„Przebudzeni” duchowni kandydują do Kongresu USA. Cel: kopanie dołków pod Republikanami

„Przebudzeni” (związani z ideologią woke) duchowni startujący z ramienia Partii Demokratycznej mają wprowadzać do Kongresu skrajnie lewicową politykę ustrojoną w pseudoreligijne szaty. W tegorocznych wyborach uzupełniających bierze udział czterech kolorowych protestanckich pastorów i jeden biały seminarzysta. Używają ich biali politycy, opowiadający się za lewicowymi ideami, którzy chcą w ten sposób zabiegać o głosy chrześcijańskich wyborców Partii Republikańskiej.
Partia Demokratyczna w ciągu kilku dekad przeszła radykalną zmianę, wspierając tak zwane małżeństwa jednopłciowe, nieograniczony dostęp do aborcji, feminizm i różnorodność.
Tegoroczni kandydaci: Sarah Trone Garriott, James Talarico, Robb Ryerse, Anna Golladay i Lindsay James łączą język chrześcijan głoszących hasła „wiara, wolność i rodzina” z postępową polityką współczesnej lewicy.
„The Daily Caller” zauważa, że „biali duchowni kandydujący do kongresu jako demokraci to rzadkość”. Od lat 70. ubiegłego wieku tylko trzech z nich zostało wybranych do legislatury federalnej. Do niedawna była to domena republikanów. Partia Republikańska miała wielu członków-duchownych, którzy zasiadali w Kongresie.
Jeśli chodzi o Partię Demokratyczną, to obecnie ma ona dwóch duchownych: senatora stanu Georgia Raphaela Warnocka i kongresmena z Missouri Emmanuela Cleavera. Obaj są czarnoskórzy.
W tegorocznym wyścigu do Kongresu bierze udział pastor luterańska Sarah Trone Garriot z okręgu Iowa-03, który pełni funkcję senatora stanu Iowa. Wskazuje ona, że „perspektywa wiary” tak, jak ona to rozumie, nie znajduje odzwierciedlenia w polityce. Pastor krytykuje „biały patriarchat” i wspiera ruch LGBT, który – w jej przekonaniu – „bardzo zagraża idei białego, męskiego, silnego mężczyzny, ponieważ zaburza obraz sytuacji, czyniąc ją niejednoznaczną i niejasną”. Kobieta jest także za „prawem do aborcji” praktycznie bez ograniczeń. Nazwała zwolenników sześciotygodniowego okresu, w którym dopuszczalne byłoby zabijanie dzieci poczętych „niewielką grupą skrajnych, antyaborcyjnych polityków republikańskich”.
Pastor przyznała, że zmienia stanowisko w różnych sprawach, w zależności od tego „kto jej płaci” i czy występuje jako senator, czy pastor.
James Talarico to kolejny kandydat Demokratów do Senatu z Teksasu. Uczęszcza do prezbiteriańskiego seminarium duchownego i koncentruje się na krytyce „chrystofaszyzmu” w swoim stanie, sprzeciwiając się umieszczeniu tablic Dziesięciu Przykazań w szkołach publicznych.
Mówi o sobie, że jest „chrześcijaninem, który nienawidzi chrześcijaństwa”, gdyż prawica polityczna ma wykorzystywać chrześcijaństwo jako broń do realizacji swoich celów politycznych. „Spotkałem tak wielu hinduistów, buddystów, sikhów, żydów, muzułmanów, ateistów i agnostyków, którzy są bardziej podobni do Chrystusa niż niektórzy chrześcijanie, z którymi współpracuję” – mówił. Jego zdaniem, Bóg jest... „niebinarny”. Opowiada się za aborcją.
Kolejny kandydat to Robb Ryerse, który ubiega się o miejsce w federalnej Izbie Reprezentantów ze stanu Arkansas. Pastor z 10-letnią posługą założył „kościół, który wita osoby LGBT i osoby o różnym pochodzeniu, wyznaniu i kolorze skóry”. Działa w ramach organizacji Vote Common Good, chcąc odciągnąć wyborców ewangelikalnych i katolickich od głosowania na „białych nacjonalistów” Partii Republikańskiej i polityki „America First”, promującej „podziały, rasizm, egoizm, okrucieństwo i wykluczenie”.
Jeszcze w 2019 roku Ryerse kandydował jako republikanin, wspierając uroszczenia osób homoseksualnych, Medicare for All, reformę podatkową i zieloną energię. Podkreśla, że Donald Trump jest „przeciwieństwem chrześcijańskich zasad miłości i współczucia, sprawiedliwości, troski o ubogich i zaspokajania potrzeb marginalizowanych”.
Anna Golladay ubiega się o miejsce w Izbie Reprezentantów z Tennessee. Pełniła swojego czasu funkcję pastora pomocniczego w kościele metodystycznym, zanim została zwolniona z tej funkcji w 2019 roku po udzieleniu ślubu osobom tej samej płci.
Mimo cofnięcia licencji, Golladay nadal szukała możliwości głoszenia kazań o „sprawiedliwości ekonomicznej, solidarności osób queer i postępowych sektorach wiary”.
Kobieta zabiega o „pełną sprawiedliwość reprodukcyjną, opiekę zdrowotną afirmującą gender oraz prawo do autentycznego życia bez strachu”. Jest za dekryminalizacją nielegalnej imigracji i uznaniem opieki zdrowotnej jako prawa człowieka oraz za „sprawiedliwością środowiskową”.
Kolejna kandydatka to pastor prezbiteriańska Lindsay James z Iowa. Rywalizuje ona z republikaninem Joem Mitchellem, byłym przedstawicielem stanu Iowa o wolne miejsce w 2. okręgu kongresowym. Miejsce to zwolniła republikańska kongresmenka Ashley Hinson, która kandyduje do Senatu.
Przedstawia się jako „biała, cispłciowa, sprawna fizycznie kobieta z klasy średniej, z wyższym wykształceniem”, która chce walczyć z rasizmem i niesprawiedliwością. Po uchyleniu przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzeczenia w sprawie Roe przeciwko Wade, James wskazywała, że „kobiety są moralnie zdolne do podejmowania decyzji dotyczących swojego zdrowia reprodukcyjnego”.
Chociaż Partia Demokratyczna chce uchodzić za przyjazną chrześcijanom, to jednak jak pokazują sondaże, 25 proc. wyborców religijnych postrzega Partię Demokratyczną w taki sposób. 70 proc. uważa, że to republikanie są przyjaźni dla chrześcijan. 61 proc. ankietowanych uważa, że kandydaci demokratów bardziej skupiają się na promowaniu swojego „przebudzonego” programu niż na rozwiązywaniu problemów.
Media już wcześniej zwracały uwagę, że demokraci mają pomysł, w jaki sposób „odbić” religijnych wyborców Partii Republikańskiej i odzyskać dominację w kongresie w tegorocznych wyborach uzupełniających. Zwrócenie się ku pastorom miało być „tajną bronią” demokratów. Pastorzy zostali wystawieni w kluczowych wyborach, aby odciągnąć wyborców Partii Republikańskiej, oferując alternatywę dla „chrześcijańskiego nacjonalizmu”.
Wszyscy ci kandydaci z Partii Demokratycznej walczą o „sprawiedliwość społeczną”, zabiegając o utrzymanie bonów żywnościowych, o powszechną opiekę zdrowotną, o prawa migrantów itp. Zaznaczają, że działania naruszające zdobycze socjalne są niemoralne i niezgodne z Biblią.
Zapowiadają walkę z błędami politycznymi płynącymi z Waszyngtonu, które jednocześnie są błędami moralnymi i szkodzą ludziom. Wszyscy zapewniają, że troszczą się o ludzi pracy. Jednocześnie chcą przeciwstawić się „chrześcijańskiemu nacjonalizmowi” na prawicy, który w ostatnich latach zyskał na znaczeniu w „dyskursie politycznym” kraju.
Religijni reprezentanci demokratów stawiają na otwartość i różnorodność. Bronią interesów „obcych” i „bezbronnych”.
Chociaż demokraci uznający wiarę za swój atut w wyborach nie są niczym nowym i wielu po seminariach oraz kaznodziejskim przygotowaniu zajmują obecnie miejsca w kongresie np. senator stanu Georgia Raphael Warnock jest pastorem w kościele baptystycznym Ebenezer w Atlancie, senator Chris Coons, demokrata z Delaware studiował na Uniwersytecie Teologicznym Yale, to jednak religia nie była priorytetem dla kandydatów demokratów w kampanii wyborczej.
To reprezentanci republikanów częściej odwoływali się do retoryki religijnej, ponieważ „prawica” ma być bardziej „jednorodna” religijnie. Koalicja lewicowa jest „bardziej zróżnicowana”. Republikanie kładą nacisk na kwestie sprawiedliwości, praw rodzicielskich i zdrowego rozsądku, a demokraci wysuwają szereg radykalnych postulatów sprzecznych z przekonaniami religijnymi republikanów.
Źródło: dailycaller.com / PCh24.pl
AS







