Rewolucja kosztem zdrowia i życia mieszkańców? Warszawski ratusz „zapomniał” o sytuacjach kryzysowych

Zgoda UM Warszawa.jpg
Tak władze stolicy zmieniają centrum. Na zdjęciu ulica Zgoda. Fot. UM Warszawa

Autorzy radykalnej zmiany układu komunikacyjnego w centrum stolicy najwyraźniej nie wzięli pod uwagę sytuacji kryzysowych. Drastycznie zmniejszając przepustowość wielu ulic „zapomnieli” chyba o ambulansach, wozach straży pożarnej czy potencjalnie możliwej konieczności masowej ewakuacji ludności. W mediach – także społecznościowych – opisywane są w ostatnim czasie przypadki problemów z dotarciem karetek pogotowia, które nie mogą sprawnie przebrnąć zwężonych i jeszcze bardziej zakorkowanych jezdni. Ostatnio doszło do tragedii opisywanej nawet przez medium sprzyjające pomysłom prezydenta stolicy i jego urzędników – rewolucjonistów.  

Nowe Centrum Warszawy, czyli totalna przebudowa przestrzeni w środku stolicy. Wspólnym mianownikiem – maksymalne wypchnięcie samochodów na rzecz komunikacji miejskiej i… rowerów. To strategia wpisana oficjalnie do długofalowych planów ratusza. W praktyce polityka ta oznacza likwidację pasów ruchu i miejsc parkingowych, „słupkowanie” chodników, wyznaczanie naziemnych pasów dla pieszych nawet tam, gdzie do tej pory działały bezkolizyjne przejścia podziemne – teraz zasypywane.

Ponadto: progi, spowalniacze strefy „Tempo 30”. Mieszkańców zachęcić do tej wizji ma perspektywa mnóstwa zieleni, a także deptaków i ścieżek w środku miasta. Na pierwszy rzut oka dla ludzi zmęczonych dotychczasowym betonowaniem Warszawy przez deweloperów, okazuje się to często nienajgorszą perspektywą.

Zróbmy to razem!

Gorzej, gdy przychodzi zderzenie utopijnych wizji z rzeczywistością. Tak jak kilka dni temu na tyłach Domów Towarowych Centrum.

„Gazeta Wyborcza” – zresztą na co dzień entuzjastycznie nastawiona do komunikacyjnej rewolucji Rafała Trzaskowskiego – opisała dramat mieszkanki bloku przy ulicy Zgoda 13. Kobieta zbyt długo czekała na pomoc karetki. Ta nie mogła nadjechać z powodu utrudnień wywołanych remontami w obszarze ulic Złotej, Zgody i Jasnej, gdzie ma powstać między innymi park linearny i zielony skwer. Starsza pani dzień później zmarła.

- Mieszkanka naszego bloku zasłabła przy wejściu do budynku. Wezwano karetkę. Jedna próbowała dojechać od strony ul. Jasnej. Nie dała rady, były tam porozstawiane sztyble z kamieniami. Druga karetka próbowała od strony Złotej. Też nie dała rady dojechać. Ludzie z okien wskazywali lekarzom, jak się przedostać – opisywał na łamach GW świadek zdarzenia, pan Zdzisław Gosse.

Kwestię podniósł na sesji radny PiS Filip Frąckowiak. W odpowiedzi Maciej Dziubiński, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich próbował zbijać sugestie, że problemem jest remont bądź nawet sposób zaprojektowania nowej przestrzeni w tamtym miejscu.

- Zweryfikowałem tę sprawę bezpośrednio w firmie Meditrans i muszę powiedzieć, że jestem oburzony insynuacjami radnych PiS. Meditrans nie potwierdza, aby ratownicy mieli jakiekolwiek problemy z dotarciem do pacjenta – przekonywał „Wyborczą”.

Spółka, która operuje kursami karetek zaprzecza jednak tym słowom.

„Zespół dotarł do miejsca wezwania zgodnie z rzeczywistymi możliwościami wynikającymi z aktualnej sytuacji drogowej” – poinformował Paweł Wnuk, szef działu ds. ratownictwa miejskiego firmy Meditrans. Jak wskazał, na czas dojazdu wpływały „obiektywne okoliczności w tym rejonie miasta” – korki, jak również „prowadzone prace drogowe, zwężenia jezdni oraz zaparkowane pojazdy ograniczające możliwość sprawnego przejazdu pojazdu uprzywilejowanego”.

Obszerny komentarz na ten temat zamieścił stołeczny Portal Warszawski, od dłuższego czasu surowo recenzujący stołeczną politykę transportową.

„Czy eksperyment urbanistyczny odbywa się kosztem bezpieczeństwa mieszkańców?” – zastanawiają się autorzy popularnego medium.

PW wskazuje, że problemy komunikacyjne w centrum miasta nasilają się wraz z postępami transformacji, którą szczyci się ratusz. „Zwężanie ulic, kolejne etapy przebudowy w ramach projektu Nowe Centrum Warszawy oraz ograniczanie przepustowości głównych arterii powodują powstawanie długich zatorów drogowych. O problemie tym pisaliśmy już wcześniej, wskazując, że konsekwencje takich decyzji mogą wykraczać daleko poza zwykłą niewygodę kierowców” – czytamy.

Portal przypomina, iż ostatnie miesiące przyniosły cały szereg zapowiedzi ZDM w kwestii ograniczania liczby dostępnych dla kierowców pasów ruchu oraz kolejnych zmian organizacji transportu prywatnego i publicznego.

„Nie oznacza to automatycznie, że każde zwężenie ulic powoduje zagrożenie życia. Jednak jeżeli sama służba ratownicza wskazuje korki, prowadzone roboty i zwężenia jezdni jako czynniki wpływające na czas dojazdu ambulansu, trudno przejść nad tym do porządku dziennego” – wskazuje Portal Warszawski.

Źródła: warszawa.wyborcza.pl, Portal Warszawski, PCh24.pl

RoM

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: