Trump jest zadowolony. Szczyt NATO się udał, przekonuje

epa13098797.jpg
Dostawca: PAP/EPA.

Prezydent USA Donald Trump jest zadowolony ze szczytu NATO. Jak stwierdził, wszystkie kraje Sojuszu robią postępy w wydatkach na obronę. W jego ocenie, można mówić o "zjednoczeniu" Sojuszu. Jak podkreślił, "nigdy czegoś takiego nie widział". 

- Podczas dzisiejszej sesji roboczej omawialiśmy postępy, jakie inni członkowie poczynili w dążeniu do celu 5 proc. (PKB na obronność) i rzeczywiście robią ogromne postępy - powiedział Trump podczas konferencji prasowej. - Niektóre naprawdę odpowiedziały na apel, a inne wprowadzają duże zmiany i odpowiedzą na wezwanie. Myślę, że mogę powiedzieć, że we wszystkich przypadkach odpowiedzą na wezwanie, a my będziemy przeznaczać ponad bilion dolarów rocznie na obronę - dodał.

Trump podkreślił, że podczas szczytu odczuł wielką jedność Sojuszu. Wspominał, że „dorośli ludzie” mówili mu, że go kochają.

Zróbmy to razem!

Odnosząc się do postawy premiera Hiszpanii Pedro Sancheza - którego kilka godzin wcześniej potępiał i nakazywał swojej administracji zerwanie handlu z jego krajem - Trump powiedział, że choć wcześniej Sanchez nie był „graczem zespołowym”, to w środę nim już był. Bardziej przychylnie niż dotąd wypowiadał się też pod adresem innych sojuszników, których dotychczas krytykował, takich jak Włochy czy Wielka Brytania. Pytany o to, czy będzie bronił tych państw, które według niego nie pomogły USA w wojnie z Iranem, nie odpowiedział wprost.

- Hiszpania była bardzo zła, ale wiesz, Włochy były dobre i prawie wszystkie inne kraje były dobre. Po prostu mieli zły moment. Nie pomogli nam - mówił Trump, wspominając również postawę Wielkiej Brytanii, która - jego zdaniem - była „daleka od Churchilla”. - Ale powiem wam, to co dziś tylko mogę powiedzieć: jeśli tylko jedno słowo miałoby wyjść dzisiaj (ze szczytu NATO) - to „zjednoczenie”. Nigdy czegoś takiego nie widziałem - dodał.

Powiedział też, że jego administracja naciska na amerykańskie firmy zbrojeniowe, by zwiększyły produkcję. Wymieniał projekty inwestycji w Europie, w tym potencjalnie zakłady serwisowe rakiet do Patriotów w kilku krajach Europy (w tym w Polsce), czy produkcję rakiet Barracuda firmy Anduril w Polsce.

Podczas konferencji prasowej Trump odpowiadał też na pytania o wojnę z Iranem, nie zgadzając się z tezą, że po wtorkowych uderzeniach USA na Iran wojna między nimi rozgorzała na nowo.

- Nie sądzę, żeby to się znowu zaczęło. Myślę, że to pójdzie bardzo szybko. Trafili kilka statków, więc uderzymy ich znacznie mocniej. Kiedy uderzą, uderzamy 10 razy mocniej - powiedział Trump. Dodał, że może przeprowadzić kolejne ataki tego wieczoru, ale ocenił, że nie przerodzi się to w długi konflikt.

- Wszystko, co się stanie, skończy się bardzo szybko - i tylko sprawimy, że będzie bezpieczniej, w tym dla ropy naftowej. Ropa będzie bardzo łatwo dostępna i stanie się to bardzo szybko - dodał.

Skonfrontowany ze swoimi wcześniejszymi wypowiedziami o nowych przywódcach Iranu, których nazywał bardzo rozsądnymi i racjonalnymi - a dziś nazywa „szaleńcami” i „szumowinami” - Trump tłumaczył, że różnica wynika z tego, że „poznał się na nich”.

- Nie przysługują się swojemu narodowi i (...) nie jestem pewien, czy chcę się z nimi dogadywać. Możemy sobie pogrywać, ale nie jestem pewien, czy chcę się dogadywać. Po prostu dokończymy robotę - oznajmił.

Podczas swojego wystąpienia mówił też o sprawach wewnętrznych w USA, przedstawiając komunizm - i jego rzekomą popularność wśród Demokratów - jako największe zagrożenie dla kraju, większe od obu wojen światowych, zamachów z 11 września 2001 r., czy ataku na Pearl Harbor.

Konferencja prasowa Trumpa zakończyła dwudniowy szczyt NATO w Ankarze, a Trump udał się po nim do samolotu Air Force One - lecz nie tego podarowanego przez Katar, którym przyleciał. Odpowiadając na pytania o to, czy stało się tak ze względu na brak odpowiednich zabezpieczeń samolotu w obliczu możliwego zagrożenia ze strony Iranu, Trump odparł, że powodem wysłania nowego Air Force One do Wielkiej Brytanii było umożliwienie zwiedzenia samolotu stacjonującym tam żołnierzom.

PAP

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: