„Trup ściele się gęsto, szpitale przepełnione”. Alternatywna historia Powstania Warszawskiego według Jana Pospieszalskiego

forum-0426644977-1.jpg
Fot. Adam Chelstowski / Forum

„Wyobraźmy sobie taką sytuację: trwa Powstanie Warszawskie, po pierwszych dniach euforii dowództwo zdaje sobie sprawę, że bez solidnego uzbrojenia powstańców sprawa jest przegrana. Z każdej strony docierają meldunki o rosnącej liczbie ofiar. (…) Nagle powstańczy patrol odkrywa magazyn z bronią. Tysiące karabinów, model wprawdzie sprzed 35 lat, lat, ale wytrawnym żołnierzom znany, a celność i bezpieczeństwo można szybko sprawdzić”, pisze na łamach tygodnika „Gazeta Polska” Jan Pospieszalski.

Gospodarz zawieszonego programu „Warto Rozmawiać” nakreśla krótką, ale bardzo sugestywną historię alternatywną. Co więcej – jest to historia z tzw. kluczem, który czytelnik poznaje w ostatnim zdaniu tekstu Pospieszalskiego.

Trwa Powstanie Warszawskie, Polacy giną, alianci obiecują „za drobną opłatą” pomoc, a tu nagle zostaje odnaleziona broń, która jak się później okazuje jest używana przez jednego z oficerów od początku nawet nie stołecznego powstania, ale całej wojny. Jak na tę wieść reagują sztabowcy. W wizji Jana Pospieszalskiego „zamiast wezwać oficera i sprawdzić karabin, mówią, że znaleziona broń jest niepewna, przestarzała, plombują magazyny z karabinami i coraz głośniej opowiadają, że naloty aliantów na pozycje wroga ruszą niebawem”.

Zróbmy to razem!

„W końcu, pod naciskiem wojska i warszawiaków, sztab ogłasza, że owszem karabiny może okażą się przydatne, lecz należy je poddać testom na strzelnicy, nadać certyfikat bezpieczeństwa i ostrzelać na poligonie. (…) Rusza procedura. (…) Upływają dni, trup ściele się gęsto, szpitale przepełnione”, ukazuje alternatywną wizję Powstania Warszawskiego Jan Pospieszalski.

Jaki jest finał tej opowieści? Główny dowódca kolportuje szyfrogram, że broń jest niebezpieczna, ponieważ robi krzywdę strzelcowi i nie jest w stanie zranić wroga. Wierzy się mu na słowo, ponieważ z różnych przyczyn nie daje się broni przetestować.

„Co nam przypomina ta opowieść?”, pyta na końcu Jan Pospieszalski i zaraz odpowiada: „To historia amantadyny”.

Źródło: tygodnik „Gazeta Polska”

TK

Jan-Pospieszalski-petycja.png

Polacy chcą Pospieszalskiego w TVP! 30 tys. podpisów pod petycją do Jacka Kurskiego

Widzowie chcą Jana Pospieszalskiego w TVP. Pod petycją w sprawie przywrócenia programu "Warto rozmawiać" na publiczną antenę podpisało się już 30 tys. osób. Ten głos wsparcia dla dziennikarza, to także żądanie przywrócenia możliwości prowadzenia w Polsce rzetelnej i otwartej debaty publicznej, także na te niewygodne tematy. Wciąż można dołączyć do akcji i podpisać petycję o przywrócenie programu J...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: