Kto spotyka w mieście dzika… To już „norma”, a nie incydenty

dzik warszawa .jpg
Rys. ChatGPT/PCh24

Z samej Warszawy w tym roku Polski Związek Łowiecki otrzymał kilkanaście tysięcy zgłoszeń o obecności dzików na terenie miasta. Zarejestrował też informacje aż o 160 przypadkach ich ataków na ludzi. Jedno z takich zdarzeń zakończyło się tragedią, w innym było tylko o włos od kolejnej śmierci. Głosy rozsądku wzywające do koniecznych odstrzałów tych potencjalnie bardzo niebezpiecznych zwierząt giną jednak pośród propagandy rzekomych obrońców przyrody.

 

Problemowi narastającej ekspansji mieszkańców lasów na największe polskie miasto przyjrzał się „Super Express”. Gazeta otrzymała od PZŁ zestaw danych obrazujących skalę problemu oraz tempo, w jakim narasta on w ostatnich latach. Watahy dzikich zwierząt spotkać można na ulicach, placach zabaw, parkach, osiedlach czy w pobliżu śmietników. To zresztą widoki, jakich świadkami są mieszkańcy niejednego polskiego miasta.

Zróbmy to razem!

„(…) tylko w 2020 roku było nieco ponad 400 zgłoszeń dotyczących dzików. Trzy lata później do służb wpłynęło ich już ponad 4 700. A w tym roku? Tylko do końca lipca, takich zgłoszeń było blisko 14,5 tysiąca! Do tego doszło blisko 160 ataków na ludzi. W Warszawie w ciągu 1,5 roku zabito prawie tysiąc dzików” – czytamy w tekście SE. Powyższe dane dotyczą wyłącznie stolicy.

Zimą na Białołęce dzik zaatakował i poturbował matkę w stanie błogosławionym. Kobieta zdołała uciec, lecz przeżyty stres przypłaciła utratą dziecka.

W wielkanocny poniedziałek na terenie Fortu Bema w ataku groźnego zwierzęcia poważnie ucierpiał mężczyzna. Wyszedł z tej sytuacji „tylko” z poszarpanym udem, gdyż dzik nie uszkodził jego tętnicy.

Lipcowej nocy w Wawrze ugryziony został w pobliżu śmietnika mężczyzna, który wyszedł przed dom żeby wynieść odpady. Chciał przepędzić intruza, lecz reakcja głodnego stworzenia spowodowała, że ucierpiał i trafił do szpitala.

Duża część mieszkańców nie zdaje sobie jednak sprawy z natury tych zwierząt, traktując je jak pluszową zabawkę. Niektórzy ludzie zbliżają się do nich, robią zdjęcia. Wydają się bagatelizować fakt, że mogą paść ofiarami nagłej napaści, szczególnie ze strony lochy, która czuje zagrożenie dla swojego niewyrośniętego jeszcze potomstwa.

W miastach wykształciły się swego rodzaju lobbies protestujące przeciwko radykalnym sposobom usunięcia dzików z przestrzeni miejskich. Próbują zapobiegać odstrzałom, traktując „leśnych gości” tak jak swoje udomowione psy czy koty. Piszą petycje, organizują pikiety, „upamiętniają” uśmiercone zwierzęta.

Rozwiązania problemu coraz bardziej ekspansywnych intruzów nie ułatwiają też obowiązujące przepisy. Ze względu na afrykański pomór świń, czyli ASF, dzików nie można odławiać i wywozić do lasów. Nawiasem mówiąc, w niejednym polskim mieście wyrosły już pokolenia niezdolne do życia poza miastem. Mają tam komfortowe warunki: bliskość jedzenia i wyższą temperaturę niż w pierwotnym środowisku.

W Warszawie co roku uśmierca się około 500 sztuk. Biorąc od uwagę populację liczącą tam w tej chwili już 5 – 7 tysięcy, a także szybkość rozrodu (dwa lub trzy mioty po kilka młodych rocznie), jeśli władze samorządowe i państwowe nie wezmą się za ten temat na poważnie, problem wkrótce urośnie do niebezpiecznych rozmiarów.

− Nie mówię tego z satysfakcją, bo odstrzał czy odłów z uśmierceniem nie są rozwiązaniami, do których należy dążyć jako do pierwszego wyboru. Ale jeżeli mamy do czynienia z realnym zagrożeniem dla mieszkańców, musimy mieć odwagę korzystać z narzędzi, na które pozwala prawo – mówi Łowczy Krajowy PZŁ Eugeniusz Grzeszczak.

Jeżeli liczba zgłoszeń rośnie, a dziki coraz częściej pojawiają się w bezpośrednim sąsiedztwie szkół, przedszkoli, osiedli i ruchliwych ulic, to oznacza, że potrzebujemy skuteczniejszego i bardziej kompleksowego systemu działania − dodaje.

Leśnicy podkreślają, że tych zwierząt nie należy dokarmiać, zbliżać się do nich i płoszyć. Trzeba za to zabezpieczać śmietniki aby nie stały się paśnikami. Należy uważać też na psy, które mogą sprowokować dzika do ataku, a następnie… schować się za plecami właściciela.

 

Źródło: Super Express

RoM

 

patrol dziki.jpg
Fot. Fundacja Wolność i Własność / YT

Polskie miasta dziczeją – dosłownie. Patrol Wolności o problemie dzikich zwierząt w miastach

Widok liczących kilka czy nawet kilkanaście sztuk gromad dzików buszujących po ulicach i osiedlach w poszukiwaniu pożywienia, w niejednym polskim mieście przestaje być osobliwy, a staje się codziennością. Czy to normalna sytuacja? Dokąd prowadzi bierność władz miejskich, które – nieraz pod naciskiem pseudoekologów i wyznawców tzw. bambinizmu – lekceważą obowiązki ochrony mieszkańców przed zagrożen...Czytaj dalej

 

58606.jpg
Dzik euroazjatycki. By Jerzy Strzelecki (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY-SA 4.0-3.0-2.5-2.0-1.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0-3.0-2.5-2.0-1.0)], via Wikimedia Commons

Dziki spustoszą Polskę? Poprawki PiS do prawa o łowiectwie utrudnią polowania i ucieszą ekologów

Radykalne utrudnienie polowań, miejscowe uniemożliwienie wyznaczenia obwodów łowieckich, ingerencja w wychowanie dzieci, uderzenie w polską kynologię oraz zamienienie walki z afrykańskim pomorem świń w fikcję – to zdaniem myśliwych konsekwencje zaproponowanej przez polityków PiS i innych formacji nowelizacji prawa o łowiectwie.   W środę politycy PiS, a także innych part...Czytaj dalej

 

73229.jpg
FOT.:AB

Dzikie zwierzęta wyrządziły rekordowo duże szkody. Powodem m.in. utrudnianie odstrzałów

Zwolennicy ideologii ekologizmu starają się blokować wszelkie działania mające na celu kontrolę populacji dzikich zwierząt. Tymczasem szkody spowodowane w Polsce w roku 2019 przez te zwierzęta są rekordowe. Tylko w województwie warmińsko-mazurskim poszkodowanym przez wolno żyjące zwierzęta chronione trzeba będzie wypłacić z państwowej kasy prawie 8 mln zł. Szacowanie szkód trwa w cał...Czytaj dalej

 

Warzecha-miasto-dziki.jpg

Łukasz Warzecha: Straszliwe skutki bambinizmu dzikolubów

W podwarszawskim Brwinowie dziki w kwietniu rozszarpały małego psa na oczach jego właścicieli. Na Białołęce – peryferyjnej dzielnicy stolicy – locha oprosiła się pod balkonem jednego z bloków. W Wawrze, także w Warszawie, dziki zaanektowały osiedlową piaskownicę. To tylko kilka incydentów z ogromnej, ale w całości nieznanej liczby. Nie istnieje bowiem ogólnopolska statystyka, pozwalająca ocenić mi...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: