Szefowie Stellantis i Renault znowu narzekają na katastrofalne „zielone” regulacje KE

car-6978223_1280-e1746603489759.jpg
fot. pixabay.com

Europejski rynek samochodowy nie podniósł się do tej pory od czasu tak zwanej pandemii. Jest zabijany przez nadmierne „zielone” regulacje z Brukseli – po raz kolejny narzekali szefowie europejskich gigantów motoryzacyjnych w rozmowie z dziennikarzem „Le Figaro”, mówiąc o „katastrofalnych” przepisach UE paraliżujących biznes.

5 maja w wywiadzie opublikowanym przez francuską gazetę „Le Figaro” zarówno John Elkann, jak i Luca de Meo, szefowie dwóch rywalizujących grup producentów pojazdów, holenderskiego Stellantis i francuskiego Renault, narzekali na unijne przepisy.

- Europejski rynek samochodowy zwija się od pięciu lat - podkreślił Elkann. - To jedyny z głównych rynków światowych, który nie powrócił do poziomu sprzed pandemii COVID-19 – dodał.

Zróbmy to razem!

W zeszłym roku sprzedano w Europie jedynie 15 milionów pojazdów. Dla porównania w 2019 r. było ich 18 milionów.

Obaj przedstawiciele branży samochodowej domagają się eliminacji wielu regulacji. Zaznaczyli, że nowe przepisy powinny co najwyżej dotyczyć wyłącznie nowych modeli. Regulacje należałoby także łączyć w pakiety. Dodali, że w biurze Komisji Europejskiej powinien być klarowny punkt kontaktowy.

De Meo ostrzegł, że do końca obecnej dekady cena Renault Clio wzrośnie aż o 40 procent z powodu unijnych „zielonych” regulacji. Dodał, że niegdysiejsze podstawowe samochody miejskie, obecnie prawie są na wyginięciu. Ich udział w tynku spadł z 50 procent kilka lat temu do zaledwie 5 procent dzisiaj.

Elkann spodziewa się dalszych spadków sprzedaży nowych samochodów. Ostrzegł, że „rynek może skurczyć się o ponad połowę w ciągu dekady”.

Przedstawiciele branży samochodowej nie mają wątpliwości, że jest wielka potrzeba na auta bardziej przystępne cenowo. - Domagamy się zróżnicowanych regulacji, innych dla mniejszych samochodów. Istnieje zbyt wiele przepisów przeznaczonych dla większych i droższych aut, co oznacza, że ​​nie możemy produkować mniejszych pojazdów z uwzględnieniem akceptowalnych warunków rentowności – zaznaczyli.

Renault i Stellantis mają priorytetowo traktować produkcję niedrogich aut dla europejskich konsumentów. Dodali, że producenci premium, w tym niemieckie marki BMW, Mercedes i niektóre marki Volkswagen, są przede wszystkim nastawieni na eksport. Ich priorytety znajdują się poza Europą i mimo to przez dwie dekady mieli oni wpływ na ramy regulacyjne UE. W rezultacie, jak tłumaczył de Meo, pojawiła się fala „zielonych” przepisów, przez które europejskie pojazdy stały się coraz bardziej skomplikowane, cięższe i nieosiągalne dla przeciętnego konsumenta. Większość ludzi nie może sobie na nie pozwolić.

Obaj panowie wezwali Włochy, Francję i Hiszpanię do przeciwstawienia się Brukseli i jej „jednostronnej polityce” w związku z katastrofalnym poziomem sprzedaży samochodów w UE. Oczekują od KE „uniwersalnego podejścia do regulacji”, dostosowania przepisów w celu wsparcia mniejszych, bardziej przystępnych cenowo pojazdów, czyli dostosowania regulacji do segmentu, który jest strategicznie ważny dla europejskiej bazy przemysłowej.

- Jeśli trajektoria się nie zmieni – zaznaczył Elkann – w ciągu najbliższych trzech lat będziemy musieli podjąć trudne decyzje dotyczące naszego śladu produkcyjnego. Jego zdaniem, państwa takie jak Chiny i USA realizowały odważne strategie przemysłowe, a Europa nie chroniła rodzimego przemysłu samochodowego.

Źródło: brusselssignal.com

AS

Warzecha-auto-elektryczne.jpg
Fot. MAREK KONRAD / FotoNews / Forum / oprac. PCh24.pl

Łukasz Warzecha: Przywrócić prawdziwy rynek w motoryzacji!

Nastroje w przemyśle motoryzacyjnym odwróciły się w ciągu zaledwie kilku lat radykalnie. Łatwiej dzisiaj znaleźć prezesa europejskiego (i nie tylko) koncernu motoryzacyjnego, który byłby bardzo lub przynajmniej umiarkowanie sceptyczny wobec planowanego zakazu rejestracji nowych aut spalinowych od 2035 roku niż takiego, który głosiłby nadal pochwałę elektromobilności i ogłaszał, że cała gama samoch...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: