W jaki sposób ekipa Trumpa walczy z ludźmi Antify?

4329u5234u5924u542095rt04uh34tu8.jpg
Antifa, fot. Wikipedia

„Antifa to idea, a nie organizacja” – mówił w 2020 r. były prezydent USA Joe Biden. Jego następca jednak podjął skoordynowane działania przeciwko agitatorom związanym z Antifą, którzy podburzali i wciąż podburzają do zamieszek między innymi na tle rasowym. Obecnie w całych Stanach Zjednoczonych mają być prowadzone postępowania przeciwko „antyfaszystom”.

W ub. roku z zamiarem delegalizacji Antify nosiły się zarówno Węgry, jak i Holandia. Antifa to  „szeroki i zdecentralizowany ruch polityczny, skupiający osoby i grupy, które uważają, że faszyzm nadal stanowi wyjątkowe zagrożenie dla demokratycznych i pokojowych społeczeństw, i należy go zwalczać nadzwyczajnymi, radykalnymi, a w niektórych przypadkach brutalnymi i nielegalnymi środkami”, jak wskazuje Encyklopedia Britannica.

Termin „antifa” został zapożyczony z niemieckiego słowa antifa, mającego być skróconą formą słowa antifaschistisch („antyfaszystowski”), które stanowiło część nazwy wielopartyjnego frontu zainicjowanego przez Niemiecką Partię Komunistyczną w 1932 roku w celu zwalczania nazizmu.

Zróbmy to razem!

Obecnie Antifa kojarzy się przede wszystkim ze słynącymi z brutalności lewicowymi protestami przeciwko „rasizmowi”, policji, a także konserwatywnej aktywności. Antifa zakłócała m.in. Marsze Niepodległości w Polsce.

Szczególnie dała się ona we znaki mieszkańcom Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump wielokrotnie nazywał Antifę „organizacją terrorystyczną”, chociaż jej sympatycy podkreślają, że to nie organizacja, lecz zdecentralizowany ruch, który rzekomo nie posiada kierownictwa ani jawnej struktury. Niektórzy nawet sugerują, że to „po prostu zbiór zachowań i taktyk stosowanych przez skrajnie lewicowych protestujących”.

To, co łączy sympatyków Antify, to jakaś forma lewicowej ideologii politycznej i nienawiść do „prawicowców”. Członkowie tego ruchu słyną z brutalnych działań. Odmawiają oni innym, z którymi się nie zgadzają, prawa do wolności słowa i zrzeszania się.

Podczas protestów w USA - w związku ze śmiercią czarnoskórego George’a Floyda aresztowanego przez policję za oszustwo - członkowie Antify dopuścili się niszczenia i grabieży mienia, w tym także kolorowej ludności, zakłócali prawicowe wydarzenia i atakowali konkretne osoby kojarzone ze środowiskiem prawicowym, na przykład Richarda Spencera.

Antifa zyskała na znaczeniu w amerykańskiej polityce po kampanii prezydenckiej Trumpa i wyborach w 2016 roku. Grupy powiązane z Antifą – rozpoznawalne po anonimowych uniformach, w tym czarnych ubraniach i zasłanianiu twarzy – protestowały przeciwko wyborowi Trumpa, zakłócając lub uniemożliwiając przeprowadzenie wydarzeń prawicowych.

Członków tego lewicowego, brutalnego ruchu oskarża się także o zorganizowanie ataku na Kapitol 6 stycznia 2021 roku jako wydarzenia pod „fałszywą flagą”.

W Budapeszcie były premier Viktor Orbán ogłosił nawet w radiu publicznym, że Węgry, podobnie jak Stany Zjednoczone, formalnie uznają Antifę za organizację terrorystyczną. Zdaniem węgierskiego przywódcy, włoska europosłanka Ilarii Salis, która została aresztowana na Węgrzech w związku z demonstracjami antyfaszystowskimi, miała być powiązana z Antifą. W 2023 roku lewicowa grupa ekstremistów brutalnie zaatakowała dziewięciu przypadkowych cywilów – opierając się na ich „nazistowskim” ubiorze – za pomocą młotków, pałek i gazu pieprzowego w pięciu miejscach w Budapeszcie, doprowadzając swoje ofiary do ciężkiego stanu. Europosłanka zaprzeczyła zarzutom, twierdząc, że jest „prześladowana” za przekonania polityczne.

Europosłowie nie zgodzili się na cofnięcie jej immunitetu, aby mogła zostać pociągnięta do odpowiedzialności na Węgrzech za domniemane brutalne pobicia.

Ekipa Orbána była przekonana, że Antifa stanowiła zagrożenie transnarodowe, odpowiadając za szereg brutalnych konfrontacji w całej Europie.

Uznanie Antify za organizację terrorystyczną pozwoliłoby władzom węgierskim na wykorzystanie szerokich uprawnień do aresztowania podejrzanych, zamrożenia aktywów i wydania zakazu działalności powiązanych z nią organizacji.

Podobnie, w holenderskim parlamencie prawicowa większość przyjęła wniosek Lidewij de Vos (FvD) i Geerta Wildersa (PVV), wzywający rząd do uznania Antify za organizację terrorystyczną. Rząd jednak nie chciał się na to zgodzić.

Zwolennicy Antify mieli grozić politykom, zakłócać ich imprezy, zastraszać dziennikarzy i studentów.

Przeciwnicy delegalizacji Antify przekonują, że byłby to „niebezpieczny precedens, potencjalnie negatywnie wpływający na pokojowych działaczy antyrasistowskich i antyfaszystowskich”.

Zakazu działalności Antify domagał się także przewodniczący francuskojęzycznej partii liberałów w Belgii, Georges-Louis Bouchez. Apel o delegalizację radykalnego ruchu lewicowego pojawił się po gwałtownych protestach przeciwko centrowej partii politycznej i profanacji nagrobka zmarłego żydowskiego „męża stanu”, Jeana Gola. Bouchez zapowiedział, że nie spocznie dopóki nie zdelegalizuje Antify w swoim kraju.

Zarzuca jej sympatykom stosowanie „faszystowskich metod działania” i uważa, że ruch stanowi „bez wątpienia największe zagrożenie dla dzisiejszej demokracji”. Jego zdaniem, niektórzy profesorowie Uniwersytetu w Liège, których nazwiska nie zostały ujawnione, brali udział w gwałtownych protestach Antify.

W Parlamencie Europejskim pojawiło się sporo wniosków o umieszczenie Antify na unijnej liście organizacji terrorystycznych. O jej delegalizację zabiegali europosłowie Alternatywy dla Niemiec (AfD), przywołując ataki Antify na Węgrzech i w Niemczech, w tym napaść na ludność cywilną i policję.

Steve Bannon, były doradca Donalda Trumpa za jego pierwszej kadencji, odpierał sugestie lewicowych polityków o tym, że Antifa to po prostu banda dzieciaków, która się bawi. Wskazał, że są to osoby bardzo dobrze wyszkolone  przez wywiad wojskowy i agentów bezpieczeństwa narodowego, są „głęboko osadzeni w głębokim państwie, w waszym rządzie”.

Ruch ma być finansowany m.in. z datków George’a Sorosa i korzysta z operacji medialnych, wykorzystując narzędzia śledcze aparatu śledczego ds. terroryzmu.

Zwolennicy globalnego ruchu Antify nie tylko walczą – jak sami twierdzą – z „neonazistami”, ale także z „białymi suprematystami” i „homofobami”. Piętnują swoich oponentów w internecie, szkolą się w samoobronie, organizują kontrprotesty i starają się za wszelką cenę powstrzymać rozprzestrzenianie się prawicowych przekonań.

Według Marka Braya, profesora Dartmouth College w New Hampshire, autora książki „Antifa: The Anti-Fascist Handbook”, prekursorem Antify jest Anti-Racist Action,. Anti-Racist Action była również zdecentralizowaną grupą sprzeciwiającą się prawicowym ideom i działaczom w latach 80. XX wieku.

W 2020 roku ówczesny dyrektor FBI Christopher Wray stwierdził, że Antifa istnieje naprawdę i dodał, że jego agencja badała „brutalnych anarchistycznych ekstremistów”, którzy identyfikują się z Antifą.

Wray zaznaczył wówczas, że bada akty przemocy, a nie idee, charakteryzując Antifę jako ideologię, a nie organizację o hierarchicznej strukturze.

Jedna z pierwszych prób formalnego powstrzymania Antify miała miejsce w 2019 roku, kiedy republikańscy senatorowie Bill Cassidy i Ted Cruz przedstawili w Senacie rezolucję potępiającą jej brutalne akty i uznając ją za krajową organizację terrorystyczną. Sprawa została skierowana do komisji, ale nie posunęła się dalej. Podobną rezolucję w Izbie Reprezentantów przedstawiła Marjorie Taylor Greene w 2023 roku. Trafiła ona także do komisji w celu rozpatrzenia.

W 2020 roku Trump obwinił Antifę o przemoc po śmierci George'a Floyda i wezwał do uznania ruchu za grupę terrorystyczną. Po zabójstwie Kirka prezydent USA ponownie ogłosił zamiar delegalizacji Antify.

Jesienią 2025 r. Trump podpisał dekret uznający Antifę za organizację terrorystyczną. Obecnie przeciwko jej agitatorom w całym kraju toczy się wiele postępowań.

Administracja wskazuje, że nie tylko istnieją samozwańczy antyfaszyści, ale także zorganizowali się w grupy, które mogą być luźno ustrukturyzowane i często opierają się na sieciach wzajemnej pomocy.

W zeszłym tygodniu federalna ława przysięgłych oskarżyła 15 członków i współpracowników Direct Action Minnesota o spisek mający na celu utrudnienie pracy funkcjonariuszom federalnym, wielokrotne przypadki nękania międzystanowego, groźby międzystanowe, nakłanianie do popełnienia przestępstw z użyciem przemocy. Zarzucono im także napaść na funkcjonariuszy federalnych oraz zniszczenie mienia rządowego.

Jednym z oskarżonych jest Kyle Wagner, wymieniony w akcie oskarżenia Direct Action Minnesota. Miał on utrudniać i zranić funkcjonariusza federalnego oraz nakłaniać do popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy. Zgodnie z aktem oskarżenia, przedstawiał się jako „Antifa” i nosił bluzę z napisem „Jestem Antifa”.

W akcie oskarżenia grupy Black Cat Worker’s Collective wskazano, że to „grupa pokrewna Antifa”. Na wiecu zorganizowanym 7 lutego br. przez kolektyw, uczestnicy nosili bluzy z logo „Antifa”.

W akcie oskarżenia stwierdzono, że Direct Action Minnesota „ściśle współpracowała z innymi grupami akcji bezpośredniej, grupami powiązanymi z Antifa, [sieciami szybkiego reagowania] i innymi organizacjami w celu planowania oraz przeprowadzania akcji bezpośrednich. DAMN infiltrowała i wykorzystywała legalne protesty, aby skuteczniej przeprowadzać akcje bezpośrednie wymierzone w operacje z udziałem ICE, a także federalne i stanowe organy ścigania”.

Członkowie DAMN mieli wykorzystywać legalne protesty i „siłę liczebną”, aby „odwrócić uwagę organów ścigania i umożliwić członkom DAMN przeprowadzanie akcji bezpośrednich”.

W akcie oskarżenia Wagner miał porównywać federalne siły imigracyjne do nazistów i nawoływać do przemocy wobec nich. Wagner i inni oskarżeni rzekomo szkolili grupy o podobnych poglądach do Antify podczas wydarzeń „Anarchist Speaking Tour” w Chicago, Ann Arbor i Seattle w kwietniu 2026 roku.

Władze aresztowały Wagnera pod zarzutem wysuwania gróźb wobec urzędników federalnych i cyberstalkingu, oskarżając go o nawoływanie do zabójstwa funkcjonariuszy ICE.

W marcu ława przysięgłych skazała ośmiu domniemanych członków komórki Antify za udzielanie materialnego wsparcia terrorystom, udział w zamieszkach, oraz inne zarzuty związane z zamieszkami, które miały miejsce 4 lipca 2025 roku przed ośrodkiem zatrzymań Prairieland Detention Facility prowadzonym przez Służbę Imigracyjną i Celną (Immigration and Customs Enforcement). Uczestnicy zamieszek odpalili fajerwerki, a gdy policja przybyła na miejsce, jeden z nich otworzył ogień, raniąc funkcjonariusza w ramię. Przed rozprawą siedmiu innych oskarżonych przyznało się do winy.

Agitatorzy zorganizowali się za pośrednictwem aplikacji Signal i mieli przy sobie czasopisma Antify oraz inne materiały szerzące ideologię lewicową i antyrządową – twierdził prokurator.

Zdaniem Ryana Rayboulda, prokuratora federalnego z Północnego Okręgu Teksasu, te wyroki pomogą w realizacji Memorandum Prezydenckiego Trumpa w sprawie Bezpieczeństwa Narodowego nr 7, które nakazuje agencjom federalnym zwalczanie zorganizowanej przemocy politycznej, zwłaszcza w następstwie zabójstwa Charliego Kirka, do którego doszło we wrześniu ub. roku.

- Uznano Antifę za krajową organizację terrorystyczną, a fakt, że oskarżeni udzielali jej materialnego wsparcia, moim zdaniem jest bardzo spójny z NSPM-7 i priorytetem tej administracji, jakim jest powstrzymanie przemocy politycznej ze strony krajowych grup terrorystycznych – wyjaśnia Raybould.

Raybould zauważył, że „członkostwo w Antifie, o czym świadczyły czaty Signala, ulotki i broszury oraz wymiana wiadomości, naprawdę pokazało, że istniała wrogość wobec agentów ICE i tej instytucji rządowej, i że działania te były skoordynowane – nie byli to po prostu pokojowi demonstranci”.

Rzeczniczka Białego Domu, Abigail Jackson zaznaczyła, że „administracja Trumpa nadal jest w pełni zaangażowana w pociąganie do odpowiedzialności wszystkich przestępców – zwłaszcza agitatorów Antify”. Walka z nimi polega na „badaniu, udaremnianiu, rozmontowywaniu i ściganiu osób oraz podmiotów zaangażowanych w zorganizowaną przemoc polityczną i terroryzm krajowy – a w szczególności w wyrafinowane i zorganizowane kampanie”.

Rzeczniczka podkreśliła, że „organizacje lewicowe podsycały gwałtowne zamieszki, organizowały ataki na funkcjonariuszy organów ścigania, koordynowały nielegalne kampanie ujawniania danych osobowych, organizowały punkty zrzutu broni i materiałów do tłumienia zamieszek i nie tylko”. - Administracja Trumpa dotrze do sedna tej rozległej sieci podżegającej do przemocy w amerykańskich społecznościach i położy kres wszelkim nielegalnym działaniom - zapowiedziała.

Źródło: dailysignal.com, PCh24.pl

AS

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: