Trump jest zadowolony. Szczyt NATO się udał, przekonuje

Prezydent USA Donald Trump jest zadowolony ze szczytu NATO. Jak stwierdził, wszystkie kraje Sojuszu robią postępy w wydatkach na obronę. W jego ocenie, można mówić o "zjednoczeniu" Sojuszu. Jak podkreślił, "nigdy czegoś takiego nie widział".
- Podczas dzisiejszej sesji roboczej omawialiśmy postępy, jakie inni członkowie poczynili w dążeniu do celu 5 proc. (PKB na obronność) i rzeczywiście robią ogromne postępy - powiedział Trump podczas konferencji prasowej. - Niektóre naprawdę odpowiedziały na apel, a inne wprowadzają duże zmiany i odpowiedzą na wezwanie. Myślę, że mogę powiedzieć, że we wszystkich przypadkach odpowiedzą na wezwanie, a my będziemy przeznaczać ponad bilion dolarów rocznie na obronę - dodał.
Trump podkreślił, że podczas szczytu odczuł wielką jedność Sojuszu. Wspominał, że „dorośli ludzie” mówili mu, że go kochają.
Odnosząc się do postawy premiera Hiszpanii Pedro Sancheza - którego kilka godzin wcześniej potępiał i nakazywał swojej administracji zerwanie handlu z jego krajem - Trump powiedział, że choć wcześniej Sanchez nie był „graczem zespołowym”, to w środę nim już był. Bardziej przychylnie niż dotąd wypowiadał się też pod adresem innych sojuszników, których dotychczas krytykował, takich jak Włochy czy Wielka Brytania. Pytany o to, czy będzie bronił tych państw, które według niego nie pomogły USA w wojnie z Iranem, nie odpowiedział wprost.
- Hiszpania była bardzo zła, ale wiesz, Włochy były dobre i prawie wszystkie inne kraje były dobre. Po prostu mieli zły moment. Nie pomogli nam - mówił Trump, wspominając również postawę Wielkiej Brytanii, która - jego zdaniem - była „daleka od Churchilla”. - Ale powiem wam, to co dziś tylko mogę powiedzieć: jeśli tylko jedno słowo miałoby wyjść dzisiaj (ze szczytu NATO) - to „zjednoczenie”. Nigdy czegoś takiego nie widziałem - dodał.
Powiedział też, że jego administracja naciska na amerykańskie firmy zbrojeniowe, by zwiększyły produkcję. Wymieniał projekty inwestycji w Europie, w tym potencjalnie zakłady serwisowe rakiet do Patriotów w kilku krajach Europy (w tym w Polsce), czy produkcję rakiet Barracuda firmy Anduril w Polsce.
Podczas konferencji prasowej Trump odpowiadał też na pytania o wojnę z Iranem, nie zgadzając się z tezą, że po wtorkowych uderzeniach USA na Iran wojna między nimi rozgorzała na nowo.
- Nie sądzę, żeby to się znowu zaczęło. Myślę, że to pójdzie bardzo szybko. Trafili kilka statków, więc uderzymy ich znacznie mocniej. Kiedy uderzą, uderzamy 10 razy mocniej - powiedział Trump. Dodał, że może przeprowadzić kolejne ataki tego wieczoru, ale ocenił, że nie przerodzi się to w długi konflikt.
- Wszystko, co się stanie, skończy się bardzo szybko - i tylko sprawimy, że będzie bezpieczniej, w tym dla ropy naftowej. Ropa będzie bardzo łatwo dostępna i stanie się to bardzo szybko - dodał.
Skonfrontowany ze swoimi wcześniejszymi wypowiedziami o nowych przywódcach Iranu, których nazywał bardzo rozsądnymi i racjonalnymi - a dziś nazywa „szaleńcami” i „szumowinami” - Trump tłumaczył, że różnica wynika z tego, że „poznał się na nich”.
- Nie przysługują się swojemu narodowi i (...) nie jestem pewien, czy chcę się z nimi dogadywać. Możemy sobie pogrywać, ale nie jestem pewien, czy chcę się dogadywać. Po prostu dokończymy robotę - oznajmił.
Podczas swojego wystąpienia mówił też o sprawach wewnętrznych w USA, przedstawiając komunizm - i jego rzekomą popularność wśród Demokratów - jako największe zagrożenie dla kraju, większe od obu wojen światowych, zamachów z 11 września 2001 r., czy ataku na Pearl Harbor.
Konferencja prasowa Trumpa zakończyła dwudniowy szczyt NATO w Ankarze, a Trump udał się po nim do samolotu Air Force One - lecz nie tego podarowanego przez Katar, którym przyleciał. Odpowiadając na pytania o to, czy stało się tak ze względu na brak odpowiednich zabezpieczeń samolotu w obliczu możliwego zagrożenia ze strony Iranu, Trump odparł, że powodem wysłania nowego Air Force One do Wielkiej Brytanii było umożliwienie zwiedzenia samolotu stacjonującym tam żołnierzom.
PAP






