„Przeciwwaga w wielobiegunowym świecie”. Ruszył XXX Szczyt Iberoamerykański

Król Hiszpanii otwierając XXX Szczyt Iberoamerykański w Madrycie podkreślił, że współpraca 22 państw członkowskich jest przeciwwagą dla rywalizacji w wielobiegunowym świecie. Filip VI wezwał do dalszej współpracy, która przyniesie korzyści obywatelom.
Szczyt, który odbył się w historycznym Teatro Real w Madrycie pod honorowym przewodnictwem króla Filipa VI, zgromadził delegacje z 22 krajów pod hasłem „Iberoameryka. Razem budujemy naszą wspólnotę”. Szczyty Iberoamerykańskie odbywają się od 1991 roku, gdy je zainicjowano w Guadalajarze w Meksyku.
4 listopada, to jest pierwszego dnia dwudniowego forum, ostre uwagi wygłosił iberoamerykański sekretarz generalny Andrés Allamand, były chilijski minister spraw zagranicznych. Mówił on o niepokojącym paradoksie, wskazując, że w tym czasie, gdy mnożą się globalne wyzwania i konieczna jest głębsza koordynacja międzynarodowej współpracy, ta „architektura współpracy wielostronnej” ugina się pod presją polityczną.
Wskazał na takie problemy jak: zmiany klimatu, nielegalna migracja i międzynarodowa przestępczość zorganizowana, z którymi żaden kraj nie jest w stanie sobie samodzielnie poradzić. Allamanda, a potem także król Hiszpanii Filip VI podkreślili, że takie spotkania, jak to odbywające się właśnie w Madrycie są nie tylko rytuałem dyplomatycznym, ale także niezbędną przeciwwagę dla rozpadających się sojuszy międzynarodowych na całym świecie.
Hiszpański premier Pedro Sánchez skrytykował izolacjonistyczne trendy w polityce zagranicznej, domagając się jeszcze większej integracji i wzmocnienia strategicznego partnerstwa między Europą a Ameryką Łacińską. Wspólnota iberoamerykańska została przedstawiona jako naturalny most w coraz bardziej rozdrobnionym porządku globalnym.
Lewicowy polityk wręcz naciskał na przyjęcie wiążących zobowiązań do współpracy 22 państw.
Uczestnicy szczytu debatowali na temat transformacji cyfrowej, etycznego zarządzania „sztuczną inteligencją”, ze szczególnym naciskiem na zniwelowanie przepaści technologicznej między zamożniejszymi a mniej zamożnymi państwami członkowskimi. Mówiono o potrzebie ochrony dzieci i młodzieży przed nowymi technologiami, o skoordynowanych ramach reagowania na klęski żywiołowe, sformalizowaniu systemów opieki zdrowotnej jako uznanego prawa socjalnego, wpisanego w krajową politykę publiczną.
Hiszpanie naciskają na podpisanie Czteroletniego Planu Współpracy Iberoamerykańskiej (PACCI 2026-2030) w celu zapewnienia bardziej strategicznych i inkluzywnych ram współpracy w nadchodzących latach.
Co istotne, podczas ostatniego szczytu, który odbył się 2 lata temu w Ekwadorze, obecne były zaledwie trzy głowy państw. Tym razem w Madrycie miało zgromadzić się blisko 20 przywódców.
Król Hiszpanii Filip VI zachęcił uczestników szczytu do ścisłej współpracy, wskazując, że forum stanowi „przykład zrozumienia i współpracy” oraz „przeciwwagę dla napięć i rywalizacji” w miarę jak świat zmierza w kierunku porządku wielobiegunowego.
Monarcha wygłosił mowę 4 listopada. Dzień wcześniej para królewska wydała kolację dla delegatów w pobliskim Pałacu Królewskim.
Filip apelował o wspieranie wspólnoty i jej szczytów „z nową siłą”, aby przeciwstawić się napięciom i rywalizacji na arenie międzynarodowej. Szczyt w Madrycie był „doskonałą okazją” do „dalszego głoszenia światu jasnego i trwałego zaangażowania, jako Iberoamerykanów, w głoszenie słowa, dialog, równość, poszanowanie zasad, słuchanie mniejszości, naukę, przedsiębiorczość i innowacje”.
- Wykorzystajmy więc to jak najlepiej. Bądźmy protagonistami naszej przyszłości. Podążajmy dalej ścieżką, która zaprowadziła nas z Guadalajary do Madrytu i która za dwa lata doprowadzi nas do Hondurasu, który ma być po raz pierwszy gospodarzem szczytu w 2028 roku – wskazał monarcha.
Ta ścieżka „zobowiązuje nas do dalszego dążenia do sprawiedliwszego, zamożniejszego i bardziej inkluzywnego społeczeństwa” – dodał, wzywając do dalszej, ścisłej współpracy.
Tym, co łączy kraje po obu stronach Atlantyku są nie tylko dwa języki: hiszpański i portugalski, ale także „kultury niewyczerpanego bogactwa” oraz „naszego gościnnego, zrzeszeniowego i przedsiębiorczego ducha”. Również „wspólna etyka, zbiór zasad i wartości, których ostatecznym fundamentem było i pozostaje poszanowanie godności człowieka”.
Król zaznaczył, cytując Deklarację z Guadalajary, że to „narzędzie jedności i rozwoju oparte na dialogu, współpracy i solidarności”, które, jeśli zostanie „dobrze wykorzystane” otworzy „dostęp do przestrzeni większej wolności i dobrobytu dla około 700 milionów ludzi”.
W ciągu 35 lat, co prawda „wszystko lub prawie wszystko się zmieniło” i obie epoki były „czasami przyspieszonych zmian”. W 1991 roku świat budził się z porządku dwubiegunowego i zmierzał „nie bez niepewności w kierunku tego, co wydawało się nowym porządkiem świata”.
- Dziś również dostrzegamy nieuchronność historycznego przełomu, zmiany paradygmatu, stopniowej konfiguracji porządku wielobiegunowego, którego kontury są wciąż nieprecyzyjne, ale różnią się od tych, które świat znał od 1945 roku - stwierdził.
Król zaznaczył, że „nikt nie wie dokładnie, jak będzie wyglądał świat za kilka lat”, ale każde państwo będzie się mierzyło ze znacznie większymi wyzwaniami niż obecnie i nie będzie w stanie sobie poradzić z nimi samodzielnie. Dlatego tak ważna jest ściślejsza współpraca międzynarodowa.
Prezydent Chile, José Antonio Kast, którego przedstawia się jako „wybitnego konserwatywnego przywódcę” wezwał w czwartek do „wspólnego postępu” w sferze iberoamerykańskiej oraz do ukierunkowania współpracy międzynarodowej na konkretne rezultaty, które pomogą przezwyciężyć „historyczne różnice” w regionie.
- Współpraca międzynarodowa ma sens tylko wtedy, gdy jest w stanie generować konkretne odpowiedzi i rozwiązania dla ludzi. Te spotkania pomagają przezwyciężyć historyczne różnice – zaznaczył chilijski przywódca przed sesją plenarną szczytu. Uznał to forum za „cenną okazję” do potwierdzenia zasad, którymi „kieruje się” wspólnota iberoamerykańska.
Apelował o porzucenie rozbieżności między krajami wspólnoty, podkreślając, że „nie uniemożliwiają nam one budowania wspólnej przyszłości”. - Mamy o wiele więcej wspólnych problemów, które możemy wspólnie rozwiązać, niż różnic, które nas dzielą - wskazał.
Kast mówił o „bardziej strategicznej współpracy opartej na horyzontalności i konsensusie”, wskazując na potrzebę tworzenia sojuszy i „innowacyjnych odpowiedzi na wyzwania regionu”. Wezwał przede wszystkim do ścisłej współpracy w celu zwalczania zorganizowanej przestępczości i tworzeniu możliwości rozwoju.
Zamierza kontynuować współpracę z Boliwią po niedawnej wizycie w La Paz, która obejmowała pierwsze od ponad 70 lat spotkanie na wysokim szczeblu. Odnowi także stosunki z Wenezuelą. Kast mówił, że „uznaje rzeczywistość taką, jaka jest, ceni zmiany tam, gdzie zachodzą, i oferuje wsparcie w procesie, który się rozwija”.
Źródło: brusselssignal.eu, democrata.es, latintimes.com
AS






