Tomasz A. Żak: Teatr Nie Teraz, a więc polityka kulturalna

Tomasz-Zak-teatr-nowa-siedziba_portal.jpg
PCh24TV

Ostatnio nie za często odzywam się w mediach, również w PCh24. Są tego dwa powody. Po pierwsze bardzo dużo się dzieje, co należy rozumieć, że mój Teatr Nie Teraz (TNT), jak i ja osobiście po prostu dużo pracujemy. W sumie jest to dość zaskakujące, a szczególnie po moich medycznych „przygodach” sprzed roku. Po drugie, a co pewnie trochę wynika z pierwszego, coraz mniej mam energii na trzymanie za ogon więcej niż jednej sroki. Niemniej, opowiadać jest o czym i to ho-ho-ho, a może nawet więcej – mówi Tomasz Antoni Żak, dyrektor Teatru Nie Teraz, w rozmowie z PCh24.

Panie Dyrektorze, czy to znaczy, że zupełnie odsunął się Pan od nurtu bieżącej polityki i wydarzeń na świecie?

Od razu na wstępie chciałbym się zastrzec, że w kontekście polityki Czytelnik nie znajdzie tutaj prostej odpowiedzi na przykład na to, kto jest prawdziwym politycznym draniem: czy prezydent Federacji Rosyjskiej, czy prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki? Albo: czy katolicka prawda jest po stronie Watykanu, czy Bractwa św. Piusa X? Tak, mam wyrobione zdanie również na temat tego, co się dzieje na Ukrainie, w Palestynie oraz wokoło Cieśniny Ormuz, ale to także są tematy, co do których nie będę się wymądrzał. Medialnych znawców „od nawozów i od świata”, jak to kiedyś śpiewał Jacek Kleyff, mamy nadpodaż, tak więc nie będzie w tym tekście ani o iluzji ekshumacji w Jedwabnem, ani o wirtualnych ekshumacjach na Wołyniu. A już na pewno „nie pochylę się” nad galopującą głupotą osobników (i – he, he – osobniczek) używanych do administrowania państwem polskim.

Zróbmy to razem!

Niemniej, wszystko to można znaleźć (kto chce znajdzie!), np. w mojej w ostatniej książce „Polska nie dla idiotów” oraz w spektaklach Teatru Nie Teraz. A ponieważ bez refleksji artystycznej nie da się zrozumieć świata, to właśnie tutaj będzie o sztuce. Zresztą – moje pisanie i moje „gadanie”, co Państwo dobrze wiecie, od lat wielu tegoż przede wszystkim dotyczy.       

Miałem zacząć od takiej oto frazy: „Kończy się jubileuszowy 45 rok czynnego istnienia Teatru Nie Teraz”. Miałem nawet powiedzieć, że TNT to legenda polskiego niezależnego teatru i jedyna profesjonalna scena w III RP, która „skręciła na prawo”…  

Ale wygląda na to, że mało kogo to obchodzi, a – co stwierdzić trzeba z goryczą – również tych, którzy namiętnie perorują o antykulturze, o estetycznym Armagedonie, o promocji seksualizmu i satanizmu w dziełach artystycznych, no i w ogóle o wspieranej przez rządzących rozrywce dla debili, czyli perorując niezmiennie „doktoryzują się ze zła”, by jednocześnie z niewytłumaczalnym uporem wypierać kontakt z tym, co w kulturze dobre… Zapytacie Państwo o nazwiska… To byłoby za proste, choć w mojej książce adresowej jest ich niemało, niestety.

Z tym, co złe w sztuce można wygrać tylko w jeden sposób: powołując do życia dzieła co najmniej najlepsze. To zadanie dla twórców, a takich – wbrew pozorom – nie brakuje. Zadaniem publicystów i polityków plakatujących się na co dzień patriotyzmem jest docieranie do takich artystów, pokazywanie ich „urbi et orbi” i ułatwianie im drogi do ludzi (ech! – niech będzie, że do elektoratu).     

Wróćmy do TNT, ubierając to w jakże standardową sytuację, że ktoś (patrz wyżej) przeprowadza wywiad z dyrektorem tego teatru.

TNT za ledwie pięć lat będzie obchodził swe 50-lecie, co samo w sobie dla niezależnej sceny jest ewenementem chyba w skali światowej. Jak wyglądają plany Teatru na najbliższe tygodnie?

Niekoniecznie musimy doczekać tej okrągłej rocznicy, stąd dla nas każdy kolejny rok to jubileusz. Nasza praca to po prostu wypełnianie obowiązków stanu. Opatrzność obdarzyła nas określonymi talentami, co weryfikowane jest przez widzów, a jednocześnie ma to służyć uwielbianiu Pana Boga poprzez sztukę. A owo uwielbianie, to nie akademie ku czci czy szukanie kierunkowych dotacji. Skutki tak praktykowanego „robienia sztuki” są przeciwskuteczne, gdy oceniać je z perspektywy promocji piękna, dobra i prawdy.

Najbliższe tygodnie to prezentacje spektakli: „Pokonać piekło” (m.in. na Jasnej Górze); „Dwie siostry” (to premiera z czerwca, zrealizowana w relacji ze Zgromadzeniem Sióstr Świętego Józefa); „O krasnoludkach i o sierotce Marysi” (po paru latach przerwy wznawiamy to dzieło stworzone we współpracy z Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu) oraz niezwykle ważna premiera spektaklu „Wyklęci. Korona i zdrada”. Przed nami również warsztaty teatralne z grupą młodych ludzi ze Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, których tematem przewodnim będzie męczeństwo.

Powiedział Pan kiedyś, że nie ma niepolitycznej sztuki…. Czy spektakli, które Pan wymienił także to dotyczy?

Oczywiście. Od czasów starożytnej Grecji nie ma innego teatru jak polityczny. Wszystko, co definiuje światopogląd ze swej natury musi być polityczne, a szczególnie sztuka, która najbardziej stymuluje ludzkie emocje. Żyjemy w tej części świata, gdzie powodzeniem zakończył się marksistowski „marsz na instytucje”, a celem tego „maszerowania” była właśnie kultura, a więc tę oficjalną rządową politykę mamy niejako „za oknem” albo – posługując się adekwatną metaforą – po odsłonięciu każdej kurtyny niemal każdego publicznego teatru. Można jednak inaczej, co udowadniają przedstawienia TNT, choćby te wymienione.

 „Pokonać piekło” nie jest li tylko dotykaniem biografii dwóch polskich męczenników (św. ojca Andrzeja Boboli i bł. ks. Jerzego Popiełuszki), ale próbą pokazania sił witalnych, które ukryte są w polskości jako takiej. Bohaterowie używają argumentów tożsamych z czasem ich życia. Dzięki temu losy Ojczyzny widzimy w dziejowym spektrum – od monarchii i demokracji szlacheckiej po demokrację ludową i totalitarne zniewolenie. Obaj przygotowują specjalne orędzie dla Ojca Świętego, które ma dać papieżowi odpowiedź na pytanie, jak naprawić świat…

„Dwie Siostry” to pierwszy w historii współczesnej sceny polskiej spektakl o powołaniu duchownym kobiet, a co antykulturowa narracja na różne sposoby dzisiaj programowo bezcześci. Dramatycznym signum spektaklu jest lustro. Możemy to rozumieć metaforycznie i symbolicznie, jako czas, w którym człowiek staje przed wyborem pójścia tą lub inną drogą życia. Trudno sobie w tym kontekście wyobrazić ważniejszy wybór, niż decyzja o byciu „wyłączną własnością Bożą”.

Baśń Marii Konopnickiej „O krasnoludkach i o sierotce Marysi” to prekursorskie dla literatury dzieło, w którym autorka ukryła swoje i Polaków oczekiwania na niepodległą Ojczyznę. Tę, jakby tolkienowską historię dla dorosłych i dla dzieci opowiadają (także śpiewem) aktorzy oraz animowane przez nich marionety. Ta teatralna historia jest zainspirowana naszym czekaniem na to coś, co jest darem Nieba najważniejszym – na Miłość.

„Wyklęci. Korona i zdrada”. Ćwierć wieku temu TNT stworzył pierwszy w polskim teatrze spektakl o Żołnierzach Wyklętych. Później było przedstawienie „Wyklęci”, a teraz niejako tegoż ciąg dalszy, poprzez który chcemy zrozumieć istotę polskiej tożsamości, której symbolem przez wieki była korona nad głową Białego Orła i wieńczący tę koronę znak krzyża. Nasza opowieść idzie jednak dalej niż do czasów sowieckiej eksterminacji i ubeckich katowni, dalej niż do zmian roku 1956 czy nawet tych z roku 1981 i 1989. Interesuje nas los Wyklętych w wieku XXI, interesuje nas to, co Polacy mogą zrobić np. za lat dziesięć z pamięcią korony króla Chrobrego, co mogą zrobić z wiarą w Boga w Trójcy Jedynego.

Trudno się z Panem nie zgodzić, gdy chodzi o te polityczne odniesienia. Jest jednak problem – Wasz teatr to taki klasyczny off – off, żeby nie powiedzieć: underground, głęboka opozycja. Jak docieracie do ludzi, do widzów?

Z jednej strony jest to bardzo trudne, bo aby chcieć coś zobaczyć, przeczytać itd., trzeba wiedzieć, że takie coś istnieje. Sama tęsknota za satysfakcjonującą nas ofertą artystyczną nie wystarcza i najczęściej kończy się to wegetacją w kulturowym rezerwacie, którego granice coraz bardziej się kurczą. Obserwuję od lat to niszczące samozadowolenie z odrzucenia tzw. antykultury. Dobrze pamiętam, jak w latach 80-tych ub. wieku bojkotowaliśmy kulturową socjalistyczną indoktrynację, ale wówczas równolegle działał kulturowy „drugi obieg”, co pozwalało nie tylko zachować dystans do narzucanego nam światopoglądu, ale tworzyło społeczną wartość dodaną, która w rezultacie dała siłę do zmian systemowych. To, że ostatecznie zamieniliśmy „siekierkę na kijek”, to już zupełnie inna historia ze zdradą w tle…  Ale, puentując: tego właśnie „drugiego obiegu” kultury nam dzisiaj brakuje.

Pomimo tych przeciwności TNT wciąż tworzy, i wciąż jest w podróży. Wciąż ktoś nas chce zobaczyć, ktoś nas zaprasza, ktoś znajduje możliwości. I to jest właśnie po drugie. Jesteśmy wśród ludzi nie tyle dzięki mediom, reklamom, promocjom i dotacjom, ale po prostu dzięki ludziom. Chciałoby się pokazywać nasze spektakle co tydzień. Chcielibyśmy, aby oglądały nas nie setki a tysiące. Tym bardziej, że taka widownia istnieje i – co wiemy na pewno – na nas czeka, choć wciąż tylko w niewielkim stopniu wie, że ma na co czekać. Proszę nam życzyć, aby wiedza o nas szła od ludzi do ludzi i aby tego było coraz więcej i więcej.

Tego więc życzymy i dziękujemy za rozmowę.

REPERTUAR TEATRU NIE TERAZ na wrzesień i październik:

10 września: „Pokonać piekło” – Michałów k. Brzegu (Woj. Opolskie). W remontowanym zabytkowym kościele p.w.  św. Józefa. Godz. 18:00

12 września: „Pokonać piekło” – Częstochowa, Jasna Góra. Sala. o. Augustyna Kordeckiego. Godz. 13:00

15 września: „Dwie Siostry” – Tarnów, Aula Wyższego Seminarium Duchownego. Godz. 13,00.

18 września: „Wyklęci. Korona i zdrada” – Nysa, Nyski Dom Kultury. Godz. 19.46 (pokaz przedpremierowy)

19 września: „Wyklęci. Korona i zdrada” – „Polana Śmierci” k. Starego Grodkowa. Godz.17:30 (premiera)

27 września: „Wyklęci. Korona i zdrada” – Jamna (Gmina Zakliczyn). Ośrodek Akademicki oo. Dominikanów, Wieczernik. Godz. 20:00

4 października: „O krasnoludkach i o sierotce Marysi” – Jedlicze, Gminny Ośrodek Kultury, godz. 17.00

5 października: „O krasnoludkach i o sierotce Marysi” – Jedlicze, Gminny Ośrodek Kultury, godz. 13.00

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: