Prof. Andrzej Nowak o śp. ks. Isakowiczu-Zaleskim: jego praca na rzecz chorych dzieci jest nieoceniona, ale i niedoceniona

Zapamiętam ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego przede wszystkim jako człowieka, który walczył o prawdę i był w tym względzie bojownikiem niezłomnym.
Ks. Isakowicz-Zaleski walczył o prawdę na terenie najtrudniejszym, czyli w swoim własnym kręgu - w kręgu Kościoła - co jest zawsze dowodem najwyższej odwagi cywilnej, bo łatwiej jest się przeciwstawić komuś, kto jest daleko, kto jest pewną abstrakcją, a najtrudniej jest się przeciwstawić pewnym złym tabu we własnym środowisku.
Wiele osób zapamięta ks. Tadeusza jako niezwykle dobrego człowieka potrafiącego dbać o najsłabszych, o dzieci chore, niepełnosprawne, upośledzone. W tej materii z ks. Tadeuszem współpracowała moja żona - Justyna - więc wiem od bezpośredniego świadka, że ks. Tadeusz robił, co tylko mógł, aby zapewnić im maksymalną pomoc i opiekę. Jego praca pod tym względem jest z jednej strony nieoceniona, a z drugiej niedoceniona, ponieważ najpotężniejsze media wolą lansować inne postacie takie jak pan Owsiak czy inne "chwilowe gwiazdy".
To właśnie cicha praca na rzecz dzieci niepełnosprawnych, na rzecz dzieci z zespołem Downa była pięknym świadectwem wiary i humanizmu w najlepszym znaczeniu tego słowa.
Chciałbym również zwrócić uwagę na świadectwo tożsamości ormiańskiej ks. Isakowicza-Zaleskiego - bardzo ważnej dla niego samego i nie mniej ważnej w naszej historii i tradycji, ponieważ polscy Ormianie odgrywali rolę jednego z fundamentów patriotyzmu Rzeczypospolitej. Ksiądz Tadeusz był tej tradycji polskich Ormian, polskich patriotów głęboko przywiązanych do swojej ormiańskości przykładem.
Przypomnę, że robił on wszystko, co było w jego mocy, aby nie zabliźniła się błoną podłości sprawa zbrodni Imperium Tureckiego na Ormianach w czasie I Wojny Światowej.
Oczywiście ks. Isakowicz-Zaleski nie był jedynym, który walczył o prawdę w tej kwestii. Środowisko ormiańskie jest silne zwłaszcza we Francji i do pewnego stopnia w Stanach Zjednoczonych. Dzięki pracy tych ludzi do pewnego rodzaju kręgów "oficjalnej pamięci historycznej Europy" ta zbrodnia została wprowadzona, jako zbrodnia, o której nie wolno zapomnieć pomimo starań kolejnych rządów tureckich na czele ze sprawującym od lat władzę w Ankarze prezydentem Erdoganem.
Turcy starają się unieważnić i zmazać tę pamięć, ale na szczęście nie udaje im się to dzięki takim ludziom jak ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i jego czasem bardziej wpływowi współbojownicy w tej sprawie.
Prof. Andrzej Nowak







