Sprawa Fauciego: dekret Bidena nie musi oznaczać bezkarności za reżim covidowy

Arbitralna, wieloletnia i w dużej mierze zagadkowa decyzja byłego prezydenta Joe Bidena, który u kresu swojej kadencji ułaskawił „in blanco” reżysera polityki sanitarnej Anthony’ego Fauciego, wcale nie musi oznaczać, że ten uniknie całkowicie odpowiedzialności za politykę, która doprowadziła tysiące osób do rozstroju zdrowia, a kolejne rzesze – wprost na tamten świat. „Covidowego demiurga” mogą jeszcze postawić przed sądami poszczególne stany USA. Formułując zarzuty i prowadząc postępowania muszą jednak postępować ostrożnie i rozważnie, aby mogło to okazać się skuteczne.
Sprawie bezkarności Fauciego obszerny komentarz poświęcił Martin Armstrong, amerykański ekonomista i bloger. Przypomniał decyzję Bidena o automatycznym „pełnym i bezwarunkowym ułaskawieniu” za wszelkie przestępstwa federalne, które ten wysoki urzędnik popełnił lub w których brał udział począwszy od 1 stycznia 2014 roku do 19 stycznia 2025, czyli dnia podpisania dekretu. Zdjęcie odpowiedzialności z Fauciego dotyczy czynów związanych z pełnieniem przez niego funkcji dyrektora Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), członka Zespołu Zadaniowego ds. Koronawirusa Białego Domu, Zespołu Reagowania oraz głównego prezydenckiego doradcy medycznego.
Nie chodziło więc o wskazane konkretnie przestępstwo, zapadły już wyrok skazujący ani chociażby akt oskarżenia. Aktem „in blanco” Biden objął całą działalność covidowego guru już na długo przed Covid-19 oraz w trakcie całej „pandemii”.
Jak zauważył Armstrong, początkowa data – 2014 – to rok, w którym amerykański „NFZ” pod kierunkiem Fauciego rozpoczął finansowanie za pomocą grantów porozumienia nazwanego EcoHealth Alliance, a zajmującego się badaniami koronawirusów u nietoperzy. Część pieniędzy (około 750 tysięcy z 3,1 miliona dolarów) trafiła do Instytutu Wirusologii w chińskim Wuhan.
Joe Biden nie wyjaśnił, dlaczego akurat początek biegu dekretu dotyczącego szefa NIAID wyznaczył na ten akurat rok. „Prezydent może posiadać szerokie uprawnienia konstytucyjne w zakresie ułaskawień, ale opinia publiczna nadal ma prawo pytać, dlaczego urzędnik wymagał ochrony sięgającej jedenastu lat wstecz, skoro Biden jednocześnie upierał się, że Fauci nie popełnił żadnego przestępstwa” – zauważył Armstrong.
Co prawda obecnie amerykańscy politycy obstają przy twierdzeniu, że dekret dotyczący Fauciego definitywnie zamyka kwestię jego odpowiedzialności chociażby za skutki „reżimu sanitarnego” (2020 – 2022), to jednak z Konstytucji wynika co innego. Zgodnie z ustawą zasadniczą, do kompetencji prezydenta należy ułaskawienie dotyczące „przestępstw przeciwko Stanom Zjednoczonym”, czyli całemu państwu. Nie zaliczają się do tego zakresu natomiast naruszenia prawa wymierzone w poszczególne stany, które zachowały odrębną suwerenność karną. W związku z tym prezydent nie może ani uchylić przepisów Florydy czy Teksasu, uciąć prowadzonego lokalnie śledztwa, anulować odpowiedzialności cywilnej ani zawodowego postępowania dyscyplinarnego. Jego dekret nie dotyczy również wszelkich przestępstw – także „federalnych” – popełnionych po 19 stycznia 2025.
Rozwaga w miejsce politycznego zapału
Korzystając z opisanej tu sytuacji prokurator generalny Florydy James Uthmeier już zapowiedział, że podejmie dochodzenie, które ustali, czy w związku z decyzjami Fauciego mieszkańcy tej części USA ponieśli szkodę fizyczną lub materialną oraz czy działanie potencjalnego oskarżonego naruszało prawo stanowe. „Floryda musi zidentyfikować obowiązujący przepis stanowy, wykazać jurysdykcję, przedstawić dopuszczalne dowody, pokonać wszelkie problemy związane z przedawnieniem oraz ustalić ponad wszelką wątpliwość wszystkie elementy przestępstwa. Gniew polityczny nie stanowi dowodu, a prokurator stanowy nie może po prostu zmienić kwalifikacji przestępstwa wyłącznie federalnego, aby obejść prezydenckie ułaskawienie” – zastrzegł w swym komentarzu Martin Armstrong.
Co więc może znaleźć się w akcie oskarżenia? Lista jest dość długa. Obejmuje oszustwa lub istotne przekłamania skierowane przeciwko agencjom stanowym, niewłaściwe wykorzystanie funduszy stanów, naruszenia wymogów stanowych dotyczących prowadzenia dokumentacji, wprowadzające w błąd praktyki wobec mieszkańców lub spiski, w ramach których doszło do bezprawnych czynów na terytorium określonego stanu.
Dalej autor komentarza wyjaśnił: „Wszelkie zarzuty o obrazę sądu wynikające z odmowy złożenia zeznań przez Fauciego w lipcu 2026 roku dotyczyłyby działań, do których doszło po ułaskawieniu Bidena. Powodzenie takiej sprawy zależałoby od tego, czy pytania zostały prawidłowo sformułowane, czy Fauci miał uzasadnioną obawę przed oskarżeniem oraz czy Kongres zapewnił mu wcześniej wystarczający immunitet. Konstytucja chroni świadków – zarówno niepopularnych, jak i popularnych, a Piątej Poprawki [gwarantującej m.in. prawo do milczenia – PCh24.pl] nie można przekształcić w przyznanie się do winy tylko dlatego, że politycy nie lubią świadka. Istnieje powód, dla którego Fauci odmówił odpowiedzi na 111 pytań dotyczących działań, które podjął, aby podsycić największy eksperyment społeczny w historii, jakim była reakcja na pandemię” – napisał Armstrong.
Autor nadmienił, że ex-doradcę Fauciego Davida Morensa dosięgnęło już oskarżenie sądu federalnego o spisek i domniemane fałszowanie, ukrywanie bądź zniszczenie dokumentów rządowych. Według prokuratorów, miał on lekceważyć obowiązek wykorzystywania poczty służbowej w obiegu oficjalnych „papierów” publicznych. Fauci zaprzeczył jakoby te praktyki były mu znane. Nie jest też objęty oskarżeniem w związku z tą sprawą.
„Ułaskawienie Bidena oznacza, że władza chroni władzę, zanim opinia publiczna mogła dowiedzieć się, czy doszło do jakiegokolwiek przestępstwa federalnego podlegającego ściganiu” – zauważył bloger. „Nie dowodzi ono winy Fauciego, ale pozbawiło opinię publiczną zwykłego procesu, w ramach którego bada się i precyzuje zarzuty, weryfikuje dowody i wydaje wyrok. Ta sama instytucja, która nałożyła na miliony ludzi nadzwyczajne ograniczenia, teraz twierdzi, że badanie postępowania jej własnych urzędników oznacza nękanie. Od obywateli oczekiwano, że zrezygnują z działalności gospodarczej, zatrudnienia, edukacji, swobody przemieszczania się i autonomii osobistej w imię potrzeby publicznej, jednak urzędnicy państwowi domagają się immunitetu i milczenia, gdy to im zadaje się pytania” – czytamy dalej.
W komentarzu pojawia się istotne zastrzeżenie dotyczące dalszego przebiegu sprawy. W przekonaniu Armstronga, prowadząc postępowanie dotyczące Fauciego władze stanowe „muszą postępować ostrożnie, ponieważ ściganie oparte na zemście politycznej byłoby równie niebezpieczne, co motywowane politycznie ułaskawienie”. Główną rolę muszą więc tu odegrać dowody, poszanowanie praw konstytucyjnych i wiarygodna kwalifikacja przestępstw stanowych. Zarzuty nie mogą być natomiast formułowane po to, by uczynić zadość zaspokojeniu gniewu społecznego wymierzonego w najważniejszą „twarz” reżimu sanitarnego, który boleśnie dotknął tak wielu osób i grup społecznych.
„Jeśli nie uda się udowodnić naruszenia prawa stanowego, musi to zostać otwarcie powiedziane. Jeśli jednak dowody przekonają, że mieszkańcy lub instytucje stanowe zostały celowo oszukane z naruszeniem prawa stanowego, podpis Bidena nie może uniemożliwić wszczęcia postępowania, ponieważ prezydentura nie jest monarchią, a jej uprawnienia do ułaskawienia nie obejmują wszystkich sądów stanowych w Ameryce” – napisał Armstrong.
„Ludzie byli zamknięci, cenzurowani, zagrożeni bezrobociem, oddzieleni od umierających krewnych i traktowani jak przestępcy za zadawanie pytań. Pomimo to biurokraci, którzy narzucili ten koszmar, teraz kryją się za ułaskawieniami, prawnikami i ochroną konstytucyjną, której nie okazali szacunku, gdy potrzebowali jej zwykli obywatele. Kongres musi wyśledzić każdego dolara związanego z Wuhan, wezwać do przedstawienia każdego [istotnego w sprawie] dokumentu rządowego, ujawnić każdą prywatną komunikację i dokładnie ustalić, co wiedzieli urzędnicy, gdy stawali przed opinią publiczną i żądali ślepego posłuszeństwa” – podkreślił autor.
„Ci ludzie przekształcili hasło zaufaj nauce w polityczną przysięgę lojalności, masową operację psychologiczną, a teraz, gdy pytania dotarły do ich własnych drzwi, nagle na nowo odkryli sprawiedliwy proces i prawo do milczenia. Milczenie nie jest odpowiedzią i żaden urzędnik, który przyczynił się do zniszczenia życia, firm i podstawowych wolności, nie powinien zniknąć za murem ochrony Waszyngtonu bez pełnego publicznego rozliczenia” – napisał Martin Armstrong.
Źródło: ArmstrongEconomics.com
RoM









