Św. Rita i ludzie XXI wieku. Dlaczego wciąż czekamy na cuda?

Fyda_1024x1024.jpg
Autor:
Adrian Fyda
76154.jpg
Św. Rita z Casci

Jak to jest, że żyjąc w XXI wieku – epoce lotów kosmicznych, sztucznej inteligencji i nowoczesnej medycyny – wciąż potrzebujemy cudów? Dlaczego tysiące ludzi wciąż czeka na nadprzyrodzoną pomoc z nieba, zawierzając swoją sprawę patronce od spraw beznadziejnych – św. Ricie?

To pytanie może wydawać się paradoksalne. Podążając za prostą logiką można bowiem sądzić, że rozwój techniki i medycyny wyeliminuje wreszcie sytuacje, w których człowiek czuje się bezradny. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej. Wciąż istnieją choroby, których lekarze nie są w stanie wyleczyć. Wciąż są małżeństwa, które bezskutecznie czekają na potomstwo. Wciąż ludzie stają wobec cierpienia, wobec którego są bezradni. I właśnie wtedy zwracają się ufnie o pomoc do świętej Rity.

Czym są sprawy beznadziejne?

Mówi się, że nadzieja umiera ostatnia. Jeśli ktoś więc uważa swoją sytuację za beznadziejną, oznacza to, że wyczerpał już wszystkie dostępne możliwości. Zawiodły lekarstwa, specjaliści, pieniądze, znajomości i osiągnięcia współczesnej cywilizacji. Ratunkiem pozostaje wyłącznie cud.

Zróbmy to razem!

I właśnie o cud modlą się wszyscy odwiedzający sanktuaria świętej Rity każdego 22. dnia miesiąca. W Krakowie wiodąca obok kościoła św. Katarzyny ulica Augustiańska zapełnia się wówczas ludźmi niosącymi róże – symbol kultu św. Rity. Jedni modlą się o zdrowie, inni o uratowanie małżeństwa, jeszcze inni o dziecko czy wyjście z dramatycznych problemów rodzinnych. Liczba jej czcicieli nie maleje, a to pokazuje, że mimo postępu technologicznego człowiek nadal doświadcza własnej bezsilności.

Najczęściej są to sprawy związane z ciężką chorobą, nowotworami, cierpieniem dzieci czy niepłodnością. Medycyna osiągnęła ogromny postęp: wynaleziono antybiotyki, rozwinięto transplantologię, lekarze wykonują skomplikowane operacje i pracują nad sztucznymi organami. A jednak istnieją granice, których człowiek nadal nie potrafi przekroczyć.

Wielu pacjentów słyszy dziś diagnozy, wobec których lekarze mogą jedynie łagodzić objawy albo próbować zatrzymać rozwój choroby. Wciąż umierają ludzie, których nie udało się uratować mimo najnowocześniejszych terapii. W takich chwilach pozostaje oczekiwanie na coś, co przekracza ludzkie możliwości.

Podobnie jest z małżeństwami pragnącymi potomstwa. Choć współczesna medycyna coraz lepiej rozumie przyczyny niepłodności, wiele par przez lata bezskutecznie walczy o dziecko. Pomimo upływu kilku tysięcy lat wiele par doświadcza tych samych trudności co opisani w Księdze Rodzaju Abraham i Sara.

Czym właściwie jest cud?

W tradycji chrześcijańskiej cud oznacza wydarzenie przekraczające prawa natury, którego nie da się wyjaśnić jedynie działaniem świata stworzonego. To nadprzyrodzona interwencja Boga.

Tak rozumiane były cuda opisane w Ewangelii - m.in. wskrzeszenie Łazarza czy rozmnożenie chleba. Człowiek zmarły od kilku dni nie może sam wrócić do życia, podobnie kilka bochenków chleba nie może naturalnie nakarmić tysięcy ludzi. Są to wydarzenia wykraczające poza porządek natury.

Święty Tomasz z Akwinu pisał: „Mówi się, że coś jest cudem, kiedy dzieje się poza porządkiem wszelkiego stworzenia”.

Skoro cud przekracza możliwości stworzenia, jego źródłem może być jedynie Bóg. Kościół podkreśla jednak, że Bóg często działa przez wstawiennictwo świętych. Dlatego wierni proszą św. Ritę o modlitwę szczególnie wtedy, gdy po ludzku nie widać już rozwiązania. Historie uzdrowień i innych cudów za jej wstawiennictwem zdobyły jej miano "patronki od spraw beznadziejnych".

Nadzieja zamiast rozpaczy

Sytuacje beznadziejne rodzą ogromne cierpienie psychiczne. Człowiek może wówczas łatwo popaść w rozpacz i poczuć się opuszczonym przez Boga i ludzi. Chrześcijaństwo od wieków przestrzega przed pokusą utraty nadziei, a symbolem oparcia się tej pokusie i wiernego trwania przy Bogu nawet w najtrudniejszych momentach jest biblijny Hiob.

Dlatego tak wymowny jest widok ludzi modlących się do św. Rity. Dla wielu z nich modlitwa nie jest ucieczką od rzeczywistości ani odrzuceniem medycyny. Jest raczej próbą ocalenia nadziei wtedy, gdy wszystko inne wydaje się zawodzić.

Świadectwa ludzi powierzających swoje życie św. Ricie

Na stronie sanktuarium św. Rity w Nowym Sączu publikowane są świadectwa osób przekonanych, że otrzymały pomoc dzięki jej wstawiennictwu.

Jedna historia opowiada o kobiecie, u której nowotwór powrócił po 10 latach od operacji. Tym razem zabieg nie był już możliwy – lekarze zaznaczyli, że mogą jedynie zatrzymać rozwój nowotworu. Kobietę poddano chemioterapii, a ona sama i jej rodzina modlili się do św. Rity. Tymczasem po około pół roku okazało się, że guz prawie całkowicie się wchłonął.

Inne świadectwo dotyczy z kolei chłopca, który urodził się w stanie ciężkiej zamartwicy. Po długiej reanimacji lekarze diagnozowali poważne uszkodzenia neurologiczne i krwotoki. Cała rodzina modliła się do św. Rity i św. Jana Pawła II. Po przyjęciu sakramentu chrztu świętego trzy dni po porodzie stan zdrowia chłopca zaczął się znacząco poprawiać, krwiaki wchłonęły się, a po zamartwicy i niedotlenieniu nie było śladu.

Takie historie dla jednych stanowią dowód działania Boga, dla innych pozostają niewytłumaczalnym zbiegiem okoliczności. Niezależnie od interpretacji pokazują jednak coś bardzo ważnego: człowiek nawet w najbardziej rozwiniętej cywilizacji nadal mierzy się z własnymi ograniczeniami.

Dlaczego kult św. Rity wciąż jest żywy?

Popularność św. Rity pokazuje, że postęp techniczny nie wyeliminował z życia człowieka cierpienia, choroby i innych trudności. I chociaż człowiek potrafi dziś latać w kosmos, nadal staje przed wieloma kwestiami bezradny.

Ludzie wciąż czekają na cuda. Z jednej strony widzą postęp nauki, a z drugiej wiedzą, że nawet największe osiągnięcia cywilizacji czasami są niewystarczające. W takich chwilach wielu odnajduje oparcie właśnie w wierze – i w patronce spraw po ludzku beznadziejnych, św. Ricie.

Adrian Fyda

Fyda_1024x1024.jpg
Autor:
Adrian Fyda
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: