sformalizowanych związkach m.in. możliwość wspólnego rozliczenia podatku dochodowego, zwolnienia z podatku od spadków oraz dostęp do określonych świadczeń socjalnych i emerytalnych. Jednocześnie zakres obowiązków stron byłby mniejszy niż w przypadku małżonków – zauważył prezydent Nawrocki. Podkreślił, iż małżeństwo wiąże się nie tylko z nabyciem określonych praw, lecz oznacza także trwałe i możliwe do wyegzekwowania zobowiązania, odpowiedzialność za drugą osobę, konsekwencje majątkowe oraz obowiązki alimentacyjne.

Tymczasem w stworzonej przez parlament instytucji obowiązek alimentacyjny po ustaniu związku miałby charakter ograniczony lub fakultatywny. Samą umowę można byłoby zaś rozwiązać jeszcze łatwiej niż małżeństwo, nawet w drodze jednostronnego oświadczenia składanego przed notariuszem. – Powstaje więc zasadnicze pytanie: czy państwo może przyznawać niemal te same przywileje publiczne osobom, które nie podejmują porównywalnych obowiązków i nie gwarantują podobnej trwałości związku? – retorycznie kwestionował prezydent. On sam uznał taką konstrukcję za rozwiązanie niesprawiedliwe wobec małżeństw, które biorą na siebie długoterminową odpowiedzialność, opiekują się członkami rodziny i ponoszą wynikające z tego koszty społeczne oraz koszty ekonomiczne. – Małżeństwo najlepiej zabezpieczające trwałość rodziny nie może stać się jedną z wielu równorzędnych opcji oferowanych przez administrację państwową. Rodzina jest wspólnotą o fundamentalnym znaczeniu dla przetrwania narodu – powiedział.

Ustawa wywraca duży fragment systemu prawnego

Powodem weta jest również skala ingerencji w system prawa – usłyszeliśmy w uzasadnieniu. Rząd przedstawiał projekt jako odpowiedź na codzienne problemy osób pozostających w związkach nieformalnych. Tymczasem ustawa wprowadzająca zmienia aż 238 innych ustaw.

Chodzi między innymi o prawo rodzinne i cywilne, przepisy podatkowe, ubezpieczenia społeczne, procedury sądowe, funkcjonowanie organów władzy publicznej oraz regulacje dotyczące zawodów zaufania publicznego. – Tak ogromna skala zmian jest nieproporcjonalna do deklarowanego technicznego celu projektu. Jeżeli regulacja przedstawiana jako ułatwienie kilku spraw administracyjnych wymaga przebudowy setek ustaw oznacza to, że w rzeczywistości tworzy się nową instytucję o pełnym ciężarze systemowym – wytknął prezydent. – Tak poważna reforma powinna być wynikiem szerokiego dialogu społecznego, dokładnej analizy skutków i uczciwej debaty konstytucyjnej. Nie powinna być wprowadzana pod nazwą, która pomniejsza czy kamufluje jej rzeczywiste znaczenie – powiedział.

Karol Nawrocki wskazał na „rzeczywistą potrzebę uregulowania sytuacji, w których człowiek potrzebuje po prostu pomocy zaufanej osoby w sprawach zdrowotnych, organizacyjnych, administracyjnych i osobistych”. Zauważył przy tym, iż „nie każda pomoc wymaga od razu ustanawiania pełnomocnika czy korzystania z innych szczególnych trybów prawnych”. – Życie społeczne potrzebuje instrumentu prostszego, bardziej ludzkiego i bardziej zakorzenionego w zaufaniu bez wprowadzania ideologicznych zmian w prawie rodzinnym. Należy ułatwić wskazywanie osoby uprawnionej do otrzymywania informacji medycznych oraz wykonywania określonych czynności w sprawach życia codziennego. Można uprościć udzielanie pełnomocnictw, zasady reprezentacji, kwestie związane z pochówkiem, dostępem do dokumentacji medycznej. Takie rozwiązania powinny być jednak dostępne dla obywateli niezależnie od charakteru ich relacji – argumentował.

- Raz jeszcze podkreślę. Punktem wyjścia powinna być instytucja osoby bliskiej, rozwiązująca rzeczywiste problemy administracyjne, ale nie tworząca alternatywy małżeństwa. Jestem gotowy do rozmowy i podpisania dobrej, zgodnej z konstytucją ustawy w tej sprawie. Niech powstanie rozwiązanie pragmatyczne, przejrzyste i uczciwe. Takie, które pomoże ludziom, ale nie będzie próbą przemycania pod techniczną nazwą fundamentalnej zmiany prawa rodzinnego. Szanowni Państwo, odpowiedzialność nie polega ani na podpisywaniu wszystkiego, co przysyła większość parlamentarna, ani na wetowaniu wszystkiego, co przygotował rząd. Odpowiedzialność polega na rozróżnianiu i sprawiedliwej ocenie – podsumował prezydent Nawrocki.

 

Źródło: Kancelaria Prezydenta, PAP, X.com

RoM

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: