To koniec rządów Trzaskowskiego? Ruszyła zbiórka podpisów ws. referendum

30 lipca rozpoczęła się w Warszawie zbiórka podpisów pod wniosek o referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. Inicjatywa Stołeczna Operacja Referendalna uważa, że obecny prezydent szkodzi miastu - i należy mu "podziękować" za rządy tak, jak Aleksandrowi Miszalskiemu w Krakowie.
Podpisy będą zbierać wolontariusze ubrani w pomarańczowe kamizelki. Żeby referendum mogło dojść do skutku, podpisy muszą zostać zebrane w ciągu 60 dni. Pod wnioskiem musi podpisać się co najmniej 10 procent mieszkańców Warszawy uprawnionych do głosowania, co oznacza konkretnie około 132 tysięcy osób. Jeżeli to się uda, wyznaczony zostanie termin referendum. Żeby wynik takiego referendum był wiążący, udział w głosowaniu musi wziąć co najmniej 3/5 liczby tych, którzy głosowali w ostatnich wyborach na prezydenta Warszawy. To oznacza, że do urn referendalnych musiałoby pójść 450 tysięcy Warszawiaków.
Inicjatorzy zbiórki podpisów uważają, że Rafał Trzaskowski źle zarządza spółkami oraz instytucjami miejskimi. Ponadto administracja w Warszawie jest w ich ocenie niezwykle rozbudowana - to około 9000 etatów, o połowę więcej, niż w roku 2005.
Analogiczne referendum w Warszawie odbyło się już w 2013 roku w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Frekwencja była jednak zbyt niska i referendum nie było ważne.
Jak będzie tym razem w Warszawie, pokażą dopiero najbliższe miesiące - ale pamiętając o losie Aleksandra Miszalskiego, Rafał Trzaskowski nie może być spokojny o swoją przyszłość.
Źródło: warszawawpigulce.pl
Pach






