„Starą liturgię trzeba zniszczyć”. Furia Andrei Grilla

Włoski liturgista Andrea Grillo wzywa do ostatecznej rozprawy z tradycyjną liturgią. Konsekracje w Bractwie św. Piusa X uważa za ostateczną klęskę wizji Benedykta XVI – i chce, by w Kościele był tylko i wyłącznie nowy ryt Mszy świętej.
Konsekracje w Bractwie Kapłańskim św. Piusa X i ogłoszenie przez Stolicę Apostolską ekskomuniki wywołały niezwykłą furię włoskiego liturgisty, profesora Andrei Grilla. Andrea Grillo od wielu lat wykłada na Anselmianum – najważniejszej uczelni liturgicznej w Rzymie. Uchodzi za „mózg” motu proprio „Traditionis custodes”. Trudno powiedzieć, jak duże są jego wpływy w samym Watykanie – ale to z całą pewnością liturgista traktowany we Włoszech z wielką powagą, nawet, jeżeli ma wielu wrogów ze względu na ostre pióro i radykalne tezy. W Polsce zrobiło się o nim głośno, kiedy przypuścił potężny atak na kanonizację Carlo Acutisa. Grillo oskarżał tego młodego świętego o „wsteczną” pobożność i twierdził, że Acutis miał złych nauczycieli. Nie kwestionował jego osobistej wiary i zaangażowania, ale utrzymywał, że kanonizacja Acutisa jest krokiem „wstecz” wobec II Soboru Watykańskiego.
Teraz Grillo opublikował całą serię tekstów – własnych oraz zaprzyjaźnionych autorów – dotyczącą Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X oraz w ogóle podejścia do tradycji liturgicznej. Wymowa artykułów jest jednoznaczna: Msza trydencka to wrzód, który należy usunąć. Mogła być dobra kiedyś, ale dziś dobra już nie jest; reprezentuje przestarzałą teologię, dla której nie ma już miejsca w Kościele; polityka Watykanu, który wyciągał rękę do tradycjonalistów, poniosła porażkę – i trzeba z nią całkowicie skończyć.
Wszystkie artykuły Grilla i jego kolegów można znaleźć na blogu „Come se non”, który ukazuje się na stronie „Citadella editrice”. Opiszę poniżej najważniejsze idee, które pojawiły się w materiałach publikowanych w związku z konsekracjami w Bractwie. To istotne dla zrozumienia batalii, która toczy się wokół liturgii tradycyjnej. Grillo nie walczy wyłącznie z FSSPX – jego właściwym przeciwnikiem są wszyscy, którzy uważają tradycyjną liturgię łacińską za dobrą czy w ogóle dopuszczalną (sic).
Dwie teologie
Włoski profesor uważa, że sprawa konsekracji biskupów w Bractwie Kapłańskim św. Piusa X jest tak naprawdę marginalna – choć to kwestia sama w sobie ważna, tak naprawdę chodzi o coś innego. Jego zdaniem to przede wszystkim „inne rozumienie jedności Kościoła i Tradycji”. Grillo zarzuca Bractwu oraz innym tradycjonalistom… herezję. Jego zdaniem, to herezja „nieufności do rozumu”. Według profesora z Anselmianum należy ją rozumieć jako lustrzane odbicie herezji racjonalizmu. Racjonalizm „obala Tradycję” kiedy „osądza ją na podstawie dowodów”. Tymczasem „tradycjonalizm obala Tradycję”, kiedy odczytuje ją wyłącznie „w kontekście przeszłości i autorytetu”, niejako „zawieszając” wszystkie dowody. Według Grilla, Bractwo św. Piusa X dokonało swoistego „zamrożenia” wiary katolickiej w roku… 1864, czyli w momencie publikacji „Syllabus errorum”. Autor przekonuje, że Bractwo sprzeciwia się nawet niektórym dyskusjom ze współczesnością, które toczyli czy inspirowali Pius X albo Pius XII, bo nie jest w stanie wyjść poza „Kościół Piusa IX” rozumiany w perspektywie Syllabusa.
Bractwu św. Piusa X, podobnie jak innym tradycjonalistom, Grillo i jego koledzy zarzucają wyznawanie innej wersji wiary, niż ta, którą głosi Stolica Apostolska. W tym duchu wypowiedział się szczególnie cytowany przez Grilla prawnik z Uniwersytetu w Pizie, Luigi Mariano Guzzo. Otóż Guzzo twierdzi, że „zwolennicy biskupa Lefebvre'a nie wierzą w jedno z fundamentalnych zdobyczy teologicznych, które Sobór Watykański II urzeczywistnił w Kościele katolickim”. Chodzi tutaj o „konieczność interpretowania Ewangelii w świetle znaków czasu”. „Dokładniej rzecz ujmując, oznacza to zapomnienie, że sama zasada boskiego wcielenia, na której opiera się nasza wiara w Jezusa Chrystusa, wymaga od nas, abyśmy nie alienowali się od historycznego i społecznego kontekstu, w którym żyjemy” – przekonuje Guzzo. Zdaniem autora, mamy do czynienia z dwoma różnymi obrazami Kościoła. „Wystarczy powiedzieć, że obrządek trydencki wywyższa obraz prezbitera, jedynego prawdziwego kapłana, pośrednika łask niebieskich, odizolowanego od świata i oddzielonego od ludu. Tymczasem reforma soborowa przywraca liturgię całemu ludowi Bożemu, którego częścią jest również pasterz; który we wszystkich swoich elementach jest ludem kapłańskim poprzez chrzest” – pisze.
Jak widać, Guzzo nie krytykuje wyłącznie Bractwa św. Piusa X, ale w ogóle wszystkich związanych z tradycyjną liturgią. Według uczonego z Pizy, trzeba postawić pytanie, jak Kościół może jeszcze „tolerować obrzęd, który w widoczny sposób wyraża przestarzałą już rzeczywistość teologiczną”. Autor uważa, że za liturgią tradycyjną stoi eklezjologia piramidalna, hierarchiczna i klerykalna, podczas gdy Novus Ordo Missae wiąże się z Kościołem, który „wybrał drogę komunii, synodalności i bliskości”.
Język soboru to obowiązek?
Grillo i jego koledzy nie zgadzają się na to, by odrzucać Sobór Watykański II – nie tylko co do jego litery, ale również co do sposobu wyrazu. Otóż Grillo przekonuje, że jeżeli Vaticanum II było przede wszystkim „wydarzeniem językowym” – czyli zmianą sposobu wyrażania się przez Kościół – to pozostanie w tradycji soboru oznacza „mówić językiem soboru”, a nie językiem przedsoborowym. Tymczasem bez „pozostania w tradycji soboru” nie można być katolikiem w jedności z papieżem…
Włoski liturgista kategorycznie nie zgadza się z tymi, którzy chcieliby pozostawić w Kościele dwie formy rytu rzymskiego czy też – jak kto woli – dwa ryty, Vetus i Novus Ordo Missae. Takie postulaty zgłasza dziś wielu, przekonując, że powinna to być tak naprawdę kwestia gustu. Według Grilla, to błąd, jako że liturgia ma wartość teologiczną. Autor uważa, że w Kościele może funkcjonować tylko jedna teologia, zwłaszcza w tak fundamentalnych kwestiach, jak rozumienie Kościoła. Dlatego paralelizm liturgiczny – funkcjonowanie obok siebie dwóch różnych form rytu rzymskiego – tworzy też paralelizm teologiczny, a to miałoby być właśnie niedopuszczalne, bo w istocie schizmatyckie. Zdaniem Grilla, papież Franciszek dlatego poważnie ograniczył w „Traditionis custodes” swobodę sprawowania Mszy świętej tradycyjnej, że rozpoznał jej teologiczną wartość.
Liturgista uważa, że sprawa Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X obrazuje klęskę koncyliacyjnej polityki Watykanu. Ostatecznie zarówno Jan Paweł II jak i przede wszystkim Benedykt XVI chcieli wyciągać do tradycjonalistów rękę; czynił to zwłaszcza Benedykt, który w „Summorum pontificum” przyznał swobodę sprawowania dawnej liturgii. Otóż według Grilla trzeba z tym całkowicie zerwać, bo nie doprowadziło to do niczego dobrego. Kościół katolicki powinien mieć tylko jedną formę rytu rzymskiego – formę nową, bo ta jest adekwatna do soborowej i posoborowej teologii, zwłaszcza eklezjologii. Grillo zgadza się, by sprawować Novus Ordo Missae po łacinie, ale nie na to, by sprawować Vetus Ordo Missae.
Przeciwko Benedyktowi. A co z Leonem?...
Jak widać, Andrea Grillo jest kategorycznym przeciwnikiem tego, co Benedykt XVI przedstawiał jako hermeneutykę ciągłości, czyli ideę zachowania jedności pomiędzy Kościołem naszych czasów, po Vaticanum II, a Kościołem wszystkich poprzednich wieków. Włoski liturgista widzi sprawy w kategoriach zerwania: doszło do rewolucyjnej zmiany teologicznej, którą odzwierciedla nowa liturgia, dlatego to, co stare, musi zostać zmiecione.
Trudno powiedzieć, jak ocenia to wszystko sam Leon XIV. Papież pytany o stanowisko wobec Bractwa Kapłańskiego św. Piusa odparł, że FSSPX powinno zaakceptować „fundamenty” Kościoła naszych czasów, czyli właśnie II Sobór Watykański. Innym razem pytany o swoją ocenę ruchu tradycjonalizmu liturgicznego, stwierdził, że tradycjonalistom powinno wystarczać odprawianie Novus Ordo Missae, ale po łacinie. Wydaje się więc, że jest dość bliski temu, co głosi Andrea Grillo.
Wielu kardynałów i biskupów apeluje jednak do Ojca Świętego, by nie szedł już drogą „hermeneutyki zerwania”, którą podjął Franciszek w „Traditionis custodes”. Proszą go, by dał swobodę Mszy tradycyjnej, tak, jak zrobił to papież Benedykt XVI w 2007 roku. Co zrobimy Leon, zobaczymy. Wiemy jednak, do czego będzie namawiać go wpływowe środowisko liturgiczne z Anselmianum skupione wokół postaci profesora Andrei Grilla.
Paweł Chmielewski





