Saudowie wszczęli rozmowy dyplomatyczne z Iranem. Chodzi o złagodzenie napięć w regionie

Arabia Saudyjska i Iran wszczęły rozmowy dyplomatyczne w obliczu zaostrzenia się wojny w Jemenie i ataku Hutich na międzynarodowe lotnisko w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej. Jak poinformowali saudyjscy przedstawiciele ministerstwa spraw zagranicznych 11 października, rozmowy dotyczyły złagodzenia napięć regionalnych.
W ciągu ostatnich kilku dni doszło do nasilenia napięcia między proirańskimi rebeliantami Huti w Jemenie a Saudami, którzy wszczęli ofensywę wojskową przeciwko nim. Huti odpowiedzieli atakami na saudyjskie lotniska i obiekty energetyczne w kontynentalnej części kraju.
W tej sytuacji saudyjski minister spraw zagranicznych, książę Faisal bin Farhan, i irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi 11 października odbyli rozmowę telefoniczną, by omówić pogarszającą się sytuację w regionie i działania mające na celu rozwiązanie tego problemu.
Amerykańskie i arabskie media zauważyły, że był to pierwszy publicznie potwierdzony kontakt między szefami dyplomacji dwóch zwaśnionych krajów od czasu nasilenia ataków Hutich na Arabię Saudyjską.
Rzecznik wojskowy Hutich, Jahja Sari, tego samego dnia, w którym odbyły się rozmowy dyplomatyczne, zaapelował w telewizyjnym przemówieniu, by „wszyscy poważne potraktowali ich ostrzeżenia”. Jemeńscy rebelianci zaatakowali rakietami wybrane obiekty w Arabii Saudyjskiej w odpowiedzi na podjęcie przez Saudów w zeszłym tygodniu zakrojonej na szeroką skalę ofensywy przeciwko nim, wspierając jemeńskie siły rządowe.
Mimo zmasowanej ofensywy, Huti utrzymali linię frontu i byli w stanie jednocześnie zintensyfikować ataki na terytorium Arabii Saudyjskiej. W wyniku uderzenia w Międzynarodowy Port Lotniczy w Rijadzie 10 października zginęło co najmniej 13 osób, a ponad 300 zostało rannych.
Ataki były kontynuowane na lotnisko 11 października, co doprowadziło do pożaru w Terminalu 4. Generalny Urząd Lotnictwa Cywilnego Arabii Saudyjskiej (GACA) poinformował, że w ataku zginął jeden obywatel Pakistanu, a 11 zostało rannych. W pobliżu lotniska tego dnia saudyjska obrona przeciwlotnicza podobno przechwyciła pocisk manewrujący.
Saudyjskie władze poinformowały mieszkańców kraju, że wszystkie szkoły w Rijadzie będą prowadzić naukę zdalną od 11 do 15 października, zawieszając zajęcia stacjonarne i pracę personelu na miejscu.
Huti zaś ogłosili w niedzielę, że Arabia Saudyjska przeprowadziła 124 naloty na terytorium Jemenu w ciągu ostatnich 24 godzin, w tym na stolicę Sanę i bastion Hutich w Saadzie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Hutich ostrzegło, że w przypadku kontynuacji nalotów nastąpi eskalacja odwetu.
Sytuacja na tyle się zaostrzyła, że ekipa Donalda Trumpa zaczęła się zastanawiać, czy się nie przyłączyć do saudyjskich nalotów. Sekretarz stanu USA Marco Rubio skrytykował ataki Hutich jako „rażące lekceważenie niewinnego życia cywilnego”, potwierdzając jednocześnie wsparcie USA dla Arabii Saudyjskiej. Z kolei prezydent Donald Trump wprost nie wykluczył udziału amerykańskich sił i dodał w rozmowie z dziennikarzami, że uważnie przyglądają się wydarzeniom w regionie.
Co właściwie wywołało eskalację napięcia? Saudowie twierdzili, że 6 października Huti mieli zaatakować międzynarodowe lotnisko im. króla Abdullaha bin Abdulaziza w Dżazanie i międzynarodowe lotnisko w Nadżranie na południu kraju. W ich wyniku rany odniosły trzy osoby. Saudyjska obrona powietrzna przechwyciła również pocisk balistyczny wystrzelony w kierunku Chamis Mushait.
7 października w atakach na międzynarodowe lotnisko im. króla Chalida i międzynarodowe lotnisko w Abha zginęło trzech obcokrajowców, a 36 zostało rannych. Huti przyznali się do odpowiedzialności za ataki.
Dzień później ponownie rakieta uderzyła w międzynarodowe lotnisko im. Króla Chalida w Rijadzue, w wyniku czego zginęło trzech obywateli Arabii Saudyjskiej, w tym pilot, a kilka osób zostało rannych. Samolot należący do państwowego przewoźnika Saudia został uszkodzony.
10 października pocisk Hutich uderzył w międzynarodowe lotnisko im. Króla Chalida, zabijając początkowo 12 osób i raniąc 309, poinformowały władze Arabii Saudyjskiej. Wśród ofiar śmiertelnych byli Saudyjczycy oraz obywatele Bangladeszu, USA, Egiptu, Jordanii, Palestyny, Syrii i Sudanu. W niedzielę liczba ofiar wzrosła do 13, po śmierci rannego obywatela Indii. Działalność lotnisk została zawieszona, a loty odwołane lub przekierowane.
11 października pocisk uderzył w terminale 3 i 4 na lotnisku w Rijadzie, zabijając obywatela Pakistanu i raniąc 11 osób. Koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej poinformowała również, że pocisk spadł w pobliżu międzynarodowego lotniska im. Króla Fahda w Dammam i że szkody są obecnie szacowane. Huti przyznali się do odpowiedzialności. Twierdzą ponadto, że przestrzeń powietrzna Arabii Saudyjskiej jest strefą wojskową. W odpowiedzi Saudowie zapowiedzieli „zdecydowaną reakcję” i kontynuują ataki na wyrzutnie rakiet Hutich.
Nie można jednak zapominać, że grupa Ansar Allah, czyli Huti, zareagowała na próby odbicia zajętego przez nich 10 września br. wybrzeża Morza Czerwonego Jemenu i strategicznych wysp w cieśninie Bab al-Mandab. Jemeńskie siły rządowe wspierane przez Arabię Saudyjską, a nawet personel z Francji, Pakistanu i USA, wszczęły ofensywę na początku października, chcąc odzyskać utracone tereny.
Wojna w Jemenie toczy się co najmniej od 2014 roku, to jest przejęcia stolicy Jemenu, Sany, przez Hutich i decyzji sąsiedniej Arabii Saudyjskiej o utworzeniu koalicji w celu ich obalenia w marcu 2015 roku.
Huti są sprzymierzeni z Iranem. Korzystają z broni oraz wsparcia Teheranu co najmniej od 2009 roku. 13 lipca br. jemeński rząd zbombardował lotnisko, na którym próbował wylądować irański samolot przewożący delegację Hutich, biorących udział w pogrzebie zamordowanego Najwyższego Przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego. Huti winą obarczyli rząd Arabii Saudyjskiej, który wspiera marionetkowy rząd w Jemenie pod przewodnictwem Prezydenckiej Rady Przywódczej (PLC), powstały po tak zwanej Arabskiej Wiośnie. W wyniku ataku samolot został zmuszony do lądowania w kontrolowanej przez Hutich Al-Hudajdzie. 20 lipca jemeńscy rebelianci ogłosili blokadę Arabii Saudyjskiej, atakując statki przewożące ropę naftową przez cieśninę Bab al-Mandab w odwecie za ataki i trwające ograniczenia na terytorium kontrolowanym przez Hutich. Następnie rebelianci zaatakowali saudyjskie instalacje naftowe i tankowce na Morzu Czerwonym.
Atak na lotnisko w Sanie oficjalnie zakończył rozejm, który obowiązywał między Arabią Saudyjską a Hutimi od kwietnia 2022 roku. Oznacza to w praktyce ponowną eskalację konfliktu między jemeńskimi rebeliantami a koalicjantami Saudów, w tym Izraelem, który odpowiada za zamordowanie w sierpniu 2025 roku kilku ministrów rządu Hutich, w tym premiera.
Jemeńscy rebelianci zdołali w ciągu kilku lat udoskonalić swoje zdolności militarne, korzystając z dostaw surowców i innych potrzebnych komponentów z Iranu, jednocześnie wykorzystując Claude, narzędzie AI firmy Anthropic, do rozwoju broni kierowanej. Są biegli w zakresie wykorzystywania nowych technologii.
Źródło: thenationalnews.com, responsiblestatecraft.org, en.asiatoday.co.kr
AS





